piątek, 27 września 2013

Nowy blog

 Hello !
Chciałam zaprosić was na nowe opowiadanie, które właśnie dziś otworzyłam : )

www.stranger-story.blogspot.com

     Życie Shay od zawsze było poukładane przez rodziców, którzy wymagają od niej perfekcji. Dziewczyna z pozornie idealnego domu, za prośbą przyjaciółki bierze udział w nielegalnych wyścigach samochodowych, na skutek czego poznaje Harrego - porywczego bruneta, którego przeszłość jest dość dramatyczna. Czy dziewczyna będzie w stanie porzucić wszystkie aspiracje jakie nakładali na nią rodzice ? Czy będzie w stanie pokochać chłopaka, który jest jej kompletnym przeciwieństwem ? Jak potoczy się jej życie ?
     Jedno jest pewne : życie Shay już nigdy nie będzie takie same, odkąd na jej drodze pojawi się Harry.

wtorek, 29 stycznia 2013

THE END

Może wiele z was mnie teraz znienawidzi i cokolwiek, ale nie mam innego wyboru.
A więc, nie kontynuuję już tego opowiadania. Rozdział 31 możecie uznać za epilog.
Przeczytałam tą historię od początku i z przekonaniem stwierdzam, że zjebałam po całości.
Na początku Harry jak i Zayn mieli ciekawe charaktery. Oboje na swoje sposoby walczyli o Grace.
A z Zayna zrobiłam kogoś kto się poddał i poleciał do innej. I tak po prostu już przestał kochać Grace, lol. Tak samo Grace. Najpierw kochała Zayn'a, a potem niby, że nie. 
Mogłam. Mogłam zrobić ten cholerny zwrot akcji i dać ją z Zayn'em. Choćby kiedy pojechała do USA i zabrał ją na lodowisko. To był doobry, wręcz idealny moment aby ją połączyć. No ale głupia ja pomyślałam sobie, że co ja zrobię z Harrym i stwierdziłam, że do siebie wrócą. 
Wiem, że wielu z was się zawiodło, bo to opowiadanie stało się takie przewidywalne i w ogóle. 
Dlatego jak mówiłam, zjebałam po całości. Straciłam wenę i chęci na kontynuowanie tego.
Co chciałam zrobić w kolejnych rozdziałach ?
A no chciałam jeszcze czymś zaskoczyć. 
Zrobiłabym, że do telewizji trafiłoby nagranie z windy a Harry miałby opinię flirciarz, który leci na dwa fronty, bo jak wiadomo jeszcze nieco chwilę przed akcją z windą był z Taylor. No więc zaczęłoby go to wkurzać i obwiniałby o to Grace, która potem by się wkurzała na niego. Oboje by powoli mieli siebie dość, a ona poszłaby z Zaynem do baru. Oboje by się upili i poszli do jego studia gdzie by się przespali ze sobą. No a wtedy Perrie by się wkurzyła i na Zayna i na Grace, tak jak i Harry. No ale i tak gówno by z tego wyszło no bo nie wiedziałabym co dalej. 

Po prostu masakraaaaaaa. 

Tak więc wybaczcie, ale zakończę to opowiadanie na pogodzeniu się Harry'ego z Grace.

A, i proszę nie pisać, że nie potrafię skończyć tego opowiadania a biorę się za inne, bo to nie chodzi o czas czy cokolwiek, bo tego mam dużo. Ale moja wena na TO opowiadanie się wyczerpała. Wszystko się pogmatwało i straciłam jakiekolwiek chęci na ciągnięcie tego.

A więc, możecie znaleźć mnie na tych blogach :

Summer Paradise
 + niedługo powinnam dodać 1 rozdział ..

Rock Me Zayn
+ prolog dodam jak tylko skończę pisać rozdział 1, bo chcę mieć coś w zanadrzu ..

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ODWIEDZINY I KOMENTARZE NA TYM BLOGU.
TO MIŁE, ŻE PO MIMO IŻ WIDZĘ, ŻE TO OPOWIADANIE TO DNO , TO WY I TAK KOMENTOWALIŚCIE POZYTYWNIE I CZEKALIŚCIE NA KOLEJNE ROZDZIAŁY. MOŻE DLATEGO WŁAŚNIE TAK GŁUPIO MI TAK KOŃCZYĆ SPRAWĘ.

NA TĄ CHWILĘ KOŃCZĘ Z 1654 KOMENTARZAMI, 119258 WYŚWIETLENIAMI I 197 OBSERWATORAMI.
 
