czwartek, 26 lipca 2012

Rozdział 12

         Harry wziął mnie za rękę i poprowadził na koc. Usiedliśmy się obok siebie, a on objął mnie ramieniem. Muszę przyznać, że pasowało mi to. Zayn stanął na nogi i oddalił się kawałek aby zapalić papierosa. Oczywiście jego ukochana pobiegła za nim. Moją uwagę od nich odwróciły Danielle z Eleanor, które zaciągnęły mnie na spacer po plaży. Przystanęłyśmy jednak przy jednym z barów i zamówiłyśmy sobie po drinku.
- Jak ci idzie ten cały związek z Harrym ? - spytała Danielle, gdy usiadłyśmy przy stoliku.
- Nie jest najgorzej, ale to dosyć dziwne uczucie. No wiecie, muszę się z nim przytulać i w ogóle.
- Taa, ale ten pocałunek na plaży to wam nieźle wyszedł. - zachichotała Eleanor poruszając zabawnie brwiami. Spojrzałam na nią z przymrużonymi oczami i zaczęłyśmy się śmiać. - A co sądzicie o Perrie ? Bo ta dziewczyna działa mi na nerwy. 
- Taa, całkiem dziwna jest. Niby tylko przyjaciele ale strasznie lepi się do Zayna. - odpowiedziała Dan.
- Niby też są w tym udawanym związku, ale gra aktorska to jej nie wychodzi. - wyśmiała ją El.
- Może gra tą zaborczą. - pogadałyśmy jeszcze trochę i gdy skończyłyśmy pić drinki, wróciłyśmy do paczki. Cieszyło mnie to, że dziewczyny podzielały moje zdanie. Gdy zobaczyliśmy Perrie wtuloną w Zayna, spojrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy śmiechem, a reszta patrzyła na nas jak na idiotki.
- Coś nam się przypomniało. - wytłumaczyła Danielle. Niestety dziewczyna musiała zbierać się na próbę swojej grupy tanecznej, więc Harry zaproponował, aby ją odwieźć. Zabrałam się razem z nim, bo Lou z El gdzieś się ulotnili, Liam spotkał jakiś znajomych i zajął się rozmową z nimi, a towarzystwo Zayna i Perrie mi nie odpowiadało. Szybko znaleźliśmy się na miejscu i pożegnaliśmy tancerkę.
- Z czego tak naprawdę się śmiałyście na plaży ? - spytał Harry unosząc jedną brew ku górze.
- Z niczego. - odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
- Jestem twoim chłopakiem, nie powinnaś mieć przede mną tajemnic. - odparł całkiem poważnie.
- Tylko teoretycznie. - zaznaczyłam, na co on się zaśmiał.
- Wiesz, nie sądziłem, że tak szybko ci pójdzie z tym pocałunkiem.
- Yy. Kiedyś i tak było by trzeba. Plaża się nadawała. - zarumieniłam się, a Harry zaśmiał się pod nosem.
- Powiedz szczerze. Chciałaś dopiec Zayn'owi, no nie?
- Co ? Nie. Dlaczego ?
- Bo zrobiłaś to tuż po tym jak on całował się z Perrie.
- To nic nie znaczy.
- Jak kto uważa.
- Zrobiłabym to nawet gdyby ich tam nie było.
- Czyżby ?
- Mam ci to udowodnić ?
- A proszę bardzo. - odpowiedział parkując samochód obok plaży. Nie myśląc o niczym zbliżyłam się do niego i pocałowałam go. Był zdziwiony, bo nie spodziewał się, że zrobię to teraz, jednak po chwili przejął inicjatywę i wpił się w moje usta. Jedną ręką obejmował mnie w pasie, a drugą odpiął swój pas. Gdy był już wolny przybliżył się do mnie, wbijając mnie w siedzenie. Znów poczułam to niesamowite ciepło rozlewające się w moim wnętrzu. Czy to coś znaczyło ? Nagle ktoś zapukał w szybę , a my przestraszenie odskoczyliśmy od siebie, że aż chłopak uderzył głową o dach. Przed samochodem stał Louis, który opanowywał śmiech. Harry uchylił okno, trzymając się za obolałe miejsce.
- Wracamy do domu, gołąbeczki. - powiedział cicho, tak abyśmy usłyszeli to tylko my i wyszczerzył się do nas ze znaczącą miną. Było mi wstyd, bo całowałam się z Harrym w miejscu gdzie tak naprawdę nikt nas nie widział, więc nie mogłam obronić się, że to dla prasy. Cieszyłam się, że ani Zayn, ani Liam tego nie widzieli, a Louis jest dyskretny, więc raczej nie będzie rozpowiadał o tym nikomu.
- Zaskakujesz mnie. - uśmiechnął się szeroko Hazza, ponownie zapinając swój pas i ruszył w drogę kiedy już wszyscy zapakowali się do samochodu.
           Perrie miała wieczorem wyjeżdżać z Little Mix na występ, więc odstawiliśmy ją pod jej dom. Cieszyłam się, że zobaczymy ją dopiero za 2 dni. Jechaliśmy całą drogę śpiewając piosenki, które leciały w radiu. Jedynie Malik był nieobecny i siedział ze słuchawkami w uszach, nie odrywając wzroku od szyby. Gdy weszliśmy do domu, chłopaki usiedli przed telewizorem i włączyli jakieś gry na konsoli. Ja tuż za Zayn'em zmierzałam do swojego pokoju. To było dziwne uczucie iść za nim w takiej ciszy. Miałam nadzieję, że odwróci się do mnie, powie cokolwiek, ale usłyszałam tylko trzask drzwi jego pokoju. Zaszyłam się w swoim azylu i wykąpałam się. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptop, by od razu zalogować się na Skype. Miałam szczęście, bo akurat moja Lily była dostępna. Połączyłam się z nią i jak zwykle rozmawiałyśmy o głupotach. Jednak ona znała mnie zbyt dobrze i wiedziała, że coś się dzieje. Zaczęła wypytywać mnie co się stało i w końcu zgodziłam się jej wszystko opowiedzieć, począwszy od potyczek z Harrym, kończąc na dzisiejszym zachowaniem Mulata.
- Może powinnaś z nim porozmawiać ?
- Z Zayn'em ?
- No tak. Spytaj go co się dzieje. Wydaje mi się, że jest zazdrosny. Musi coś do ciebie czuć, chciał w końcu zaprosić cię na randkę. No i pewnie czuje się zagrożony przez ten udawany związek.
- A co z Perrie ? Nocowała w jego pokoju i to na dodatek w jego koszulce. Myślałam, że ją zabiję, kiedy paradowała tak po naszym domu.
- Nie wydaje mi się, żeby to było poważne. Pewnie chce ci dopiec, bo nie zgodziłaś się na randkę.
- Sama nie wiem, Lily. To wszystko jest takie dziwne.
- Pogadaj z nim, to wszystko ci wyjaśni.
- Masz rację. Pogadam z nim później. A co u ciebie ?
- Jakoś leci. Ale jestem wykończona pracą. Muszę znaleźć dla siebie coś lepszego niż kelnerka.
- Kiedy masz wolne ?
- W weekend. Pracuję od poniedziałku do piątku.
- Mhm. A może chcesz do mnie przyjechać ? Spędziłybyśmy czas jak dawniej.
- Właściwie czemu nie. Tęsknię za tym.
- Tak ja też.
- Emm, ja będę kończyć już bo zaraz przyjdzie po mnie Tony, a jestem nieogarnięta.
- Okej, a właśnie jak sprawy z Tonym ?
- Coraz lepiej, myślę, że jeszcze trochę a będzie coś więcej niż przyjaźń.
- Cieszę się. To co przyjeżdżasz do mnie ?
- Pewnie. Wyjadę jutro wieczorem po pracy.
- Super. Nie mogę się doczekać. Paa.
- Paa.  - zamknęłam laptop i siedziałam bezczynnie wpatrując się w galaktykę na moim suficie. Nie mogłam przestać myśleć o Zayn'ie, dlatego wstałam i postanowiłam do niego pójść. Stanęłam przed jego drzwiami i zapukałam lekko. Po chwili otworzył mi i wpuścił mnie do środka.
- Chciałam porozmawiać, Zayn. - powiedziałam do niego i usiedliśmy na łóżku.
- O czym ? - spytał beznamiętnie.
- O nas. - rzuciłam i widziałam jak zaczyna zagryzać wargę. Robił tak zawsze, gdy się denerwował. Czy ten temat był dla niego ciężki ? - Zastanawia mnie co do mnie czujesz, skoro chciałeś randkę ze mną.
- Ja.. ja się zakochałem w tobie. - odpowiedział po chwili ciszy wprowadzając mnie w osłupienie.
- Zayn, bo ja chyba też coś do ciebie czuję. Tylko, że ta sprawa z Harrym. Po pierwsze moglibyśmy wpaść, a po drugie dziwnie czułabym się umawiając się z tobą, a jednocześnie z nim.
- Rozumiem. Dlatego poczekam.
- A co z Perrie ? Bo patrząc na was mam wrażenie, że was związek nie jest tylko dla prasy.
- Perrie to tylko przyjaciółka.
- Na pewno ? Ostatnio spaliście razem.
- Co ? - zdziwił się.
- Wchodziła wieczorem do twojego pokoju, a rano paradowała w twojej koszulce.
- Grace, nie spałem z nią. - zaprzeczył. - Rozmawialiśmy i to właściwie o tobie, a potem zaprowadziłem ją do pokoju gościnnego.
- Rozmawialiście o mnie ?
- Emm, no właściwie to o tobie i o mnie. O nas. - zakończyliśmy temat i zaczęliśmy rozmawiać o błachostkach oglądając przy tym film. Miło było znów spędzać z nim tak swobodnie czas. To wiele znaczyło dla niego jak i dla mnie. Po filmie, na który i tak nie zwracaliśmy uwagi, poszłam do siebie i ze zmęczenia szybko usnęłam.

