sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 5

         To dopiero czwarty dzień spędzony u mojego taty. Nie podejrzewałam, że tak bardzo polubię chłopaków z zespołu. Przyznam, że z początku kierowałam się bardziej stereotypami. Na szczęście oni nie są tacy jak mówią o nich ludzie. Cieszę się, że dostałam szansę poznania ich, bo są to naprawdę wartościowi ludzie z uczuciami. Chociaż co do jednego mam pewne wątpliwości..
         Kiedy tylko wstałam z łóżka, zeszłam do salonu i na sczęście zastałam tam tatę. Widziałam jak chłopaki bardzo tęsknią za domem, a w natłoku pracy nie mają nawet czasu, aby tam pojechać. Myślę, że to nie fair wobec nich, jeśli mój tata im nie pozwolił. Fakt, że wywiad może im wypaść w każdej chwili, ale co jeśli nie i stracą kolejną szansę ?
- Cześć tato ! - pocałowałam go w policzek i usiadłam obok niego. Uśmiechnął się na mój widok i odłożył czytaną gazetę na stolik.
- Cześć kochanie !
- Mam do ciebie pewną sprawę. - zaczęłam ostrożnie.
- Potrzebujesz pieniędzy ? - spytał tonem, jakby była to sprawa oczywista.
- Nie, to nie chodzi o mnie.
- Oo, więc o kogo ?
- O zespół. Sądzę, że powinieneś im pozwolić jechać do domu, chociaż na parę dni.
- Nie córciu, nie mogę. Oni muszą się skupić teraz na pracy, to jest ich czas, żeby się jak najwyżej wybić.
- Tato ja wiem, ale jak oni mają się skupić na pracy kiedy tak mocno tęsknią. Pomyśl sobie, jakbym to ja wyjechała na pół roku i w ogóle cię nie odwiedzała.
- Kochanie, ale nie rozumiesz.
- Rozumiem tato, mają pracę. Ale chyba nic się nie stanie jeśli opuściliby jeden wywiad. Proszę cię. Zrób to dla mnie.
- Ehh..no dobra. Mają 2 dni wolnego. Niech jadą. - powiedział zrezygnowany.
- Awww ! Dziękuję ! - krzyknęłam i pocałowałam go w policzek. Pobiegłam na górę i właśnie jak na życzenie z pokoju wyszedł Zayn. Zdziwił się widząc mnie taką rozweseloną.
- O Grace, zaczekaj ! Chciałem cię o coś spytać. - podszedł.
- Tak ?
- Słuchaj, bo ja ten..no. Zastanawiałem się czy może, pójdziesz ze mną dziś na randkę ? - zapytał zagryzając przy tym wargę.
- Pewnie, zawsze. Tylko nie dziś.
- A dlaczego nie dziś ? - zdziwił się.
- Bo dziś masz jechać do Bradford. - wyszczerzyłam się do niego.
- Co ? Ale po co ?
- No jak to po co ? Odwiedzić rodzinę co nie ?
- Ale Greg..
- Przekonałam go. Dał wam 2 dni wolnego.
- Jesteś najlepsza Grace. Dziękuję .- przytulił mnie mocno, a ja znów mogłam napawać się jego zapachem i ciepłem.
- Hej, hej ! Żeby tak od rana ? - zaśmiał się Liam, który właśnie wyszedł z pokoju, a zaraz po nim Louis, Niall i Harry obudzeni hałasem.
- Grace załatwiła nam wolne, żebyśmy mogli jechać do rodzin. - powiedział zadowolony Zayn. Wszyscy nagle się na mnie rzucili i zaczęli mnie ściskać. Wszyscy, tylko nie Harry. Dziwak..
- Harry, nie cieszysz się ? - spytał go Louis, bardziej na osobności, jednak tak, że słyszałam.
- Nie skorzystam z tej okazji. Mama z Gemmą są na wakacjach w Australii.  - zrobiło mi się go szkoda, że akurat nie mógł spotkać się z rodziną. Do tego miał zostać tutaj, co nie bardzo mnie zadowalało.
    Po południu chłopaki już wyjechali. Miło było widzieć ich takich szczęśliwych. Nie było ich zaledwie dwie godziny, a mi już ich brakowało.  Siedziałam teraz w moim pokoju i zaczęłam myśleć o tym co powiedział mi Zayn. Zaprosił mnie na randkę, co znaczy, że mu się podobam. Przyznam, że i on nie jest mi obojętny.
         Słońce idealnie dzisiaj przygrzewało Londyn, więc postanowiłam skorzystać z tego i wyjść się trochę poopalać. Przebrałam się w strój kąpielowy, wzięłam do ręki swoją ulubioną książkę i wyszłam do ogródka. Zajęłam miejsce na jednym z leżaków przy basenie i zatopiłam się w lekturze. W pewnym momencie poczułam jak ktoś podnosi mnie do góry, tym samym odrywając mnie od czytania. Książka wypadła mi z ręki, a ja przestraszona głośno pisnęłam. Już po chwili razem ze sprawcą tego czynu zanurzyłam się w wodzie. Odbiłam się od dna basenu i wypłynęłam na powierzchnię. Zaraz po mnie wypłynął Harry, który od razu zaczął się śmiać.