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE ! 
KOCHAM < 3 

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 31

       Miałam mieszane uczucia stojąc w zatrzymanej windzie, tuż przed Harrym. Nie chciałam patrzeć w jego hipnotyzujące oczy, w których pewnie znów bym utonęła, dlatego wbiłam wzrok w swoje buty bez palców, których jako jedynych z moich ubrań zostawiłam nieprzebranych. Zastanawiałam się czemu nie wysiadłam z tej windy. Czemu…jak tylko go zobaczyłam stanęłam w miejscu, jak kołek?
       Na usta cisnęły mi się pytania, na które nie znałam prawidłowej odpowiedzi. Dodatkowo cisza w windzie strasznie mnie peszyła. Nie wytrzymałabym w niej dłużej, dlatego też postanowiłam się odezwać.
- Czemu to zrobiłeś? – spytałam cicho, doskonale wiedząc, że usłyszy. Czułam na sobie jego natarczywe spojrzenie, które jak nigdy dziwnie mnie krępowało.
- Musimy pogadać – odparł stanowczo i zupełnie poważnie bez jakiejkolwiek nutki zawahania czy zwątpienia.Wiedziałam, że ma rację, jednak nie chciałam tej rozmowy. Bałam się wrócić do tych wszystkich bolesnych tematów i wspomnień. Mogłabym już psychicznie nie wytrzymać. Chociaż z drugiej strony kochałam go nad życie i mimo, że mnie zranił najchętniej rzuciłabym mu się w ramiona. Lecz pod żadnym pozorem nie mogłam tego po sobie pokazać. I chociaż cholernie mnie kusiło – nie pozwalało na to moja pieprzona duma.
- A mamy o czym? Myślałam, że już sobie wszystko wyjaśniliśmy – powiedziałam chłodno i zdobywając się na niemałą odwagę z mojej strony, odkleiłam wzrok z butów i spojrzałam w końcu w jego kocie oczy, których wzrok mnie zawsze gubił. Nawet teraz. Od razu było widać, że nie spodobało mu się to, co usłyszał. Jego zielone oczy momentalnie stały się przygaszone. Dostrzegłam w nich żarliwie uczucie ale i również…niechęć? Chłopak zmarszczył brwi i głęboko odetchnął. Zrobił to najpewniej dla uspokojenia się. Czy naprawdę, aż tak bardzo zdenerwowały go moje słowa?
- Dobra, wiesz co?! Już możesz przestać, bo doskonale rozumiem w czym rzecz! – krzyknął, uderzając pięścią o ścianę windy, bardzo blisko miejsca, w którym stałam. – Teraz ty będziesz prowadzić jakieś chore gierki? – warknął, a mnie zatkało. – Chcesz się odegrać, tak? – wysyczał ostro ostatnie słowa i wyczekująco na mnie spojrzał. Stałam jak osłupiała. Harry ze złości zaciskał ręce w pięści. Miał ściśniętą szczękę, a ja gardło. Nie potrafiłam z siebie nic wydusić. Żadnego słowa, czy nawet odkaszlnięcia.
     Ostatni raz widziałam go takiego podczas naszego zerwania, kiedy niesłusznie oskarżyłam go o romans z tamtą podstarzałą kobietą. Nie spodobały mi się jego słowa. Jak on śmiał, po tym wszystkim, co mi zrobił? Automatycznie się we mnie zagotowało. Zmrużyłam ze złości oczy, a wściekła czerwień opanowała moje policzki, które od razu niemiłosiernie zapiekły.
- No właśnie, Harry, w końcu pojąłeś, że te twoje idiotyczne gierki były chore? – wrzasnęłam. – Jakim prawem śmiesz mnie pouczać, skoro sam lepszy nie byłeś?! Od czasu naszego zerwania zachowywałeś się jak ostatni gówniarz, wiesz?! Zresztą samo zerwanie nie było lepsze – zakpiłam i ponownie spojrzałam w jego oczy. Nie wyrażały żadnych uczuć, czy emocji. Po prostu słuchał, dalej wpatrującym się we mnie nieprzyjemnym wzrokiem. – Nie rozumiem, jak mogłeś tak nagle mnie przekreślić… - ściszyłam ton i przełknęłam pojawiającą się w moim gardle gulę powstałą w wyniku rozpaczy. – W tej jednej, pierdolonej chwili zawalił się mój cały świat, rozumiesz? Świat, który ty stanowiłeś – powiedziałam chłodno, uderzając go opuszkiem wskazującego palca w miejsce nad łokciem. Nie ruszył się. – A potem już totalnie zniszczyłeś nasze uczucie, przyprowadzając ta dziwkę na moje urodziny. Miały być moim najpiękniejszym dniem. Miałam je spędzać z ukochanymi osobami, nie licząc ciebie, a ty go tak po prostu spieprzyłeś, wiesz?! – ponownie warknęłam. Moje oczy wylewały coraz więcej łez, ale nie zwracałam na to nawet najmniejszej uwagi. Miałam to gdzieś. – Następnie na miesiąc przykułeś mnie to łóżka szpitalnego, bo nie będę ukrywać, że…
- Myślisz, że tego chciałem? – warknął równie wściekły, jak ja, wchodząc mi w słowo. W jego oczach dostrzegłam potworny smutek i żal. Raniłam go tymi słowami i doskonale zdawałam sobie z tego sprawę. Mimo to, nie przerwałam mojego nagłego słowotoku.
- Teraz ja mówię! A kiedy mówię – ty milczysz, jasne?! – wydarłam się na niego, porządnie wyprowadzona z równowagi i otarłszy słone łzy z mojej twarzy kontynuowałam, nie zważając na zawistne spojrzenie chłopaka. – Potem przyjechałeś do mnie, specjalnie zrobić mi nadzieję, aby niespełna kilka tygodni później znów mi je odebrać! Wiesz, jak ja się czułam? Jak pierdolona, kurwa, zabawka, rozumiesz?! Najpierw przepraszałeś, prosiłeś o wybaczenie, dając tym samym spore nadzieje dla naszej wspólnej przyszłości, a potem dowiaduję się, że z jakąś Taylor latasz! I mało tego! W ostatnim czasie robiłeś wszystko, aby jak najbardziej wyprowadzić mnie z równowagi! Całowałeś ją, przytulałeś na moich oczach, a ja wmawiałam sobie, że to nic dla mnie nie znaczyło, że było dla mnie obojętne...Ale nie było – stwierdziłam, mówiąc bardziej do siebie, niż do niego. Nie miałam odwagi na niego spojrzeć. Nie wiedziałam, czy na mnie spoglądał, czy tez nie. Po prostu milczał, jak ja a ciszę w pomieszczeniu raz po raz przerywały nasze zupełnie różne oddechy. – Cholernie mnie raniłeś, Harry, zresztą Taylor również – podsumowałam na koniec i osunęłam się na podłogę, dając upust wszystkim wzbierających się we mnie emocjom. Nie zwracałam uwagi już na to, czy brudziłam dopiero co ubraną nową sukienkę. I tak była już cała mokra od łez, które nieustannie na nią spadały, a które rzewnie wylewały moje opuchnięte od płaczu oczy. Otuliłam rękoma kolana, podkurczając je i położyłam na nich głowę, która zaczęła mnie nagle potwornie boleć.