// jeszcze trochę i dowiecie się z kim będzie ; D
zapraszam do komentowania : >

sobota, 21 lipca 2012

Rozdział 11

          Siedziałam w swoim pokoju z laptopem na kolanach. Przeglądałam twittera w międzyczasie słuchając muzyki. Rozśmieszały mnie tweety fanek One Direction, które wierzyły w mój związek z Harrym. Pisały do mnie życząc nam szczęścia lub grożąc mi śmiercią. Usłyszałam pukanie do drzwi i zaprosiłam gościa do środka. Był to mój tata, który od razu usiadł obok mnie.
- Przepraszam, że ci nie uwierzyłem. Naprawdę mi głupio. - powiedział ze skruchą.
- To już nie ważne. Było, minęło.
- Nie skarbie. Jesteś moją córką, powinienem ci ufać i liczyć się z twoim zdaniem. Wiesz, jeśli nie chcesz tego udawania pary z Harrym to ja to jakoś odkręce. Nie będę cię już zmuszał.
- Dzięki tato, ale sądzę, że już za późno. To już główny wątek tabloidów, po co robić teraz zamieszanie. Po za tym pogodziłam się z Harrym i jest w porządku. To nawet dobra zabawa. - uśmiechnęłam się do niego upewniając, że nie mam mu już tego za złe.
- Jesteś kochana. Naprawdę ci dziękuję i jeszcze raz przepraszam. - pocałował mnie w czoło i pogładził po włosach. - A tak apropo. Podoba ci się któryś z nich ? - poruszał śmiesznie brwiami.
- Tatooo ! - zaśmiałam się i uderzyłam go poduszką.
- No już, okej. Idę sobie. - wyszedł śmiejąc się.

         Kolejne dni mijały spokojnie. Moja więź z Harrym bardzo się zacieśniała i stał się dla mnie naprawdę ważny. Czasami na naszych randkach żałowałam, że to tylko udawane. Nie spodziewałam się, że on może być taki kochany. Nie naciskał z pocałunkami, wiedział, że nie mam ochoty robić tego publicznie, ale w końcu będzie trzeba.
    Kiedy w całym składzie oglądaliśmy wieczorem horror, nagle w kulminacyjnym momencie zabrzmiał dzwonek do drzwi. Chłopaki aż podskoczyli ze strachu, a ja śmiejąc się z nich poszłam otworzyć drzwi. Na werandzie stała wysoka blondynka, o krótko falowanych włosach. Na nosie miała ciemne okulary, jednak to nie przeszkadzało mi w rozpoznaniu jej.
- Cześć, zastałam może Zayna ? - spytała uśmiechając się szeroko.
- Cześć. Tak, tak. Wejdź do środka. - odpowiedziałam i zamknęłam za nią drzwi.
- Kto przyszedł? - wbiegł do przedpokoju Mulat i znieruchomiał gdy zobaczył dziewczynę. - Perrie ! - krzyknął i objął mocno dziewczynę.
- No heja Zayn ! Haha. Dawno się nie widzieliśmy co ?
- No trochę zeszło. Emm, poznajcie się. To Grace, córka naszego menadżera, a to Perrie, moja nieoficjalnie oficjalna dziewczyna. - zaśmiał się. Podałam blondynce rękę, a ona potrząsnęła nią lekko zdziwiona.
- Nieoficjalnie oficjalna ? - spojrzała na chłopaka.
- Ona wie.
- Mhm. - mruknęła widocznie niezadowolona. Wróciliśmy do salonu, a chłopaki spojrzeli na nas z rozdziawionymi ustami. Każdy po kolei przywitał się z Perrie i w końcu usadowiliśmy się na wygodnych kanapach. Wyłączyliśmy film i zaczęliśmy rozmawiać. Właściwie to się nie odzywałam, bo dziewczyna schodziła na tematy o przeszłości. Miałam wrażenie, że celowo wspominała jakże cudowne chwile z Zaynem, aby mi dopiec. Nie rozumiałam o co jej chodzi, chyba nie była zazdrosna o swojego przyjaciela. Na koniec zaplanowaliśmy jutrzejszy wypad na plażę, a potem poszliśmy spać. Zayn zaprosił Perrie na noc, do swojego pokoju. Chyba zapomniał, że w tej wielkiej willi jest dużo gościnnych pokoi. ' Nieoficjalnie oficjalna'.. czy aby na pewno ?