- Styles ! - krzyknęłam rozzłoszczona i chlapnęłam mu wodą na twarz.
- Co, nie lubisz wody ? - zapytał zupełnie rozbawiony tą sytuacją.
- Ciebie nie lubię. - warknęłam na niego  i wyszłam z basenu, ponownie siadając na leżaku. Chłopak podpłynął do krawędzi i oparł się rękoma o podłoże.
- A ja sądzę, że ty jednak mnie lubisz. - wyszczerzył się do mnie.
- Masz o sobie za wysokie mniemanie skarbie.
- Skarbie. No proszę, jak to pięknie brzmi z twoich ust.
- To była ironia, nie bierz sobie tego do serca.
- Dobra, dobra. Nie tłumacz się.. skarbie.
- Męczysz człowieku.
- Tym, że cię podniecam ?
- Chyba sobie kpisz.
- Chyba jednak nie. - miałam go dosyć, więc wstałam z leżaka i wróciłam do domu. Chłopak nie odpuszczał i podążył za mną.
- Pójdziesz ze mną na skatepark ? - zapytał, zaskakując mnie przy tym.
- Z tobą ? - rzuciłam z kpiną w głosie. - Nie wyglądasz mi na kogoś kto umiałby obsłużyć choćby deskorolkę.
- To mnie naucz, mistrzu ! - uniósł jedną brew do góry, jakby sądził, że ja również nie potrafię.
- A więc chodźmy. - mruknęłam, chcąc udowodnić mu swoje umiejętności. - Daj mi minutę.
Pobiegłam na górę, do łazienki i szybko osuszyłam swoje ciało i włosy. Weszłam do garderoby i ubrałam na siebie, krótkie powycierane szorty, luźną bokserkę i Vansy. Na głowę założyłam czapkę bejsbolówkę Obey i zeszłam na dół. Poszliśmy z Harrym do garażu i wzięliśmy dwie deskorolki. Ponieważ nie znałam Londynu, musiałam zaufać chłopakowi i podążać za nim. Czasem miałam wrażenie, że wyprowadzi mnie w pole, ale starałam się odgonić takie myśli, bo niby po co miałby to zrobić. No cóż, wyobraźnia zaczęła mi działać.. Po parunastominutowej wędrówce w ciszy, doszliśmy na miejsce. Skatepark robił wrażenie. Wszystkie mury na około, rampy, boxy i baseny pokryte był kolorowymi graffiti. Od razu przypomniał mi się wczorajszy dzień z Zaynem, a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Hej księżniczko, ocknij się ! - machał mi przed twarzą Harry.
- Zabieraj te ręce i wskakuj na deskę. - burknęłam i rzuciłam swoją deskę na ziemię. Wskoczyłam na nią i zjechałam do basenu. Od małego lubiłam jeździć. Koledzy zawsze uczyli mnie nowych trików przez co teraz ja mogłam uczyć loczka.
- No no, niezła jesteś. - zaczął bić brawo Harry, kiedy do niego podjechałam.
- A ty, umiesz coś ? - spytałam.
- Wiesz no. Umiem jeździć, wskoczyć na to coś. - wskazał palcem na platformę z kątownikiem.
- Grindbox.
- Taa, nie ważne. To czego mnie nauczysz ?
- Kickflip. - odjechałam kawałek od niego i pokazałam mu trick.
- Więc ?
-Więc, połóż tutaj nogę. - zaczęłam pokazywać mu na swojej. - Teraz lewą tutaj i ściągnij ją pod kątem.
- Ale że jak ? - zaczął drapać się po głowie zdezorientowany.
- Tak jak robisz ollie, tylko nie ściągasz prosto, a pod skosem.
- Czyli, że tak ? - spytał, po czym pokazał to czego się nauczył. Obrócił deskę jednak nie stanął na niej spowrotem, a wpadł na mnie przytwierdzając mnie do muru. Gdy zorientował się co zrobił, zamiast po prostu odejść, chłopak położył ręce na murze i silnie mnie do niego przyparł swoim ciałem. Zbliżył się do mnie na tę niebezpieczną odległość i w końcu zrobił to na czym mu tak bardzo zależało. Wpił się w moje usta, przypominając mi zdarzenie z imprezy. Znów poczułam jego miękkie wargi na swoich, co okropnie rozpalało mnie od zewnątrz. Po mimo, że biłam go pięściami w tors i starałam się mu wyrwać, Harry nie przestawał.