       Mój spazmatyczny szloch zdążył przemienić się w ciche popłakiwanie, kiedy Harry nawet nie drgnął. Znów się zirytowałam, co w ostatnim czasie zdarzało mi się nadzwyczaj często.
- I nic nie powiesz? – zapytałam zbulwersowana. – Przecież tak koniecznie chciałeś rozmawiać – zakpiłam i podniosłam zapłakany wzrok na chłopaka, który beznamiętnie wpatrywał się w lustro przed sobą. – A więc rozumiem, że tylko na tyle cię stać? – ponownie zakpiłam, nie słysząc żadnej odpowiedzi. Jednak tym razem Styles zareagował. Usiadł naprzeciwko mnie i również podkurczył swoje nogi, otulając je rękoma. Po chwili głębszego namysłu utkwił swój magnetyczny wzrok na moich tęczówkach. Jedyne, co zauważyłam w jego przenikliwych oczach, to ból i nic poza tym. Zrobiło mi się niewiarygodnie głupio. Przesadziłam. Stanowczo przesadziłam.
- Harry, ja… - jęknęłam, widząc jego stan. Miałam olbrzymią ochotę do niego podbiec i z całych sił przytulić, ale bałam się, że mógłby mnie odrzucić po tym wyznaniu.
- W porządku, Grace – rzekł nad wyraz spokojnie i się nawet blado uśmiechnął. Jednak tylko na chwilę, bo po sekundzie znowu przybrał strapiony wyraz twarzy.
- Co miałem ci powiedzieć? – spytał nagle z dręczącej go bezradności. – Że to co powiedziałaś,
to tylko i wyłącznie prawda?
       Słuchałam go w milczeniu. Co prawda Harry mnie bardzo zranił, ale nie mogłam na niego patrzeć. Nie w tym stanie.
     Jego widokiem sama sobie sprawiałam ból. Tak bardzo chciałam mu wszystko wykrzyczeć w twarz, żeby wiedział, jak bardzo mnie zranił… Ale jakim kosztem, skoro teraz nie mogłam znieść myśli o cierpieniu Harry’ego? Moim wyznaniem skrzywdziłam go tak bardzo, jak go kochałam. Ale przecież czy nie o to mi chodziło? Nie, zdecydowanie nie. A jednak to zrobiłam. Poczułam się bardzo podle. Żałowałam swoich słów.
- Przepraszam cię, nie powinnam – odezwałam się bardzo cicho, jakby mówiąc sama do siebie.
- To ja ciebie powinienem przeprosić – odparł i znów głośno odetchnął. – Dopiero teraz zrozumiałem, ile się przeze mnie wycierpiałaś…jak bardzo cię skrzywdziłem. Jaki byłem głupi i lekkomyślny. Boże, Grace…nie wybaczyłbym sobie, gdybyś wtedy zginęła. Nigdy – powiedział łamiącym się głosem i najzwyczajniej w świecie zaczął płakać. Inaczej niż ja, ale jednak.
      Zakrył twarz rękoma i zaczął się trząść. Nie mogłam dłużej znieść tego widoku. Było mi potwornie wstyd. Jak ja mogłam mu to w ogóle wypomnieć? Co ze mnie za człowiek? Co ze mnie za „kochająca” dziewczyna? Nawet nie wiedziałam, że potrafiłabym zranić tak bardzo drugą osobę, szczególnie Harry’ego – który nadal był całym moim światem.
      Pospiesznie otarłam moje piekące policzki i się do niego zbliżyłam. Powoli się koło niego ułożyłam, kładąc głowę na jego lewym barku. Nie odepchnął mnie, tylko przeciwnie – pozwolił mi się w siebie wtulić, obejmując mnie mocno swoimi muskularnymi ramionami. W moje nozdrza uderzyła bardzo przyjemna woń jego perfum. Słyszałam umiarkowane już bicie jego serca i czułam na karku miłe dreszcze, kiedy spowijał moją skórę ciepłym oddechem. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo za nim tęskniłam; jak bardzo mi go brakowało…jak bardzo go kochałam. Aż do tego momentu.
Miłość do niego sprawiła, że byłam w stanie wybaczyć mu wszystkie jego wcześniejsze, bolesne wybryki. W tej chwili jedynie liczyło się teraz, a nie kiedyś.
- Nie kłamałem, kiedy mówiłem, że jesteś moim szczęściem – wyznał, a ja nadal przysłuchiwałam się cichemu biciu jego serca, kiedy moje po usłyszeniu tych słów zaczęło po prostu szalenie dudnić.
Harry już opanował łzy, jedynie czasem lekko nosem pociągnął. W przeciwieństwie do mnie, bo ja nadal nie potrafiłam uporać się ze łzami cisnącymi mi się do oczu.
- Jedynie żałuję, że dopiero dzisiaj tak naprawdę to sobie uświadomiłem – dopowiedział, składając na moim odkrytym karku delikatne pocałunki. Po raz kolejny moje ciało przeszyły przyjemne, pełne ekscytacji dreszcze. Uwielbiałam to uczucie. Uwielbiałam jego usta na swojej skórze. A jeszcze bardziej jego usta na swoich.