***
    Zaprosiłem Perrie do swojego pokoju, ponieważ potrzebowałem z nią porozmawiać. Była moją przyjaciółką i zawsze mogłem się jej poradzić, tym bardziej w sprawach sercowych. Opowiedziałem jej o tym co czuję do Grace, a ona zaczęła głęboko rozmyślać.
- Co sądzisz ? Boję się, że jak jej to powiem to mnie odrzuci.
- Sama nie wiem.
- Ostatnio zaprosiłem ją na randkę, a ona stwierdziła, że nie chce się wplątywać w związki, kiedy udaje parę z Harrym.
- Chyba powinieneś przeczekać ten okres. Skoro tak powiedziała, to nie sądzę, abyć miał u niej szansę. Zaatakuj kiedy będzie wolna.
- Tak sądzisz ?
- Znam się na tym, Zayn. - uśmiechnęła się niepewnie. - Pożyczysz mi jakąś koszulkę do spania ?
- Pewnie. - wyjąłem z szafy ciuch i podałem dziewczynie. Zaprowadziłem ją do pokoju gościnnego i życzyłem dobrej nocy. Ona miała rację, na razie jestem na stratnej pozycji. Mam nadzieję, że ten ich udawany związek szybko zakończą..

***

         Otworzyłam oczy, czując jak ktoś szturcha mnie w ramię. Zamrugałam parę razy, a gdy wzrok przyzwyczaił się do światła, zobaczyłam nad sobą Harrego.
- Wstawaj księżniczko, za godzinę ruszamy na plażę. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Okej, już wstaję. - chłopak zostawił mnie samą, a ja podreptałam do łazienki. Doprowadziłam się do ładu i założyłam na siebie swoje czarne bikini w kropeczki z czerwonymi sznurkami. Przyjżałam się w lustrze i stwierdziłam, że mam całkiem zgrabną sylwetkę. Zarzuciłam jeszcze zwiewną sukienkę, a włosy zaczesałam w koka. Chwyciłam swoje Raybany i kapelusz, założyłam sandałki, po czym zeszłam na dół. Chłopaki już czekali i ku mojemu zaskoczeniu były również Danielle i Eleanor, z którymi się uściskałam, bo dawno się nie widziałyśmy, ale wciąż nie było Perrie. Po jakimś czasie w końcu zeszła na dół ubrana w sukienkę maxi. Co jak co, ale wyglądała zjawiskowo, odpowiadał jej taki styl.
         Dojechaliśmy na plażę i rozłożyliśmy swoje koce. Zauważyłam, że blondynka ciągle przystawia się do Mulata. Rozumiem, mieli udawać, ale ona trochę przesadzała z tym lepieniem się. Przypomniałam też sobie, że dziewczyna spała w jego pokoju, co znacznie pogorszyło mój nastrój. Inni to zauważyli, bo kazali mi się rozpromienić i zagonili mnie do wody. Wygłupialiśmy się w morzu, ale wciąż nie mogłam znieść widoku Zayna z Perrie. Siedzieli na kocu i rozmawiali, przy czym dziewczyna miała opartą głowę o jego tors. Po jakimś czasie wyszliśmy z wody i rozłożyliśmy się obok nich. Moje przemyślenia przerwał dźwięk telefonu Hazzy. Spojrzał na ekran i przeczytał wiadomość, po czym nachylił się do mnie.
- Greg, karze nam trochę poudawać. Chodź na małą przechadzkę po plaży. - szepnął mi na ucho.
- Jakże romantycznie. - roześmiałam się, a ten mi zawtórował. Spacerowaliśmy trzymając się za rękę i rozmawialiśmy o ludziach, którzy robili nam zdjęcia i zachwycali się. Niektóre nastolatki piorunowały mnie za to wzrokiem. Przystanęliśmy w wodzie i podziwialiśmy widoki, kiedy natknęliśmy się na całującą się parę.
- Co za tandeta. Perrie robi to zbyt zachłannie. - zaśmiał się Harry. Rzeczywiście, całowała go jakby za ten cały rok, przez który się nie widzieli. - Zrobilibyśmy to lepiej. - dodał, a ja spojrzałam na niego niepewnie. Stanęłam lekko na palcach aby dorównać mu wzrostem i zbliżyłam się do niego, tak, że dzieliły nas tylko centymetry. Czułam jego ciepły, lekko przyśpieszony oddech na swojej skórze co sprawiało przyjemne dreszcze na moim ciele. Dotknęłam delikatnie jego miękkie wargi, a on to odwzajemnił. Nasz niewinny całus przerodził się w bardziej namiętny. Mierzwiłam ręką jego loki, a on oplótł swoje ręce na mojej talii. Czułam się naprawdę wyjątkowo. Wszystko wokół przestało istnieć. Trwaliśmy w tym głębokim pocałunku już chyba parę minut, ale żadne z nas nie przerywało.
    Kiedy się od siebie odsunęliśmy, chłopak złapał moje dłonie i patrzył mi prosto w oczy. Nasze oddechy stopniowo zwalniały.
- To było.. - mruknęłam cicho.
- Niesamowite. - dokończył i pochylając się nade mną, złożył delikatny pocałunek na mojej szyi. Poczułam na sobie spojrzenia ludzi, ale jeden przykuł moją uwagę. Obróciłam się w bok natrafiając na burzliwy wzrok Zayna skierowany prosto na mnie.