// czytasz -> komentujesz, no proszę, minuta cię nie zbawi : >
+ jeśli ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach, to zrobiłam zakładkę ' Informowanie' gdzie możecie w komentarzach zostawiać swoje twittery lub numery GG

czwartek, 28 czerwca 2012

Rozdział 4

         Otworzyłam oczy i zobaczyłam obok siebie chłopaka, w którego byłam wtulona. Od jego nagiego torsu biło niesamowite ciepło, niebywale kojące wszystkie problemy. Spojrzałam na jego twarz natrafiając na jego oczy przyglądające się mnie. Od razu zarumieniłam się, a on delikatnie się uśmiechnął.
- Przepraszam, nie powinnam tak zasypiać. - powiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Nic się przecież nie stało. Spałaś tylko godzinkę.
- I tą całą godzinkę siedziałeś tu i na mnie patrzyłeś ? - spytałam nieśmiało.
- Wyglądasz tak uroczo kiedy śpisz. - odpowiedział, ponownie powodując u mnie rumieńce. - I kiedy się rumienisz. - zaśmiał się.
- Głupek. - potargałam mu włosy i wstałam z łóżka. Podeszłam do okna i wyszłam na balkon. Opierając się o balustradę, wyciągnęłam jednego papierosa i zapaliłam. Po chwili obok mnie stanął Malik, który również zapalił.
- Co tym razem ? - spytał, a ja nie wiedząc o co chodzi posłałam mu pytające spojrzenie. - Mówiłaś, że nie palisz bez powodu.
- Ahh.. no wiesz, tym razem palę, bo mnie ciągle zawstydzasz. - odpowiedziałam, na co on się zaśmiał. - A ty ? Dlaczego palisz ?
- Miałem kiedyś trudny okres w życiu i palenie w jakimś sensie zabijało stres. Potem paliłem coraz więcej no i masz.. uzależnienie.
- Powinieneś rzucić. To cię niszczy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał. - mruknął cicho. - Mogę cię gdzieś dzisiaj zabrać ? - zapytał po chwili.
- Jasne. A dokąd ?
- Niech to będzie niespodzianką. - uśmiechnął się cwaniacko.
- No okej.
- To ja pójdę się ubrać. - powiedział i opuścił pokój. Poszłam do łazienki, gdzie poprawiłam szybko z leksza potargane włosy i rozmazany makijaż. Zeszłam do salonu i tam z chłopakami czekałam na Zayna. Denerwowało mnie zachowanie Harrego, który ciągle się na mnie patrzył swoim chytrym wzrokiem. Usłyszałam na schodach kroki i po chwili zobaczyłam Mulata .
- Idziemy ? - spytał podchodząc do nas. Pokiwałam twierdząco głową i wstałam z kanapy. Wyszliśmy z domu i zmierzaliśmy w kierunku, który wyznaczał chłopak. Po niedługim czasie dotarliśmy pod niewielką halę, do której Zayn miał klucz. Weszłam do środka i w oczy rzuciły mi się ściany wypełnione graffiti.
- To twoja pracownia ? - spytałam zachwycona wszystkimi pracami.
- Tak, ale nikt o niej nie wie. Tylko ja i ty.
- Mhm. A te wszystkie prace są twoje ?
- Tak, przychodzę tutaj, gdy potrzebuję chwili spokoju na przemyślenie różnych spraw. To takie oderwanie się od rzeczywistości. - przyglądałam się dokładniej obrazkom i spojrzałam w górę. Na całym suficie namalowana była galaktyka, dokładnie taka jak u mnie w pokoju.
- Zayn czy ty .. 
- Tak. Ja malowałem u ciebie tę galaktykę. - przerwał mi odpowiadając i uśmiechnął się uroczo.
- Dziękuję, jesteś genialny ! - podbiegłam do niego i przytuliłam go mocno.
- Chodź, pomożesz mi przy czymś. - powiedział i poprowadził mnie do wielkiej płyty ustawionej pod ścianą, która była przykryta jakimś materiałem. Chłopak zsunął go z niej i moim oczom ukazał się wspaniały rysunek przedstawiający jakąś kobietę.
- Wow. - wydobyłam z siebie cichy jęk.
- To moja mama. Pomożesz mi to dokończyć ? - spytał podając mi jeden ze spray'i. Na znak zgody chwyciłam go, co ucieszyło Zayna. Wypełnialiśmy jego portet kolorami i zaczęło powstawać naprawdę świetnie dzieło.
- Tęsknisz za nią ?
- Cholernie. Nie widziałem jej parę miesięcy, przez trasę w USA.
- Dlaczego teraz do niej nie pojedziesz ?
- Chciałem, ale Greg nie pozwolił. W każdej chwili może nam wypaść jakiś wywiad.
- Przykro mi. - mruknęłam. Było mi go szkoda. Postanowiłam porozmawiać z tatą, gdy tylko wróci do domu. Skończyliśmy pracę i stanęliśmy w ciszy przyglądając się efektowi.
- Wyszło idealnie. Dziękuję. - przytulił się do mnie mocno.
- Masz wielki talent. Jest coś czego nie umiesz ? - zażartowałam.
- No pewnie, na przykład nie potrafię oderwać od ciebie wzroku.
- Znów to robisz. - powiedziałam zakrywając swoją twarz rękoma.
- Chodźmy już. - zaśmiał się i odciągnął ręce z mojej twarzy. Wyszliśmy na zewnątrz. Było już ciemno, a zimne powietrze szczypało moje ciało, powodując na nim gęsią skórkę. Zobaczyłam, że Zayn ściąga z siebie bejsbolówkę, lecz nim zdążyłam zaprotestować, ten już wieszał ją na moich ramionach.
 - Niepotrzebnie. - stwierdziłam.
- Nie pozwolę ci marznąć. - odpowiedział i objął mnie swoim ramieniem. Doszliśmy do domu rozmawiając na najróżniejsze tematy. Mogłam z nim rozmawiać o wszystkim i o niczym jak z najlepszym przyjacielem. Stał się dla mnie kimś naprawdę ważnym.                                            


          Chłopaki spojrzeli na nas podejrzliwie, a ja skoncentrowałam się na Harrym. Jego spojrzenie rzucało we mnie piorunami złości. Uśmiechnęłam się do niego pogardliwie i poszłam na górę. Zayn cały czas dotrzymywał mi kroku i zatrzymał mnie przed moimi drzwiami.
- Dziękuję za dzisiejszy dzień. - złapał mnie za ręce, a ja powstrzymując oddech uniosłam wzrok na jego czekoladowe tęczówki.Nasze spojrzenia się spotkały. Pochylił się nade mną tak, że poczułam słodki zapach jego perfum zmieszany z papierosami. Delikatnie musnął ustami mój policzek, sprawiając przyjemne dreszcze na mojej skórze. - Dobranoc. - szepnął mi czule do ucha i odszedł. Zanim wszedł do swojego pokoju, odwrócił się w moim kierunku i posłał mi swój czarujący uśmiech. Weszłam do siebie i gdy tylko zamknęłam drzwi, oparłam się o nie i zjechałam w dół. Moje serce stanęło na kilka sekund, a tętno cichło. Taka niezwykła, kilkusekundowa śmierć, której powodem był Zayn.