- Grace, ja… - zaczął, ale mu sprytnie przeszkodziłam. Podniosłam się z jego klatki piersiowej, rękoma opierając się o barki chłopaka i cmoknęłam czule go w policzek, zaciągając się przy tym zapachem jego wciąż wilgotnej skóry. Następnie ze smakiem oblizałam usta. Harry cały czas bacznie mnie obserwował, unosząc jedną brew ku górze. Był zdziwiony, ale i mile zaskoczony. Uśmiechnął się, tym samym uwydatniając swoje słodkie dołeczki w policzkach, a mi zaparło dech w piersi. Po chwili zaczął się do mnie przybliżać, na co odpowiedziałam mu również zadziornym uśmieszkiem. Niemal dokładnie w momencie muśnięcia naszych warg wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji. Chłopak nie zareagował, widocznie ponownie się zdziwił. Tym razem mniej milej. Nie zrozumiał.
      Znów musiałam się podnieść. Ukryłam swoje niezadowolenie i uważnie na niego spojrzałam. Miał nieodgadniony wyraz twarzy, a jego oczy tajemniczo się świeciły.
- Nie przestawaj – odparłam uwodzicielskim głosem i kusząco zagryzłam dolną wargę, nadal głęboko wpatrując się w jego hipnotyzujące oczy. Chłopak cicho jęknął. – Tak cudownie to robisz – szepnęłam, pochylając się nad jego uchem, lekko zagryzając jego płatek. Ponownie wygodnie ułożyłam się na jego klatce piersiowej, mocno wtulając się w jego śnieżnobiałą koszulę, gdzieniegdzie ubrudzoną moim tuszem do rzęs i zamknęłam oczy. Harry nie kazał mi długo czekać – widocznie się domyślił. Już po paru sekundach poczułam na karku pierwsze, czułe pocałunki. Z początku były niewinne, lecz z czasem przybierały na namiętności.
     Harry dobrze to rozplanował. Najpierw dążył do wywołania u mnie niedosytu, a potem próbował doprowadzić do mojego szaleństwa. W pewnym momencie przestał skupiać się tylko na karku. Setką subtelnych pocałunków zaczął molestować również moją szyję, ramiona, czy plecy. Byłam w niebie, a chłopak osiągnął swój cel.
      Miałam ochotę się na niego rzucić i uprawiać z nim dziki sex. Wiedział o moim słabym punkcie. Ba! Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak na mnie działał. Na moje własne życzenie doprowadził mnie do takiego stanu. Do obłędu. Bardzo, ale to bardzo podobał mi się sposób, w jaki mnie uwodził. Kochałam ten stan. Kochałam jego. Po paru minutach rozkoszy postanowiłam przejść do sedna sprawy. Podniosłam się i usiadłam okrakiem mu na nogach. Przysunęłam się bliżej jego twarzy i oboje utkwiliśmy wzrok w swoich oczach.
-Na zgodę? – spytałam zadziornie. Nie doczekałam się słownej odpowiedzi, lecz fizycznej.
Harry niemal od razu namiętnie wpił się w moje wargi i z niemałą brutalnością zaczął przyciągać mnie do siebie. Widać, że nie tylko jemu tego brakowało. Z całych sił otoczyłam go biodrami, równie mocno go do siebie przyciągając. Chłopak jedną ręką trzymał mnie za kark, a drugą podtrzymywał moją pupę, na której od czasu do czasu przyjemnie zaciskał dłoń. Zawsze, kiedy to robił zaczynałam się uśmiechać. Wtedy on również otwierał oczy a następnie pogłębiał pocałunek. Po tak dużej przerwie nie czułam przy nim zażenowania. Śmiało błądziłam rękoma po jego całym ciele, nie zważając na to, że miał na sobie ubranie.
      W pewnej chwili chłopak mnie przewrócił i na moment nasze wargi się rozłączyły. Następnie pochylił się nade mną i posłał mi swój najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałam. Potem przyparł mnie bardziej do podłogi, uprzednio kładąc ręce pod moją głową i na nowo zaczęliśmy nawzajem wykradać sobie pocałunki, raz po raz zagryzając swoje wargi.
Chwilę później zaatakował mój dekolt, zostawiając na nim czerwone ślady w postaci malinek. Dobrał się do przedniego zamka mojej czarnej sukienki i zagryzając go zębami, zaczął go powoli odpinać. Ja w tym czasie cicho wzdychałam, rozkoszując się jego pocałunkami i miłym oddechem, który czułam na swojej skórze. Przyjemne dreszcze błądziły po moim całym ciele, a z mojej twarzy nie schodziło zadowolenie.
         W pewnym momencie mój wzrok przykuł pewien czarny punkt w rogu windy. Miałam już się odwrócić, kiedy ten nagle mignął czerwonym światełkiem.
Nagle serce podeszło mi pod gardło i szybko podniosłam się do pozycji siedzącej, wyrywając Harry’emu z rąk zamek, z który świetnie sobie poradził.
Zdezorientowany posłał mi pytające spojrzenie.
-Tu jest kamera – pisnęłam i szybko zapięłam sukienkę.
Chłopak momentalnie zamarł, a kiedy spojrzał w jej kierunku wybuchł głośnym, niepohamowanym śmiechem. Nie rozumiałam jego reakcji. Przecież wielu ludzi mogło śledzić każdy nasz ruch w windzie – najpierw kłótnię, potem płacz a teraz naszą namiętność.
- Tak cię to śmieszy? – warknęłam, doprowadzając się przy lustrze do ostatecznego porządku.
- Daj spokój, Grace… do niczego nie doszło – Harry zamruczał mi do ucha, stając za mną.
- Ale było blisko – odparłam nadal zażenowana.
Ten tylko złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie, całując mnie w szyję. Jednak świadomość tego, że wciąż mogliśmy być obserwowani przez pracowników hotelu odebrała mi całkowitą chęć na tego typu pieszczoty. Pospiesznie się od niego odsunęłam.
- Jestem pewny, że kiedyś będziemy się z tego śmiać – rzucił i na nowo, wedle mojego życzenia,  uruchomił windę.
    Odpowiedziałam mu pogodnym uśmiechem.
    Minutę później byliśmy na górze. Gdy tylko otworzyły się drzwi, Harry łapczywie dossał się do moich warg. Ponownie zaczęliśmy się namiętnie całować, próbując wyjść jako tako z windy. Będąc już na korytarzu, chłopak, znów przyparł mnie mocno do ściany, atakując moją szyję swoimi ustami.