// tyryryryyr. xDD
no to proszę o komentarze

czwartek, 19 lipca 2012

Rozdział 10

         Obudziłam się rano w wyśmienitym humorze. Przeciągnęłam się na łóżku i wyskoczyłam z niego. Poprawiłam przed lustrem swoje rozczochrane włosy i wyszłam z pokoju. W salonie nikogo nie zastałam, tak samo w kuchni. Włączyłam w radiu muzykę i zabrałam się za przygotowanie śniadania. Już po niedługim czasie naleśniki z nutellą były gotowe, a piosenkę w radiu zakończyłam moim fałszowaniem. Na moje nieszczęście usłyszałam za sobą cichy śmiech. Odwróciłam się i zobaczyłam opierającego się o futrynę Zayna.  Poczułam jak się czerwienię.
- Długo tu stoisz ? - zapytałam.
- Tylko chwilę. Nie krępuj się, przy nas możesz sobie śpiewać, a tym bardziej z twoim głosem. - uśmiechnął się.
- Weź. - mruknęłam i usiadłam do stołu.
- No co ? Masz ładny głos. - chłopak zajął miejsce na przeciwko mnie.
- Jak kto uważa, ale dzięki.
- I jak poszło wczoraj ? - spytał zaciekawiony moją 'randką'.
- Nawet dobrze. Miałeś rację, Harry nie jest taki zły. - odpowiedziałam chwytając za naleśnika. Po chwili na dole zebrali się już wszyscy i znacznie się ucieszyli na widok śniadania. Na szczęście ci już nie pytali o wczorajszy wieczór. Nie lubiłam być w centrum zainteresowania. Usłyszeliśmy na schodach głośny tupot, a naszym oczom ukazał się mój tata, który podszedł do nas z gazetą.
- Dobra robota. - rzucił gazetę na stół. Od razu ją chwyciłam uprzedzając zaciekawionych przyjaciół.
- ' Harry Styles i Grace Wesley. To już oficjalne ! ' - przeczytałam na głos nagłówek. Pod spodem były nasze zdjęcia. Spojrzeliśmy na siebie z Harrym i przybiliśmy sobie piątkę.
- Tylko wiecie, musicie okazywać sobie więcej uczuć publicznie. Samo trzymanie się za rękę nie przejdzie na dłuższą metę. - dopowiedział tata, na co ja wolniej przeżuwałam jedzenie i wbiłam zakłopotany wzrok w talerzyk.
- Greg, muszę ci coś powiedzieć. - powiedział Harry i za rozkazem poszedł do gabinetu menadżera.

***

- Więc, co chciałeś mi powiedzieć ? - spytał Greg siadając na swoim skórzanym fotelu. Obawiałem się jego reakcji na to co powiem, ale sumienie mnie dręczyło i nie mogłem go dłużej oszukiwać.
- Chodzi o to, że ja kłamałem. To nie Grace się za mną uganiała, tylko ja za nią. I to ja ją wtedy pocałowałem. - wydusiłem z siebie i obserwowałem twarz mężczyzny. Wiedziałem, że się wkurzy, bo to jego córka.
- Wiedziałem ! Wiedziałem, że moja córka taka nie jest, ale głupi ci uwierzyłem. Harry, jak mogłeś zwalić winę na Grace ? - podniósł ton.
- Przepraszam. Głupio mi. Ale między nami jest już dobrze, wyjaśniliśmy sobie wszystko. 
- Brak mi słow, Harry. Wyjdź. - wskazał ręką na drzwi, więc szybko się ulotniłem.

***

         Zastanawiałam się o czym Harry chciał rozmawiać z moim tatą. Może o tym ' większym okazywaniu sobie uczuć ' ? Może nie podobał mu się ten pomysł ? A może znalazł sobie kogoś i było mu to nie na rękę ? Na tę myśl poczułam dziwne ukłucie w brzuchu. Po niedługiej chwili chłopak wyszedł z gabinetu i zajął miejsce na kanapie obok mnie.
- Powiedziałem mu prawdę. - szepnął mi na ucho. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Co on na to ?
- Wkurzył się na mnie. - odpowiedział smutno.
- Nie musiałeś. To pogorszy wasze stosunki. Ja jestem jego córką, nie potrafi się na mnie gniewać.
- Musiałem, Grace. - spojrzał mi w oczy. Dostrzegłam w nich jakieś głębokie uczucie. Ale jakie ?

         Siedziałam na werandzie nucąc sobie piosenki, gdy nagle usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Spojrzałam w ich stronę i zobaczyłam Zayna. Jak zwykle oparł się o balustradę i zaczął palić szluga.
- Poszłabyś ze mną do studia ? - zapytał patrząc wciąż przed siebie.
- Pewnie. A co ? Wena cię rozpiera ? - zachichotałam.
- Żebyś wiedziała. - spojrzał na mnie i zagryzł dolną wargę w lekkim uśmiechu.
- Zaczekaj na mnie chwilę. - weszłam do środka i pobiegłam do swojej garderoby. Byłam ubrana w krótkie szorty i bokserkę, ale z racji, że robiło się już chłodno zarzuciłam na siebie czarną bluzę z napisem ' Cool story bro. ' . Gotowa wróciłam do czekającego na mnie chłopaka i ruszyliśmy przed siebie. Zayn przez całą drogę opowiadał mi o śmiesznych sytuacjach zespołu podczas ich pierwszych koncertów, a ja nie mogłam opanować śmiechu. Kiedy już byliśmy w studiu, chłopak puścił cicho muzykę i usiadł na podłodze przy kwadratowym płótnie. Zajęłam miejsce obok niego i patrzyłam jak wolnym, a zarazem sprawnym ruchem coś szkicuje. Po niedługim czasie można już było zauważyć że są to dwie ręce splecione razem przez małe palce. Jedną z nich, tą mniejszą, damską, przyozdobił wieloma bransoletkami, które wyglądały identycznie tak jak te, które właśnie miałam na sobie. Natomiast męską ozdobił tylko jedną taką bransoletką i zegarkiem. Spojrzałam na rękę Zayna i zobaczyłam na niej to samo co na rysunku. Ta jedna bransoletka, którą dałam mu po wielu rozbawiających prośbach Mulata. Pa paru godzinach praca była tak dopracowana, że można by ją uznać jako zdjęcie. Podziwiałam jego pracę ze zdumieniem.
- To jest piękne. - powiedziałam cicho.
- Cieszę się, że ci się podoba. To taki symbol naszej przyjaźni. Powieszę to sobie w pokoju. - uśmiechnął się do mnie ciepło, a ja oczywiście się zarumieniłam.
- Musisz to robić ? - zaśmiałam się cicho i odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Już ci mówiłem, że wyglądasz wtedy uroczo. - odwróciłam się do niego spowrotem i przytuliłam go mocno.
- Cieszę się, że cię mam. - mruknęłam.
Zayn wziął swoją pracę do ręki i poszliśmy do domu. Chłopak od razu zawiesił go nad swoim łóżkiem. Idealnie pasował do całego wystroju pomieszczenia. Wróciliśmy do reszty chłopaków i usiedliśmy z nimi w salonie.
- Gdzie wy byliście tak długo ? - zapytał Liam unosząc jedną brew do góry.
- Tu i tam. - odpowiedziałam uśmiechając się znacząco do Zayna. Spojrzałam po chłopakach i przystanęłam na Harrym, który nie odrywając wzroku od telewizora zaciskał pięści, a mimika jego twarzy nie wskazywała na zadowolenie. Hmm..