// jaram się głosem Malika. ♥_♥




komentarze poproszę ; D

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 3

         Obudziłam się rano z potwornym bólem głowy. Witaj, kac morderca. Wstałam z łóżka i szybko poszłam do kuchni po jakieś tabletki przeciwbólowe. Połknęłam dwie i popiłam zimną wodą. Złapał się za głowę i odwróciłam się w drugą stronę.
- Matko, nie strasz mnie ! - krzyknęłam, ponieważ tuż za mną stał Harry, którego kompletnie nie słyszałam. 
- Przepraszam. - zaśmiał się pod nosem. - Całkiem miło było wczoraj, nie prawda ? - powiedział posyłając mi urokliwy uśmiech.
- Sama nie wiem. Zupełnie nic nie pamiętam. - mruknęłam na co chłopak widocznie posmutniał.
- Czyli nie wiesz co się wczoraj stało ? - dopytał.
- Przecież mówię. A co się ciekawego działo ?
- Hmm.. pocałowałaś mnie. - uśmiechnął się zwodniczo, a ja rozszerzyłam oczy.
- Że co ? Żartujesz sobie ze mnie, prawda ?
- Mogę ci przypomnieć. - zbliżył się i pochylił nade mną, lecz ja w ostatniej chwili się odsunęłam.
- Nie, dzięki. Może nawet lepiej, że tego nie pamiętam. I ty też zapomnij.
- Boisz się, że ci się spodoba i zapragniesz więcej ?
- Eee.. słucham ?
- Widzę, że na mnie lecisz. - posłał mi oczko i wymijając mnie wyszedł z kuchni. Zdenerwowana wyszłam przed dom i siadając na schodach, wyjęłam z kieszeni dresów paczkę papierosów. Wzięłam jednego z nich do ust i zapaliłam.
- Ładne dziewczyny nie powinny palić. - usłyszałam głos Zayna i gwałtownie się odwróciłam. Po jego minie stwierdziłam, że jest czymś przygnębiony.
- Ładne dziewczyny nie palą bez powodu. - uśmiechnęłam się do niego, gdy zajął miejsce obok mnie i poczęstowałam go szlugą.
- Więc jaki jest powód ? - zapytał uważnie mi się przyglądając.
- Miałeś kiedyś tak, że jakaś dziewczyna mówi ci, że się z nią całowałeś, a ty nic nie pamiętasz, bo wypiłeś za dużo alkoholu ?
- Ee, nie. Ale czekaj.. nie pamiętasz jak pocałowałaś Harrego ? - momentalnie na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Nie pamiętam kompletnie nic z wczorajszej imprezy. - schowałam twarz w dłoniach i głośno westchnęłam.
- Nie przejmuj się, to było tylko zadanie w grze. - zaśmiał się chłopak.
- Jak to ? - zdziwiłam się.
- Graliśmy w butelkę i Harry zadał ci takie zadanie.
- Czyli, że nie zrobiłam tego samowolnie ? Tylko przez tego idiotę ?
- Dokładnie tak.
- No to mi ulżyło. - zgasiłam wypalonego papierosa i rzuciłam go na trawę. Zayn zrobił to samo i razem ze mną wrócił do domu. Usiadłam przy stole, a chłopak zajął miejsce na przeciwko mnie . Spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki co było błędem, bo wprost utonęłam wnich. Ten błysk w oczach.. Zauważyłam, że i on uważnie mi się przygląda. Tak jakby chciał zapamiętać każdy szczegół mojej twarzy. Tkwiliśmy tak w milczeniu parę minut i żadne z nas nie miało zamiaru tego przerywać.
- A wy co tu robicie, robaczki ? - wskoczył nagle Louis uśmiechając się szeroko.
- Umieramy po imprezie, marchewo - odpowiedział Zayn, odrywając przy tym swój wzrok ode mnie.
- Marchewki ! Dzięki, bo przez was zapomniałem po co przyszedłem. - podszedł do lodówki i wyjął z niej warzywa, po czym uśmiechnięty wrócił na górę.
- To ja idę się ogarnąć. - powiedziałam do bruneta i potruchtałam po schodach do swojego pokoju. Wzięłam prysznic dzięki któremu zmyłam z siebie woń alkoholu, umyłam zęby i ubrałam się w czarne rurki i luźny sweter z krzyżem. Włosy lekko pofalowałam i rozpuściłam. Delikatnie podkręciłam rzęsy,a na policzki nałożyłam róż. Do tego wciągnęłam czarne lity z tyłu przyozdobione ćwiekami. Nie chcąc ciągle siedzieć w domu postanowiłam wyjść na spacer. Zeszłam do salonu, a tam siedzieli już wszyscy chłopacy.
- Ja wychodzę. - oznajmiłam im przerywając tym samym oglądanie filmu.
- Dokąd ? - zapytał Harry.
- Do parku.  - wyszłam z domu, a po chwili usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam loczka, który próbował mnie dogonić.
- Śledzisz mnie ? - spytałam unosząc jedną brew do góry.
- Nie, postanowiłem ci potowarzyszyć. - wyszczerzył się.
- Cóż za zaszczyt. - prychnęłam.
- Nie udawaj, że się  nie cieszysz.
- Dlaczego miałabym udawać ?
- Bo wiem, że tak naprawdę się cieszysz.
- No pewnie, pękam z radości. Spełniło się moje największe marzenie, spacer z Harrym Stylesem, ahh ! - powiedziałam z ironią.
- Dlaczego po prostu się nie przyznasz, że ci się podobam ?
- Nie podobasz mi się.
- Wczorajszy pocałunek mówił mi co innego.
- To była tylko gra i twoje głupie wyzwanie. Nawet tego nie pamiętam, więc dla mnie to nic znaczącego.
- Więc powtórzmy to. Przekonasz się, że cię do mnie ciągnie.
- Harry uważaj ! - krzyknęłam, gdy przechodziliśmy przez jezdnie, ponieważ prosto na nas jechał rozpędzony samochód. Chłopak odepchnął mnie na bok, a ja pociągnęłam go za sobą, w efekcie czego wylądawałam pod nim na trawie. Spojrzał mi prosto w oczy i zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. W ostatniej chwili odwróciłam głowę w bok i zamiast moich ust, jego wargi musnęły mój policzek.
- Jeszcze tego zapragniesz. - szepnął mi do ucha sprawiając, że po ciele przeszły mi ciarki. Wstał ze mnie i podał mi rękę. Chwyciłam się jej i stanęłam na nogi.
- Nie pozwalaj sobie, Styles. - powiedziałam cicho i wróciłam się do domu. Nie miałam już ochoty nigdzie iść. Ten chłopak niesamowicie na mnie działał, jednak strasznie grał mi na nerwach. Nie potrafi zrozumieć, że nie obchodzi mnie jego sławna postać. Może mieć każdą, ale nie mnie. Trzasnęłam drzwiami i wbiegłam szybko na piętro, aby zaszyć się w swoim pokoju. Niedługo potem usłyszałam pukanie do drzwi. Podejrzewałam kto to.
- Pieprz się Harry ! - krzyknęłam i usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Do pokoju wszedł Zayn, a gdy zobaczył mnie ze łzami w oczach, usiadł obok mnie na łóżku.
- Co on ci zrobił ? - zapytał zaniepokojony.
- Próbował mnie pocałować. - mruknęłam cicho. Zayn nie odpowiedział, tylko przytulił mnie do siebie. Nie protestowałam. Potrzebowałam tego..