Nie byłam w stanie doliczyć się tego, ile razy ją zagryzł, czy zassał. Wymiękłam po kilkunastu próbach zapamiętania. Nie mogłam się na niczym skupić, czując jego ciepłe wargi na swojej skórze, którą nieziemsko całował.
Po chwili znów mogłam zasmakować jego subtelnych warg. Harry wrócił do delikatnego pieszczenia moich ust, a ja po raz kolejny  błogo się poczułam.Złapałam go za szczupły podbródek i narzuciłam nieco wolniejsze tempo, by móc bardziej rozkoszować się jego bliskością, której od tak bardzo dawna mi brakowało.
Na krótką chwilę  otworzyłam oczy, by móc skontrolować sytuację. Nie chciałam podobnej takiej z kamerą. Jednak to, co zobaczyłam było od niej jeszcze gorsze. Odruchowo zamarłam, widząc przyglądających się nam przyjaciół i ich zdezorientowane twarze. Odskoczyłam od niego w ten sam sposób, jak w windzie. Chłopak ponownie cicho westchnął, nadal się nie odwracając.
- Mam rozumieć, że kolejna kamera nas obserwuje? – spytał zrezygnowany i niechętnie się odwrócił.
-Teraz już chociaż wiemy, czemu winda nie działała – parsknął Louis, a po nim cała reszta.
Było mi cholernie wstyd. Zresztą nie tylko mi. Harry’emu również krwista czerwień przyozdobiła chude policzki. Przynajmniej ten jeden raz nie było mi głupio samej. Chłopak złapał mnie za rękę, pokazując tym samym, że się zeszliśmy i zaczął kroczyć w ich kierunku, ciągnąc mnie ze sobą. Zdezorientowanie na ich twarzach z początku zamieniło się w szok, potem w zadowolenie i na końcu w satysfakcję.  Zrobiło mi się bardzo miło.
- Grace, to wspaniała wiadomość – zaszczebiotała Lily i mnie uścisnęła, podbiegając.
- Cieszę się, że znów jesteście razem – stwierdził Liam i pogratulował Harry’emu.
- Może oblejemy jakoś ten nowy „stary związek”?
    Harry migiem posłał mi pytające spojrzenie. Chwilę się wahałam, jednak ostatecznie kiwnęłam głową na „tak”. Nie chciałam robić im zawodu, tym bardziej, że ucieszyła ich wiadomość o naszym zejściu się. Jedynie Zayn i Perrie odmówili, wykręcając się nagłymi bólami głowy. Nikt tego nie skomentował – każdy wiedział, że Perrie wyjeżdża w trasę i chcą jak najwięcej czasu pobyć sami. Uśmiechnęłam się znacząco do blondynki i ruszyłam za resztą, ściskając ciepłą dłoń, w końcu mojego chłopaka.
    Wspólnie zeszliśmy do holu, razem się śmiejąc i wygłupiając. Jednak osoba, którą zauważyłam przy recepcji  całkowicie zepsuła mój wyśmienity humor i jakąkolwiek chęć wyjścia. Taylor zaczęła iść w naszą stronę od razu, kiedy wyłapała wzrokiem Harry’ego. Mój chłopak trochę się zmieszał – najwidoczniej nie spodziewał się jej tu.
- Załatwcie, to co należy i widzimy się w samochodzie – odparł Liam i pogłaskał moje ramię.
    Odpowiedziałam mu ciepłym uśmiechem.
    Chwilę potem opuścili hotel.
- Wpadłam oddać ci tylko twoją własność, Harry – powiedziała i wręczyła mu niebieską szczoteczkę do zębów, nie obdarzając mnie nawet jednym spojrzeniem. Zagotowałam się. Jak ona śmiała? Oddając mu rzecz, świadczącą o jego pobycie u niej,  przy mojej obecności?! Miała tupet, suka. Harry nie wiedział co zrobić - czy wziąć ją od niej, czy nie. Postanowiłam go wyręczyć.
- Dla twojej informacji, Harry, już jej nie potrzebuje. W moim – powiedziałam, akcentując ostatnie słowo – pokoju są ich aż trzy – odrzekłam, patrząc się centralnie w jej błękitne oczy.
Pierwszy raz od momentu wejścia do hotelu, ta zołza raczyła się na mnie spojrzeć. Kiedy już to zrobiła, miałam ochotę wydrapać jej te piękne oczy, widząc jej pogardliwą minę. Musiałam się porządnie kontrolować, aby nie zrobić czegoś pod wpływem wzbierających się we mnie  negatywnych emocji, czego później mogłabym żałować.
- Niepotrzebnie się fatygowałam – odparła, udając obojętną, lecz po kolorze jej twarzy widziałam, że równie mocno się powstrzymywała, co ja. – Jednak myślałam, że Harry, się ucieszy, skoro niebieski to jego ulubiony kolor – rzuciła, a Harry widząc moje podenerwowanie ścisnął bardziej moją dłoń.
    Byłam mu za to wdzięczna.
- Dzięki, Tay – odrzekł i wziął swoją własność, chowając ją do wewnętrznej kieszeni marynarki.
- A co to? – spytała, spoglądając na jego koszulę.
- Wypadek przy pracy – odparłam zgryźliwie, a Harry momentalnie się zaśmiał.
- Coś o tym wiem – odpyskowała i posłała mu jednoznaczną minę.
      Nie wytrzymałam. Wyrwałam się chłopakowi i udałam się w stronę schodów. Ne miałam zamiaru więcej pokazywać się w tej windzie. Nie obchodziły mnie jego wołanie, które i  tak ignorowałam. Jednak po chwili mnie dogonił. Chciałam mu się wyrwać, ale nie dałam rady. Usiadłam na schodach i wpatrywałam się we wszystko, tylko nie w niego.
- Spójrz na mnie – odezwał się.
- Nie mam takiego zamiaru – warknęłam.
- Nie spałem z nią, jeśli o to ci chodzi – zastrzegł, a ja poczułam wielką ulgę. Wtuliłam się do niego, wycierając pojedyncze krople łez, w szybkim tempie spływające po mojej twarzy.
- Przepraszam, zachowałam się jak gówniarz.
- No to witaj w klubie. - zaśmiał się i czule musnął mój policzek.
Nie mając już na drodze przeszkód ruszyliśmy do wyjścia, gdzie w samochodzie czekali na nas przyjaciele.