// wreszcie skończyłam dziesiątkę.
mam trochę dylemat między Harrym i Zaynem
ale planuję trochę dramaciku ; D
CZYTASZ - > KOMENTUJESZ : >

wtorek, 17 lipca 2012

Nowe opowiadanie

Summer Paradise with One Direction

Zwiastun 
 

      Opowiadanie o 3 przyjaciółkach - Effy, Coco i Micki, które wyjeżdżają do Londynu, po drodze zatrzymując się nad morzem. Spotykają tam zespół One Direction i razem z nimi świetnie się bawią. Jednak jedna impreza da się im we znaki, z powodu nieodpowiedzialnego pomysłu jednego z przyjaciół. Jak poradzą sobie nastolatkowie ?

www.summerparadise1d.blogspot.com < - ZAPRASZAM ! 

 
// nowy pomysł w mojej głowie, który oczywiście przetwarzam na opowiadanie.
zwiastun wykonany przeze mnie, jest to mój pierwszy taki filmik, ale myślę, że nie jest najgorzej.
zapraszam : >


niedziela, 15 lipca 2012

Rozdział 9

         Już kolejnego dnia, miałam wybrać się z Harrym na randkę, aby ludzie mogli nas zobaczyć i utwierdzić się w przekonaniu, że jesteśmy razem. Do południa siedziałam nadąsana w swoim pokoju, spędzając czas na rozmowie z Lily, moją przyjaciółką, która mieszka w Sheffield. Znamy się od dzieciństwa, ponieważ mieszkamy na przeciwko siebie. Właściwie to mieszkałyśmy. Ciężko było mi ją zostawić, ale nie mogłam tam dłużej zostać. Mam nadzieję, że ta słodka blondynka nie zapomni o mnie. Kiedy zakończyłyśmy już naszą rozmowę, musiałam się już przygotowywać do wyjścia. Wzięłam szybki prysznic. Założyłam na siebie czarne rurki, miętowy sweterek i czarne vansy. Włosy spięłam w wysokiego koka i delikatnie się pomalowałam. Przyjrzałam się w lustrze i spojrzałam na zegarek. Akurat dochodziła 19:00, czas się zbierać. Musiałam jeszcze zapalić, więc wyszłam na taras i usiadłam na schodach. Po chwili obok mnie znalazł się Zayn. Poczęstowałam go papierosem i w milczeniu oboje się truliśmy.
- Harry nie jest taki zły. - powiedział chłopak, przerywając ciszę.
- Na razie nie pokazał się z dobrej strony. Jeżeli taką w ogóle posiada.
- Daj mu szansę, jak go lepiej poznasz to się przekonasz.
- Mam nadzieję. - mruknęłam, przygaszając peta. Stanęłam na nogi i weszłam do środka domu. Zayn poszedł za mną, a w salonie czekał już Harry. Gdy tylko mnie zobaczył wstał z kanapy i podszedł do mnie.
- Idziemy ? - spytał wyciągając rękę w moją stronę. Zignorowałam jego gest i z założonymi rękami wyszłam z domu. Usłyszałam tylko głośne westchnięcie i kroki za sobą, a potem trzask drzwi.
- Nie bądź taka obrażona, bo nikt nam nie uwierzy. - zatrzymał mnie ręką. - Tutaj nikt nas nie widzi, ale za tym ogrodzeniem jest stado paparazzi. - powiedział i ponownie wyciągnął rękę. Chwyciłam ją i nałożyłam na twarz sztuczny uśmiech, aby już po chwili być uwiecznionym na zdjęciach. Przebiliśmy się przez tłum reporterów i fanek, do samochodu. Odjechaliśmy z piskiem opon i odetchnęliśmy z ulgą.
- Pierwsza akcja za nami. - zaśmiał się chłopak, lecz nie zareagowałam na to. Oparłam głowę o przyciemnianą szybę samochodu i rozmyślałam nad tym co będzie dalej.
- Gdzie właściwie jedziemy ? - spytałam.
- Do kręgielni.
- Super, uwielbiam kręgle.
- To może spróbujesz mnie pokonać. - uśmiechnął się cwaniacko.
- Bez obaw. - chłopak zaparkował samochód i gdy tylko z niego wysiedliśmy, zostaliśmy otoczeni grupką fanek. Z dala mogliśmy zaobserwować biegnących ku nas reporterów.
- Skąd wiedzieli.. - mruknął i ciągnąc mnie za rękę starał się przebić do wejścia. Gdy w końcu dostaliśmy się do środka, Harry przekluczył zamek w drzwiach kluczami,które nie wiem skąd znalazły się w jego kieszeni. Spojrzałam na klucze, a potem na niego oczekując wyjaśnień.
- Emm, wynająłem to tylko dla nas. - posłał mi szczery uśmiech. - Ale no wiesz. Żeby no ten. Nikt nie patrzył. I no wiesz. Nie musimy udawać, bo. Bo nikt nas nie widzi. - zaczął się jąkać wymigując się od swoich uczuć. Czyżbym zaczynała poznawać go prawdziwego ? Może chamski podrywacz to tylko maska, którą na siebie nakłada ?
- Okej. Dzięki. - odwzajemniłam gest. - Więc, sądzisz, że masz ze mną szansę ? - podeszłam do toru i wzięłam do ręki kulę, po czym spojrzałam na chłopaka wyzywając go na pojedynek.
- Tak. Właśnie tak sądzę. - podszedł obok mnie i czekał na mój ruch. Rozpędziłam się i wyrzuciłam niebieską kulę na tor, tak, że zbiłam wszystkie dziesięć kręgli.
- Obyś się nie zdziwił. - posłałam mu całusa w powietrzu. Tym razem to on wziął do ręki kulę i podszedł do toru. Sprawnie wykonał rzut zbijając przy tym wszystkie kręgle. Rozegraliśmy już 4 serie, a nasze wyniki były identyczne. Wykonałam ostatni rzut, a kula toczyła się po parkiecie prosto na piony, strącając je wszystkie. Spojrzałam na chłopaka ze zwycięskim uśmiechem. 
- Patrz i ucz się. - oddalił się kawałek od toru i z rozbiegu wyrzucił kulę, która na jego nieszczęście stoczyła się do rowu.
- Yeah, bitch ! Wygrałam !
- Miałaś farta. - mruknął.
- Taa, dobra, dobra ! Po prostu jestem lepsza, lamerze ! - naśmiewałam się, a wtedy Harry zaczął gonić mnie po całej hali. Byłam szybka jednak nie na tyle, aby przed nim uciec, bo już po chwili objął mnie w pasie i zatrzymał mnie.
- Chodź, pokaże ci fajne miejsce. - chwycił mnie za rękę i poprowadził do małego pomieszczenia, gdzie znajdowały się schody. Pobiegliśmy na górę i wyszliśmy na dach. Było już późno, a na granatowym niebie błyszczały gwiazdy. Usiedliśmy na samej krawędzi dachu, tak, że nogi zwisały nam w dół. Mimo mojego lęku wysokości, przy nim czułam się bezpiecznie.
- Przepraszam, że cię w to wpakowałem. - powiedział i spuścił głowę na dół. Sama nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam, spojrzałam na niego z rozszerzonymi tęczówkami.
- W porządku. - odpowiedziałam cicho.
- Nie. Zachowałem się jak skończony dupek. Naprawdę mi przykro. Po prostu odkąd jestem sławny, nie spotkałem takiej dziewczyny jak ty..
- To znaczy ?
- Wiesz. Dziewczyny zawsze leciały na to, że jestem gwiazdą, mam pieniądze, że mogą się przy mnie rozsławić. Oddawały mi się po całości, żadna mi się nie opierała. Przywykłem do tego, że żadna tak naprawdę mnie nie kocha. A ty, jesteś inna. Nie obchodzi cię nasza sława. Przy tobie możemy być prawdziwi.
- Rozumiem.
- Możemy zacząć od nowa ? Proszę, daj mi jeszcze jedną szansę.
- Jasne. - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie, a on to odwzajemnił. Objął mnie swoim ramieniem i przyciągnął do siebie. Siedzieliśmy tak patrząc w gwiazdy jeszcze jakiś czas, a potem wróciliśmy do domu.
Kiedy rozbawieni weszliśmy do środka, wszyscy ze zdziwieniem na nas spojrzeli. Widok nas dwóch nie użerających się ze sobą był dla nich czymś nowym, ale niech się przyzwyczajają. Zayn miał rację. Harry nie jest taki zły jak się go dobrze pozna.