// czytasz - > komentujesz : )

Zayn. Harry. hmm ? -.^

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozdział 2

         Promienie słońca, które wpadały przez wielkie okno do mojego pokoju, wybudziły mnie ze snu. Leniwie się przeciągnęłam i sięgnęłam ręką po telefon. Było już po dwunastej. Wygramoliłam się z łóżka i podeszłam do drzwi prowadzących na balkon. Otworzyłam je i poczułam jak gorące powietrze wpada do mojego pokoju. Ucieszyłam się z tak pięknej pogody, która jest tutaj rzadkością. Powędrowałam do łazienki i stanęłam przy umywalce. Związałam swoje włosy w niedbałego koka i przetarłam rękoma swoje zaspane oczy. Nabrałam zimnej wody na ręce i przemyłam nią twarz. Następnie umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż. Przeszłam do garderoby, gdzie ubrałam się w szorty Levis z wysokim stanem i koszulkę Ramones, którą włożyłam do środka. Stanęłam przed lustrem i rozpuściłam włosy. Przeczesałam je szczotką i stwierdziłam, że wyglądam dobrze.
         Zeszłam na dół, jednak nikogo tam nie zastałam. Albo wciąż śpią, albo gdzieś pojechali. Weszłam do kuchni i zobaczyłam na stole talerz z tostami i kartkę położoną obok. Podeszłam bliżej i chwyciłam ją do ręki.
 ' Pojechaliśmy na wywiad. Wrócimy ok. 14:00. Zrobiłem ci tosty. Smacznego ; )
Tata. '
Tak jak myślałam, zespół wybył. Strasznie cicho i pusto tutaj bez nich. Ze smakiem zjadłam śniadanie przygotowane dla mnie, a potem poszłam oglądać telewizję. Akurat natrafiłam na kanał, w którym był przeprowadzany wywiad One Direction. Te wszystkie zadawane im pytania były takie żmudne, a niektóre wykraczały poza granice ich prywatności. Chłopaki ostrożnie dobierali odpowiedzi, aby nie powiedzieć za dużo. No tak, w show biznesie trzeba się kontrolować. Każde twoje słowo, może zostać obrócone przeciwko tobie. W końcu zespół oraz prezenterka podziękowali za wywiad i program się skończył. Wiedziałam, że już niedługo wrócą do domu, co o dziwo bardzo mnie cieszyło. Po jakiejś godzinie usłyszałam odgłos silnika na podjeździe. Poderwałam się z kanapy i pobiegłam do okna. Zobaczyłam samochód, którym wozi się zespół i na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Chwilę potem wszyscy weszli do domu. Zdziwiłam się tylko na nieobecność mojego taty.
- Gdzie Greg ? - spytałam chłopaków.
- Dostał pilny telefon i musiał pojechać do Liverpoolu załatwić nam koncert. Wróci dopiero za dwa dni. - oznajmił Liam, który jako jedyny zainteresował się moim pytaniem.
- A to oznacza party hard wieczorem ! - krzyknęli Zayn z Louisem.
- Oo. Więc gdy tylko mój tata wyjeżdża, wy urządzacie sobie imprezy ? - zapytałam cwanie.
- Chyba nas nie wygadasz. - przestraszyli się. Przez chwilę trzymałam ich w niepewności. Podobało mi się to, że mam nad nimi jakiegoś rodzaju władzę.
- No pewnie, że nie. Haha, ale żeście się wystraszyli. - zaczęłam się z nich nabijać. Odwróciłam się od nich i chciałam odejść, gdy nagle poczułam na swojej tali uścisk i po chwili wisiałam na czyimś ramieniu.
- Pożałujesz mała ! - zaczął śmiać się Zayn, który okazał się być sprawcą tego wyczynu. Wybiegł ze mną z domu kierując się w stronę basenu. Gdy zorientowałam się co zamierza zrobić, zaczęłam się wyrywać i krzyczeć. Jednak na nic się to nie przydało.
- Zayn ! Puść mnie idioto ! - krzyknęłam.
- Haha, przeproś ! - podszedł do krawędzi basenu chcąc mnie wystraszyć.
- No dobra ! Przepraszam ! A teraz postaw mnie na ziemię.
- Nie dam tak łatwo za wygraną.
- No proszę, proszę, proszę ! Zaaayn !
- No, skoro tak ładnie prosisz. - powiedział chłopak i odstawił mnie na ziemię.
- Słuszna decyzja. - zaśmiałam sie i wróciłam do domu.
- To kogo zapraszacie na tą imprezę ? - spytałam.
- Resztę naszego zespołu. - odpowiedział Niall.
- Czyli ? - dopytałam.
- No.. Josh, czyli perkusista. Sandy, czyli basista. Dan, czyli gitarzysta i Jon od klawiszy.
- Mhm. Trochę dużo chłopaków. - stwierdziłam.
- Oo. A gdzie twoja pewność siebie królewno ? - zaśmiał się Zayn.
- Pfy. Ja się wcale nie wstydzę. - prychnęłam.
- Dobra, dobra. Już się nie tłumacz.
- A wy.. no ten.. nie macie dziewczyn ? - spytałam nieśmiało.
- Ja mam ! - krzyknął dumnie Liam.
- No i ja. - dodał Louis.
- Nie zapraszacie ich ?
- Danielle, dziewczyna Liama jest tancerką i ma teraz trasę z Lmfao. A Eleanor, dziewczyna Louisa, jest modelką i jest teraz w Paryżu na tygodniu mody. - odpowiedział mi Harry.
- Ahhaaa ! - nie powiem, że nie. Totalnie mnie zatkało. Jedna modelka, druga tancerka. Pewnie jak je zobaczę to popadnę w kompleksy.