// tyryry. no nie jeszcze nie epilog. bo zamierzam zrobić jeszcze z 2 rozdziały.
a cały ten cuuuudowwnyy rozdział nie pisałam ja tylko Aga, za co bardzo jej dziękuję ♥

http://ask.fm/holyshiits

czwartek, 24 stycznia 2013

Nowe opowiadanie

Nowy blog już otwarty. Zapraszam na zwiastun ! 
                    ROCKMEZAYN


A ja zabieram się już za kolejny rozdział.

Pozdrawiam !

wtorek, 22 stycznia 2013

Co wy na to ?

Cześć .

A więc, przepraszam, że jeszcze nie z rozdziałem, ale mam do podjęcia pewną decyzję. Aczkolwiek wydaje mi się, że to już czas aby je zakończyć i zastanawiam się czy kolejny rozdziałem nie będzie epilogiem.

Chciałam się zwrócić do was z pytaniem. Pamiętacie jeszcze opowiadanie Summer Paradise ? Tak mnie coś naszła na nie wena i zastanawiam się czy by tego nie kontynuować. Usunęłabym te dotychczasowe rozdziały, bo nie podoba mi się jak rozwija się tam akcji i zaczęłabym od nowa. Co o tym myślicie ? Czytalibyście ?

Jest jeszcze jedna sprawa, aczkolwiek ktoś napisał mi komentarz, że nie mogę skończyć tego opowiadania a zabieram się za nowe. Hmm.. no fakt może coś w tym jest, ale to nie tak, że ja nie mogę go skończyć. Tutaj po prostu wszystko poszło nie tak jak planowałam i teraz muszę obmyślać nad wszystkim co ma być dalej. I przez to te rozdziały nie są dodawane tak często. A nowe opowiadanie ? Mam na takie wenę, to je piszę.