// no to odmiana Hazzy jest.  : >
podoba się ? wolicie chamskiego loczka czy romantyka ?
proszę o szczere komentarze i dodanie się do obserwatorów : >




________________________
________________________________


Szukasz bohaterów do swojego opowiadania ?
Przystojny chłopak, urocza dziewczyna ?
Wejdź na naszą stronę, a na pewno znajdziesz idealną osobę do twoich charakterów.


- > Włóż Vans na Lans < -

Lajkujcie ♥

środa, 11 lipca 2012

Rozdział 8

         Opuściłam pokój Harrego od razu kierując się do biura taty. Siedział na fotelu ze wzrokiem wtopionym w laptop. Pewnie czytał jakieś bzdury na mój temat. Podeszłam do jego biurka i oparłam się o nie rękoma pochylając się lekko w przód.
- Tato, ty chyba nie myślisz, że będę udawać dziewczynę Harrego. - powiedziałam całkiem spokojnie, jednak od środka gotowałam się ze złości.
- Owszem kochanie, będziesz. Nie mogę pozwolić na to, aby którykolwiek z nich miał opinię podrywacza. - odpowiedział mi nie odrywając wzroku od ekranu. Zupełnie jakby nie obchodziło go moje zdanie.
- Ale on taki jest !
- Sami się w to wpakowaliście, to teraz pięknie odegracie kochającą się parę. Albo to, albo wracasz do mamy.
- No ty chyba sobie żartujesz ?!
- Nie skarbie, jestem całkiem poważny. Więc ? Harry czy Sheffield ?
- H...Ha..Harry. - burknęłam niepewnie i wyszłam z pomieszczenia. Wolnym krokiem przemierzałam korytarz i zeszłam do salonu, gdzie siedzieli chłopaki i oglądali jakąś głupią bajkę. Podeszłam do loczka i wyrywając mu z ręki komórkę zaczęłam na niego krzyczeć.
- Zgodziłam się na to tylko dlatego, że nie zamierzam wracać do domu, więc nie wyobrażaj sobie za wiele. Wszystko co zrobimy będzie udawane i tylko po to aby wyplątać się z tego w co mnie wpakowałeś całując mnie na skateparku. Nie wyobrażaj sobie, że jestem w tobie zakochana, bo żygam tobą. - zauważyłam kątem oka jak reszta patrzy się na mnie z rozdziawionymi ze zdziwienia ustami. Gdy tylko odwróciłam swój wzrok z równie zdziwionego Harrego wszyscy ponownie spojrzeli na telewizor i udawali, że nic nie widzieli ani nie słyszeli. Wyszłam do ogrodu, a zimne powietrze od razu sprawiło gęsią skórkę na moim ciele. Usiadłam na huśtawce i poczułam jak z oczu spłynęła mi jedna łza. Przyjeżdżając tutaj miałam nadzieję na lepsze życie, jednak problemy mnie nie opuszczają. Sądziłam, że mieszkanie z pięcioma chłopakami będzie zabawne, że się zaprzyjaźnimy, ale niestety nic nie idzie po mojej myśli. Może powinnam wrócić do Sheffield i nie sprawiać problemów tacie ? Zwaliłam mu się na głowę kiedy on ma pod opieką piątkę chłopaków. Są jak jego synowie, musi dbać o ich bezpieczeństwo. Jest tak jak z mamą. Ona ma nowego męża i nową córkę. Ja zeszłam na drugi, mniej lub wcale ważny plan. Bo kogo obchodzą moje uczucia ? Jednak jeśli mam wybierać pomiędzy mieszkaniem z mamą i jej nową, okropną rodzinką, w tym siedemnastoletnią Ellie, która uważa się za największą piękność świata, a mieszkaniem z tatą i jego pięcioma podopiecznymi, którzy choć dają w kość, to i tak ich bardzo lubię, to wybieram drugą opcję. Poczułam nagle czyjąś obecność obok mnie. Spojrzałam na drzwi i zobaczyłam w nich Zayna. Z rękoma włożonymi w kieszenie i spuszczoną głową podszedł do mnie i usiadł na drugiej bujaczce. 
- Przepraszam. - powiedział cicho.
- Za co.. - mruknęłam.
- Za sprawę z Perrie i za to, jak się dziś zachowałem.
- Jeszcze parę dni temu płakałam ci na ramieniu, bo Harry próbował mnie pocałować, a teraz sama miałabym do niego lgnąć ? Nie sądzisz, że coś się tu nie klei ?
- Wiem, przepraszam, że cię osądziłem.
- A Perrie ? Dlaczego nie powiedziałeś mi, że kogoś masz ? Po co w ogóle zaprosiłeś mnie na randkę ?
- Ehh, ja i Perrie to nie na poważnie.
- Jak to ?
- To tak jak z tobą i Harrym. Związek dla rozgłosu, dla prasy. Tak naprawdę jesteśmy tylko przyjaciółmi. Rzadko się widujemy, bo i ona ma trasy z Little Mix.
- Mogłeś mi powiedzieć.
- Nie myślałem, że to takie istotne. Właściwie skąd wiesz ?
- Harry.
- No tak. Zazdrosny się zrobił to puścił parę.
- Zayn jeśli to nic poważnego, mogłeś mi przecież powiedzieć.
- Naprawdę mi przykro.
- Teraz to i tak bez znaczenia. Jestem skazana na Harrego.
- A czy moglibyśmy iść na tą randkę ?
- Nie. Nie chcę znów mieszać w waszym zespole. Jesteś z Perrie, ja z Harrym . Tego się trzymajmy.
- Ehh, no tak.
- Przekichane jest bycie sławnym.
- Taa. Sława jest fajna, ale ma swoją cenę.
- Ogromną cenę. - tak. co jak co, ale takie bycie gwiazdą ma swoje wady. Trzeba uważać na to co się robi i z kim. Wszędzie paparazzi, które uwieczniają twoje najgorsze wpadki. No i robienie czegoś dla rozsławiania się. Chłopaki z One Direction są naprawdę mili, ale z tego co widzę, dają się całkowicie prowadzić na smyczy przez menadżera.