- Słuchajcie, ktoś musi jechać po zakupy ! - odezwał się Liam.
- Ja pojadę ! - krzyknął Hazza.
- Ta , bo Harry zdał prawko ! Haha. - zakpił z niego Zayn.
- Odwal się, wiem, że mi zazdrościsz ciołku !
- No, no.
- Jedziesz ze mną ? - spytał mnie loczek.
- Skoro nalegasz. - uśmiechnęłam się promiennie. Wsiedliśmy do czarnego Range Rovera, który okazał się być jego samochodem i pojechaliśmy do Tesco. Całą drogę przegadaliśmy o muzyce, która okazała się być naszym wspólnym upodobaniem. Kupiliśmy przeróżne smakołyki i alkohol, po czym wróciliśmy do auta.
- Jak ci się tutaj podoba ? - zapytał Harry.
- Hmm.. dzięki wam jest tutaj ciekawie.
- Czyli jednak nas lubisz ?
- Jednak ?
- No, z początku chyba nie przepadałaś za nami.
- To nie tak, wczoraj jeszcze was nie znałam.
- Właściwie to się cieszę. Nie polubiłaś nas za to, że jesteśmy sławni, tylko za to jacy jesteśmy.
- Tak, właśnie. - odwróciłam się w jego stronę i wtedy nasze spojrzenia się spotkały. Wtapiał we mnie swoje zielone tęczówki, tak, że poczułam jak po ciele przechodzą mi dreszcze. Zrobiłam się czerwona na twarzy i wyrwałam się z tego transu.
- Przestań. - mruknęłam nieśmiało.
- Ale co ?
- Tak na mnie patrzeć.
- Jak ?
- Jakbyś nie widział po za mną świata.
- A co jeśli nie widzę ?
- To błąd.
- Zgrywasz niedostępną ?
- Tak sądzisz ?
- Lubię zaborcze dziewczyny. - uśmiechnął się cwaniacko i pochylił nade mną. Serce zaczęło walić mi jak oszalałe, a oddech był znacznie przyśpieszony. Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, a Harry wrócił na swoje miejsce i odpiął swój pas. Nie zorientowałam się nawet, że już dojechaliśmy. Chłopak wyszedł z samochodu, a ja tkwiłam tam wbita w siedzenie.
- Idziesz ? - usłyszałam jego głos i gwałtownie odwróciłam się w bok . Opierał się o drzwiczki patrząc na mnie figlarnie. Szybko odpięłam pas i wyszłam. Weszliśmy do domu i już po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Niall wpuścił do środka czwórkę chłopaków i zaczął nas przedstawiać.
- To jest Grace, córka Grega. A to Josh, Dan, Jon i Sandy. - wskazał po kolei na każdego z nich.
- Fajnie was wreszcie poznać. - przywitałam się z nimi i poszliśmy do sali imprezowej, która jeszcze niedawno była tylko moim marzeniem. Procenty lały się od samego początku i tylko Liam nie pił, ze względów zdrowotnych. Malik przejął stery nad didżejką i zapuszczał dobrą muzykę. Niall z Joshem ulotnili się w ciche miejsce aby pograć na gitarach. Ja razem z resztą szaleliśmy na parkiecie.  Chłopaki byli bardzo pozytywnymi ludźmi. Po jakimś czasie gitarzyści wrócili do nas i usiedliśmy na kanapach.  Poprosiłam Liama, aby bitboxował, bo z tego co słyszałam wychodziło mu to znakomicie. Nie dał się długo prosić i mogłam się przekonać o tym na własne uszy. Dołączyli się do niego jeszcze Zayn z Niallem, którzy zaczęli rapować, a Louis z Harrym natomiast wydawali dziwne dźwięki, które wpasowywały się w podkład. Wszystko to świetnie się dopełniało i powstał całkiem niezły bit.
- To było świetne ! - skomplementowałam ich.
- Dzięki, dzięki ! - wyszczerzył się Zayn.
Około 3 nad ranem chłopaki zwinęli się do domów, a ja z piątką świrów zostaliśmy z ostatnią butelką wódki. Wypiliśmy wszystko do dna, a Liam tylko kręcił głową z niezadowolenia.
- Pograjmy w butelkę ! - zawołał Niall, który gapił się bezustannie w pustą butelkę. Wszyscy zgodzili się i zasiedliśmy w kręgu. Zaczęło się od niewinnych i prostych zadań, ale z każdym kolejnym robiło się coraz goręcej. Postanowiliśmy zrobić ostatnie zakręcenie, a potem iść spać. Zakręcił Harry i akurat wypadło na mnie. Spojrzałam na niego i po jego minie stwierdziłam, że powinnam się bać.
- Pocałuj mnie. - rzucił prosto z mostu, a mnie zatkało. Nie opierałam się jednak zbyt długo, co za pewne spowodował alkohol w moim organiźmie. Zbliżyłam się do niego i pochyliłam nad nim. Musnęłam delikatnie jego usta i gdy chciałam się już oderwać, ten wpił się w nie mocniej kładząc jedną rękę na mojej talii, a drugą na moim policzku. Czułam się niesamowicie w jego obięciach. Wszystko w około przestało się liczyć. Byliśmy tylko my. Ja, on i nasz namiętny pocałunek.
- No dobra ! Wystarczy już gołąbeczki ! - zawołał Zayn. Odkleiliśmy się od siebie i poczułam jak oblewam się rumieńcami. Usiadłam z powrotem na miejsce, a mój przyśpieszony oddech powoli zwalniał. Wstałam z parkietu i napotykając zniesmaczony wzrok Mulata, poszłam do mojego pokoju. Tam od razu rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.