+ Niedługo otwieram nowy blog.
++ Nowy prolog na Summer Paradise już jest : )

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 30

          W klubie było dużo ludzi, których poznałam dzięki chłopakom. Szczególnie ucieszyłam się z kolejnego spotkania z Ed'em, który często do nas wpadał. Ostatnio w ogóle go nie widziałam, a za tym człowiekiem nie da się nie tęsknić. Dzięki niemu i Zayn'owi praktycznie w ogóle nie myślałam o Harrym, bo cały czas mnie zabawiali.
          Malik poprosił mnie do tańca chyba już setny raz i nawet nie przejmował się tym, że moje nogi miały już dość. Ku szczęściu DJ puścił wolną piosenkę, przez co mogłam po prostu wtulić się w chłopaka i kołysać się do muzyki. Wtedy tuż obok nas stanął Styles ze swoją dziewczyną i bez żadnych skrupułów wpił się w jej usta. Momentalnie na ten widok zaszkliły mi się oczy i żeby to ukryć odwróciłam głowę w drugą stronę. Nie uszło to jednak uwadze Zayn'a, który obejrzał się za siebie, by to zobaczyć.
- Chce, żebyś była zazdrosna, nie przejmuj się. - szepnął mi do ucha.
- Chyba mu się udało..
- Kochasz go, prawda ?
- Tak, ale on tak cholernie mnie irytuje.
- To odegraj się tym samym.
- Co ? - zdziwiłam się, jednak po chwili zrozumiałam o co mu chodzi. Mulat po prostu zbliżył się i mnie pocałował. Delikatnie wpijał się w moje wargi, jakby bał się mnie skrzywdzić. Nie potrafię wytłumaczyć tego co czułam. Z jednej strony było mi dobrze w jego objęciach, ale to nie było to co czułam z Harrym. I właśnie poznałam odpowiedź na pytanie, które zadawałam sobie przez ostatni czas. Co gdybym wybrała Zayn'a ? Na pewno nie byłabym na tyle szczęśliwa co z Harrym. On był wyjątkowy. A Malik ? Był po prostu wspaniałym przyjacielem. Kochałam go i to bardzo, ale tylko jak przyjaciela.
- Gotuje się w nim. - szepnął ponownie, kiedy przerwał pocałunek. Nie miałam nawet odwagi spojrzeć w jego stronę.
- Nie będę brać udziału w jego głupich gierkach. - odparłam. - Ale dzięki, że to dla mnie zrobiłeś.
- Zawsze do usług no nie ?
- Perrie tu patrzy. - mruknęłam, kiedy spojrzałam w kierunku stolika. Chłopak cicho wzdychnął i z utęsknieniem na nią spojrzał. Widziałam w jego oczach, że między nimi było coś więcej. Mógł sobie wmawiać, że to nie miłość, ale ją było widać na odległość. - Ona nadal cię kocha.
- Sam nie wiem..
- To widać. Przyznaj, że ty ją też.
- Może..
- Kochasz ją.. widziałam jak na nią patrzyłeś podczas występu.
- Nie wiem co robić Grace.
- Marnowanie czasu na mnie ci nie pomoże, więc idź i poproś ją do tańca, jasne ?
- A co z tobą ?
- Zbyt wiele dla mnie poświęcasz Zayn..
- Bo cię kocham, mała.
- I ja ciebie, ale teraz idź i zawróć jej w głowie jeszcze raz. - zaśmiałam się i popchnęłam go w jej kierunku. Dziewczyna była szczęśliwa kiedy trzymała go za rękę. Spojrzała na mnie zdziwiona, ale ja tylko mrugnęłam do niej okiem. Przeczesałam włosy i spojrzałam w bok. Zupełnie niepotrzebnie, bo napotkałam wzrokiem parę, którą na dziś miałam dosyć.
         Choć cały czas wypierałam się, że wciąż kocham Harry'ego, to teraz wiem, że zmieniło się jedynie moje podejście, a nie uczucie. Nie wiem czy chcę z nim znów być, bo boję się, że po raz kolejny będę musiała o nim zapomnieć, a to cholernie niemożliwe. Jednak z drugiej strony nie potrafię znieść widoku innej dziewczyny w jego ramionach. Myślałam, że jestem silna i dam sobie radę, a tymczasem po prostu upadłam. Chyba nie potrafię już inaczej. Tęsknię za nim. I wiem, że nie będzie łatwo z nim być, ale nie potrafię być z kimś innym.
         Klimat w klubie niezbyt mi służył, dlatego wyszłam tylnym wejściem na podwórze i usiadłam na schodach. Wyjęłam papierosa, po czym go odpaliłam. Nie wiem nawet kiedy po moim policzku zaczęły spływać łzy. Kiedy usłyszałam skrzyp drzwi, szybko otarłam mokrą twarz i zgasiłam wypalonego już szluga. Spojrzałam na postać, która stanęła przede mną i prawie zapomniałabym o oddychaniu.
- Tęsknisz, prawda ?  - mruknął, z chytrym uśmieszkiem na twarzy, co wręcz doprowadziło mnie do szału. Dlaczego on był zawsze taki pewny siebie ? Fakt, miał rację, tęskniłam, ale czy to było tak bardzo widać ?
- Nie. - odparłam przybierając na twarz tą samą minę co on.
- Po prostu powiedz, że nadal mnie kochasz i będzie po wszystkim.
- Skąd pewność, że tak jest ?
- Jesteś zazdrosna o Taylor. - powiedział pewnie opierając się o mur.
- Nie rozśmieszaj mnie..
- Co mam zrobić, żebyś do mnie wróciła ?
- Mnie o to pytasz ? Nie rozumiesz, że wszystko zjebałeś ? Powiedz mi czy łatwo było ci patrzeć jak odchodzę ? Nie zrobiłeś nic, nie zatrzymałeś mnie a właśnie tego najbardziej chciałam. Kiedy do mnie przyjechałeś, łatwo było ci mnie znów zostawić ? Wystarczyłoby zostać, powiedzieć co trzeba i po prostu być. A ty .. ty wyjechałeś i zacząłeś spotykać się z Taylor. Co masz zrobić ? Nie wiem, kurwa ! Może dalej się z nią prowadzaj. Całuj i przytulaj ją na moich oczach.Właśnie tym pokazujesz jak bardzo ci zależy ! Szkoda, że nie potrafisz zachować się na tyle dorośle, aby o mnie walczyć, ale przecież mogłam się tego po tobie spodziewać. Mam dość twojego zachowania. Po co ci to wszystko ? Chcesz mi zrobić na złość, pokazać mi co straciłam ? W każdym razie, życzę ci z nią szczęścia .. - wykrzyczałam mu wszystko co właśnie przyszło mi do głowy. Owszem, kochałam go i mogłam mu to teraz powiedzieć, wszystko wybaczyć i do niego wrócić. Ale nie sądzę, aby na to zasługiwał. Ani razu nie pokazał jak mu zależy. Mogłabym przyznać, że wręcz o mnie zapomniał.
- Ty jesteś moim szczęściem. - odpowiedział szeptem. Spojrzałam na niego. Płakał. Z jego oczu spływały łzy. Powiedział to tak szczerze, że coś we mnie pękło. Zagryzłam dolną wargę powstrzymując kolejny przypływ łez. Nie wiedziałam co zrobić. Chciałam tak po prostu się w niego wtulić i powiedzieć, że już wszystko jest dobrze. Chciałam, już miałam to zrobić, ale ktoś musiał otworzyć te pieprzone drzwi i wszystko zniszczyć.
- O tu jesteś, Harry. - podeszła do niego blondynka, lecz on ani razu na nią nie spojrzał. Wciąż wbijał we mnie swoje zielone tęczówki. Sam nie zrobił nic. Po raz kolejny, nie zrobił nic. Pokręciłam tylko głową i weszłam do środka. Przemknęłam przez tłum ludzi i wyszłam przed klub. Zatrzymałam jedną z przejeżdżających taksówek i wróciłam do hotelu. Miałam dość.