// długo nie dodawałam troszku.
proszę o komentarzee . : >

piątek, 6 lipca 2012

Rozdział 7

         Kiedy kolejnego ranka się obudziłam, byłam w znacznie lepszym humorze. Dzisiaj wieczorem mieli przyjechać chłopaki. Energicznie podniosłam się z łóżka i pobiegłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam się w getry ze wzorem galaktyki, czarną luźną bluzkę i różowe glany, włosy spięłam w wysokiego koka. Po paru minutach przeglądania się w lustrze, co było moim zwyczajem, poszłam na śniadanie. Już na korytarzu czuć było wspaniały zapach naleśników, tata wiedział, że je uwielbiam. Weszłam do kuchni i niestety zamiast mojego taty zobaczyłam Harrego smażącego naleśniki. Odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie beznamiętnie.
- Zrobiłem ci śniadanie. - powiedział i postawił na stół talerz z pysznie wyglądającymi plackami z Nutellą.
- Nie otrułeś ? - spytałam ironicznie.
- Wybacz, zapomniałem.
- Jakże mi przykro. - mruknęłam.
- Mi bardziej, uwierz mi. - szepnął mi do ucha, paraliżując przy tym moje ciało. Nie wiem co w tym chłopaku jest takiego, ale niesamowicie na mnie działa. I po mimo tego, że strasznie mnie denerwuje i jest nachalnym dupkiem, to ma rację. Lecę na niego. Definitywnie. Jednak to tylko jego urok zewnętrzny, za pewne. Usiadłam do stołu na przeciwko Harrego i zaczęłam konsumować śniadanie. Chłopak przyglądał mi się praktycznie cały czas, ale starałam się nie zwracać na to uwagi i zignorowałam go totalnie. Chwilę potem odstawiłam pusty talerz do zmywarki i poszłam do salonu. Położyłam się na wygodnej kanapie i włączyłam telewizję. Akurat natrafiłam na teledysk What Makes You Beautiful, a Harry przysiadł się obok i zaczął podśpiewywać.
- Weź mi Zayna nie zagłuszaj. - mruknęłam.
- Zayna ? Czyżbyś się zakochała ? - zaczął się nabijać.
- Nic ci do tego.
- Wiesz, nie licz na szansę u niego, on ma dziewczynę.
- Ciekawe, bardzo.  Uważaj bo ci uwierzę.
- Perrie Edwards. Sprawdź sobie. - rzucił ze śmiechem i poszedł schodami na górę. Szczerze mówiąc zatkało mnie. Nie wiedziałam czy mam mu wierzyć, w końcu Zayn chciał się ze mną umówić, a raczej nie zrobiłby tego gdyby miał dziewczynę. Prawda ? Mimo to wzięłam laptopa i wpisałam w wyszukiwarkę nazwisko tej dziewczyny. Już po chwili wyskoczyła mi lista nagłówków, które brzmiały : "Zayn Malik i Perrie Edwards - ulubiona para brytyjskich tabloidów" , " Perrie Edwards : Zayn Malik to mój chłopak, jestem bardzo szczęśliwa ! " . Zobaczyłam też wiele zdjęć na którym uwiecznione są ich pocałunki. Zrozumiałam teraz, że się zakochałam. Tylko dlaczego on mnie tak skrzywdził ? Skoro ma dziewczynę, to dlaczego zaprasza mnie na randkę ? Zamknęłam laptop i pobiegłam na górę. Idąc korytarzem ze łzami w oczach wpadłam na Harrego.
- I, że niby to ja jestem ten zły. - zaśmiał się i wyminął mnie opuszczając piętro. Weszłam do swojego pokoju i zamknęłam się w nim. Położyłam się na łóżku, a moje myśli kłębiły się wokół bruneta. Czy był szczery wobec mnie ? Czy naprawdę tylko mnie pokazał to studio, czy może Perrie też o nim wie ? Dlaczego mnie oszukał ? Po co chciał zabrać mnie na randkę ? Dlaczego namieszał mi w głowie ? Poruszył we mnie coś, o istnieniu czego nawet nie wiedziałam. Podarował mi coś, co nawet trudno nazwać. Ale ile znaczyło to dla niego ? Nic ? Bo dla mnie wiele. Zbyt wiele. Ze łzami w oczach, które kapały na moją poduszkę zasnęłam. Obudziłam się dopiero wieczorem. Kiedy wstałam z łóżka wiedziałam, że chłopaki już przyjechali. Nie wiedziałam czy mam wyjść z pokoju, czy może zostać tu. Nie wiedziałam jak spojrzę mu w oczy, co w nich zobaczę ? Obojętność , czy to nieznane mi uczucie, którym jeszcze dwa dni temu mnie obdarowywał ? Czy coś się zmieni ? A może myśli, że ja nie wiem ? W końcu postanowiłam wyjść. Niepewnie wyszłam na korytarz i właśnie wtedy go zobaczyłam.
- Cześć. - powiedziałam cicho.
- Cześć. - mruknął pod nosem i już miał wchodzić do pokoju, gdy nagle się wycofał i ponownie skierował swój wzrok na mnie. - Co do tej randki, zapomnij o niej. Niech Harry cię zaprosi. - dodał oschle.