// czytasz - > komentujesz : >

sobota, 23 czerwca 2012

Rozdział 1

         Mój tata pogadał chwilę z chłopakami o szczegółach wywiadu, a ja zajęłam miejsce w fotelu wtapiając swój wzrok w plazmowy telewizor, na którym zatrzymana była gra. Usłyszałam za sobą trzask drzwi, a po chwili cała piątka wskoczyła na kanapę.
- Zagrasz z nami ? - spytał chłopak z blond czupryną na głowie.
- Nie, dzięki. Pójdę na górę. - odpowiedziałam. Wstałam z fotela i poszłam schodami na górę. Zamknęłam się w swoim pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zaczynałam już tęsknić za Sheffield, ale za nic w świecie nie chciałam tam wracać. Właściwie to nie miałam do kogo. Pokłóciłam się z mamą, która stwierdziła, że skoro nie potrafię zaakceptować jej nowego męża i jego córki to mam wyprowadzić się do ojca. Tak też zrobiłam, ponieważ nie chciałam już oglądać ich twarzyczek, przyozdobionych sztucznym uśmiechem. Tata nie widział problemu w tym, abym z nim zamieszkała.
         Otarłam z twarzy łzy, które uroniłam i zabrałam się do rozpakowywania walizek. Wszystkie ciuchy umieściłam w garderobie, a resztę rzeczy schowałam do komody. Weszłam do łazienki i napuściłam do wanny gorącej wody. Potrzebowałam teraz kąpieli która powinna mnie trochę odprężyć. Po wyjściu z wody, owinęłam swoje ciało ręcznikiem i wyszłam do pokoju. Aż podskoczyłam ze strachu, gdy zobaczyłam bruneta leżącego na moim łóżku. Zayn, to chyba był Zayn.
- Co ty tu robisz ?! - krzyknęłam na niego, a ten od razu się podniósł. Czułam jak w środku się gotuję.
- Właściwie to czekam na ciebie. - wyszczerzył rząd swoich śnieżnobiałych zębów i zmierzył mnie wzrokiem.
- A niby po co ? - spytałam sucho.
- Chciałem... - zaczął, lecz nie dałam mu skończyć.
- Dobra, nie obchodzi mnie co chciałeś. Jak widzisz przyszedłeś w nieodpowiednim czasie, więc wyjdź !
- Dobra już ! - wstał z łóżka i podszedł do drzwi. - Ale wiesz, nie ma co się krępować. - spojrzał zadziornie na mój ręcznik, którym byłam owinięta i puścił mi oczko, po czym otworzył drzwi i wyszedł.
- Frajer. - rzuciłam w jego stronę.
- Słyszałem ! - krzyknął z korytarza. Weszłam do garderoby i ubrałam się w czarne rurki i luźną bokserkę Vans. Ponownie udałam się do łazienki, gdzie wysuszyłam moje długie, brązowe włosy. Zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam ze swojego pokoju. Zeszłam na dół i przez salon poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę, która niestety świeciła pustkami.
- Czy w tym domu naprawdę nie ma nic do jedzenia ? - spytałam chłopaków, którzy od razu spojrzeli w stronę Nialla, a ten tylko niewinnie się uśmiechnął.
- To jego sprawka. Jak chcesz możemy iść do jakiegoś baru ? - zabrał głos Liam. Już chciałam odmówić, kiedy zaburczało mi w brzuchu i stwierdziłam, że nie wytrzymam z głodu.
- Tak, chodźmy. - mruknęłam. - Chociaż w sumie wy nie musicie iść jak nie chcecie. - rzuciłam z nadzieją, że jednak zostaną w domu.
- Ale chcemy iść. - odpowiedział Zayn z tym swoim zalotnym spojrzeniem.
Wyszliśmy z domu i po namowach Nialla wybraliśmy Nandos. Chłopaki szli w przodzie, a ja leniwie podążałam za nimi z tyłu. W pewnej chwili Zayn zwolnił i zaczął dotrzymywać mi kroku.
- Jesteś inna niż wszystkie dziewczyny, wiesz ? - powiedział.
- Bo co ? Bo nie skaczę koło was jak podjarana fanka ?
- Może dasz nam jednak szansę i przekonasz się, że wcale nie jesteśmy tacy źli ? - spytał.
- Nie powiedziałam, że jesteście źli.
- Ale sprawiasz takie wrażenie. - mruknął niezadowolony i podbiegł do reszty zespołu. Poczułam się głupio. Rzeczywiście, nie darzyłam ich wielką sympatią, ale potrzebuję trochę czasu na zaklimatyzowanie się w nowym mieście z nowymi ludźmi. Po chwili weszliśmy do baru i zajęliśmy jeden ze stolików. Zamówiliśmy jedzenie, a chłopaki zaczęli opowiadać mi przeróżne historie z ich życia. No cóż, muszę przyznać, że bardzo mnie rozbawili. Zobaczyłam w nich kogoś więcej niż tylko sławnych chłopaków. Zobaczyłam w nich normalnych ludzi z masą wad i zalet, którzy również popełniają błędy. Po skończonym posiłku wróciliśmy do domu. Usiedliśmy wszyscy w salonie i zaczęliśmy o sobie rozmawiać. Dużo się o nich dowiedziałam, więc i ja opowiedziałam im trochę o mnie. Wieczorem poczułam się strasznie zmęczona, więc poszłam do pokoju. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę.  Położyłam się do łóżka i usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Okazało się, że to znów Zayn wchodzi sobie bez pukania.
- Malik ! - warknęłam na niego.
- Dobranoc ! - zaśmiał się cicho i wyszedł. Wzięłam ze stolika laptop i zalogowałam się na twitter'a. Opublikowałam wpis ' Mieszkam z wariatami ! @onedirection ' i wylogowałam się.  Wtedy znów ktoś wszedł do mojego pokoju. Tym razem był to Harry.
- A ty nie miałaś iść spać  ? - starał się przybrać surowego tonu, jednak nie wyszło mu to zbyt dobrze.
- Tak, tak. Już idę. - zaśmiałam się. - Słodkich snów Styles ! - pomachałam ręką na znak, że ma opuścić pomieszczenie.
- Jeśli mi się przyśnisz to będą. Dobranoc Grace. - powiedział i zniknął za drzwiami. Uśmiechnęłam się na myśl o dzisiejszym dniu. Myślę, że chłopaki z zespołu mogą stać się dla mnie naprawdę bliskimi osobami, których będę traktować jak braci. Zawsze chciałam takich mieć. Starszych braci, którzy będą mnie chronić.