Harry.

         Nie potrafiłem czegokolwiek zrobić. Dlaczego po prostu nie podszedłem i nie pocałowałem jej ? Dlaczego tak cholernie się bałem ? Miała rację, zachowałem się jak pieprzony dzieciak. Co ja sobie myślałem kiedy zacząłem spotykać się z Taylor ? Nie walczyłem o nią, nie starałem się tylko myślałem, że ona tak po prostu do mnie wróci.
- Idź za nią. - usłyszałem jej delikatny głos, który wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałem zdziwiony nie wiedząc o czym mówi. - No już, ona nie będzie wiecznie na ciebie czekać.
- Taylor.. przepraszam cię. - powiedziałem czując się głupio wobec niej. Kolejna, którą się zabawiłem.
- Wiem, ale teraz już biegnij. - uśmiechnęła się przyjaźnie. Odwzajemniłem gest i wszedłem do budynku. Było tam pełno ludzi i nigdzie jej nie widziałem. Podszedłem do naszego stolika, gdzie siedział Louis z Eleanor.
- Widzieliście Grace ? - spytałem zdenerwowany.
- Tak, ale co.. - odparł Lou, ale musiałem mu przerwać.
- Gdzie ona jest ?
- Wzięła swoje rzeczy i wyszła. - odezwała się Elka, a ja czym prędzej opuściłem klub. Od razu rzucili się za mną ochroniarze, ale w tej chwili nie dbałem o to. Paparazzi i fanki zaatakowali mnie z każdej strony, przez co miałem ochotę ich uderzyć. Powstrzymując złość, która się we mnie gotowała, dotarłem w końcu do podstawionego samochodu.
- Do hotelu, szybko. - powiedziałem szoferowi, a ten wykonał moje polecenie. Po paru minutach zatrzymaliśmy się przed budynkiem. Szybko wbiegłem do hotelu i stanąłem przed windą. Wciskałem nerwowo guzik, choć wiedziałem, że dzięki temu szybciej nie zjedzie. Kiedy drzwi zaczęły się rozsuwać chciałem już wejść do środka jednak osoba, która stała przede mną, sprawiła, że nie potrafiłem nawet podnieść nogi. Ona również, nie wykonała żadnego ruchu. W końcu zrobiłem krok do przodu, a drzwi za mną się zasunęły. Byliśmy tylko my. Ja i ona. Patrzeliśmy sobie w oczy i żadne z nas nie potrafiło tego przerwać. Nie miałem dużo czasu. Przecież za chwilę winda zatrzyma się na ostatnim piętrze, a wtedy prawdopodobnie ona wysiądzie. Chociaż nie. Powinna wysiąść na dole, kiedy wchodziłem. A nie zrobiła tego. W każdym razie nie chcąc dopuścić do tej sytuacji wcisnąłem przycisk STOP. Tak, zdecydowanie chciałem zatrzymać, nie tylko windę ale czas. Bo to była ta chwila, w której w końcu muszę coś zrobić. Naprawić to co zniszczyłem. Właśnie tu, teraz i tylko z nią.

// Nie podoba mi się to wszystko :x