// tak jak obiecałam.

piątek, 22 czerwca 2012

Prolog

          Poważnie zastanawiając się nad swoim życiem, siedziałam w samochodzie mojego taty, u którego miałam od dziś zamieszkać. Opierając głowę o szybę śledziłam wzrokiem kropelki deszczu spływające po niej. Londyn. Niby takie piękne miasto, ale jakże deszczowe i pochmurne. Mój tata - Greg, był menadżerem pewnego boysbandu o nazwie One Direction, z którym teraz miałam mieszkać . Słyszałam o nim co nieco, ale nie zagłębiałam się w szczegóły. 
          Zajechaliśmy do garażu dużej, luksusowej willi, która była domem taty. Musiał nieźle zarabiać na tych chłopakach skoro stać go na taki wypas. Wysiadłam z samochodu i wyjęłam z niego dwie walizki. Kolejne dwie zabrał Greg. Weszliśmy do środka i poprowadził mnie na górę, do mojego nowego pokoju. Otworzyłam drzwi i ujrzałam cudowne wnętrze, takie o jakim zawsze marzyłam.  Główną uwagę przykuł u mnie sufit, który pokryty był wzorem galaktyki. Ściany natomiast były pomalowane na biało. Po prawej stronie, pod ścianą stało wielkie białe łóżko z czarną narzutą. Na przeciwko mnie znajdowało się wielkie okno z wyjściem na balkon. Po bokach przykrywały je fioletowe zasłony. Po lewej stronie znajdowały się dwie pary drzwi prowadzące do mojej własnej łazienki oraz garderoby. W rogu ustawiony był czarny fotel a zaraz przy nim czarny stolik. Wszystko było tak jak mówiłam tacie. Nie sądziłam, że wykorzysta to i zrobi mi tutaj mój wymarzony azyl. Odwróciłam się w jego stronę i uwiesiłam mu się na szyi.
- Dziękuję ! - powiedziałam przytulając go.
- Drobiazg skarbie. - odpowiedział gładząc ręką moje włosy. Wnieśliśmy do środka walizki zostawiając je przy łóżku. Tata chciał poznać mnie z zespołem, a że widziałam jak się do tego pali, nie zaprzeczałam i zeszłam z nim do salonu.  Na dużej, skórzanej kanapie siedzieła piątka chłopaków grająca w xboxa, a gdy tylko nas zauważyli, natychmiast wstali i podeszli bliżej. Ich wzrok głównie skupił się na mnie, co nieco mnie krępowało.
- Chłopaki to jest właśnie moja córka, Grace. Kochanie poznaj Zayna, Liama, Nialla, Louisa i Harrego. - wskazywał po kolei, a każdy z nich uścisnął mi rękę.
- Miło was poznać. - uśmiechnęłam się nieśmiało. Z opresji wyrwał mnie głośny dźwięk telefonu taty. Przeprosił nas na chwilę i wyszedł porozmawiać, a gdy wrócił oznajmił, że musi jechać załatwić zespołowi jakiś wywiad. No super, więc teraz mam zostać sama z piątką przystojniaków, których nie znam.


// dodam następny, gdy będzie 20 komentarzy.