- Pewnie, zaproś swoją dziewczynę, Perrie. - rzuciłam i wróciłam do swojego azylu trzaskając drzwiami. Zsunęłam się po nich na dół siadając na zimnych panelach i wybuchłam płaczem. Czy aż tak zawrócił mi w głowie ? Usłyszałam nagle pukanie do drzwi. Szybko się podniosłam i je otworzyłam. Zobaczyłam przed sobą tatę, którego mina nie wskazywała na nic dobrego. Wszedł do środka i rzucił mi do rąk gazetę. Nie wiedząc o co chodzi spojrzałam podejrzliwie na niego, a potem na nagłówek widniejący na pierwszej stronie.
- " Nowa dziewczyna Harrego Stylesa ? " - przeczytałam przerażona. Pod tym znajdowało się zdjęcie, gdzie chłopak całuje mnie na skateparku. No tak, paparazzi zdążyło to uchwycić, ale to kiedy uciekam rozzłoszczona zachowali dla siebie ? Pod spodem była krótka notka :
"Tajemniczą dziewczyną, którą parę dni temu widzieliśmy z Zaynem Malikiem, okazała się Grace Wesley ( 18 lat ). Jest córką menadżera zespołu One Direction. Jak widać szybko wkręciła się w życie chłopaków. Tym razem przyłapaliśmy ją na pocałunku z Harrym. Czy nastolatka z Sheffield zakręciła w głowie sławnego osiemnastolatka ? Jak myślicie ? Czy ta dziewczyna może zaszkodzić zespołowi ? Nie martwcie się, mamy wszystko na oku. xx. "
- Posłuchaj, ja rozumiem, że to przystojni chłopaki i masz prawo się zakochać, ale nie odstawiaj takich cyrków, dobra ?! To naprawdę może im zaszkodzić !
- Ale tato ja go nie pocałowałam ! To ..
- Wiem jak było, Harry mi opowiedział. Przestań się im narzucać, Grace ! Jeszcze jedna taka akcja i odeślę cię z powrotem do Sheffield. - przerwał mi i tak po prostu sobie wyszedł. Wszystko spadło na mnie. Ja się narzucam Harremu ? Jeszcze czego.. Ale teraz rozumiem co powiedział Zayn. Zobaczył to zdjęcie, dlatego odwołał randkę. Właściwie to dobrze, nie będę umawiać się z zajętym chłopakiem. Widać co dla niego znaczy miłość, jeśli zdradza swoją dziewczynę. Ale wróćmy do sprawy z Harrym. Czy on powiedział mojemu tacie, że mu się narzucam ? Tego tak nie zostawię. Pobiegłam do jego pokoju i zobaczyłam go leżącego na łóżku ze słuchawkami na uszach. Podeszłam bliżej i zdjęłam mu je, a ten zdziwiony na mnie spojrzał.
- Jak mogłeś mu powiedzieć, że się do ciebie przystawiam ?! - krzyknęłam na niego, ale jego to tylko rozbawiło. - Nie śmiej się głupio, idioto ! Jeżeli przez ciebie będę musiała wrócić do Sheffield, to nie ręczę za siebie !
- Spokojnie skarbie. - zaśmiał się i złapał mnie za rękę, na co od razu się wyrwałam.
- Nie mów do mnie skarbie !
- Muszę, twój ojciec stwierdził, że skoro wyszła taka akcja to musimy przez jakiś czas bynajmniej udawać, że jesteśmy razem. - wyszczerzył się, a mi zrobiło się słabo. Mam pokazywać się z nim jako moim chłopakiem ?

// macie siódemkę.
jak się podoba ?
wstawiajcie komentarze i dodajcie się do obserwatorów : >

wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział 6

          Kiedy udało mi się go od niego odepchnąć, na jego twarzu zauważyłam triumfalny uśmiech. Podeszłam do niego, a kiedy spróbowałam go uderzyć, ten złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie.
- Wiem, że ci się podobało. Nie zaprzeczysz.
- Nie dotykaj mnie ! Nienawidzę cię ! - krzyknęłam i wyrwałam się z jego uścisku. Wzięłam deskorolkę i czym prędzej ulotniłam się ze skateparku. Miałam problem z powrotem do domu, bo idąc tutaj z Harrym nie zwracałam uwagi na to kiędy zmierzamy. Jadąc na desce chodnikiem, w pewnym momencie wpadłam na jakiegoś chłopaka, przewracając się przy tym na niego.
- Przepraszam, zamyśliłam się i nie spojrzałam na drogę. - powiedziałam do niego kiedy już wstałam. Chłopak stanął na przeciwko mnie i szeroko się uśmiechnął. Jak się okazało był to Josh.
- Nic się nie stało. - zaśmiał się cicho.
- Josh, cześć !
- No hej mała. Wracasz pewnie ze skateparku, co ?
- Tak i mam mały problem z dotarciem do domu.
- Mogę cię odprowadzić, jeśli chcesz.
- Byłoby miło. Dzięki.
- Nie ma sprawy. 
Josh odprowadził mnie pod sam dom, za co byłam mu bardzo wdzięczna. Gdyby nie on, to zapewne błąkałabym się gdzieś samotnie po tym dużym mieście. Przy okazji mogliśmy się trochę lepiej poznać, bo na imprezie ciągle się gdzieś mijaliśmy.
- Naprawdę ci dziękuję. - uśmiechnęłam się do chłopaka, gdy stanęliśmy pod domem.
- Nie ma za co, miło było. - odpowiedział.
- Tak, zdecydowanie.
- No to na razie !
- Na razie. - pomachałam mu i odwróciłam się w stronę drzwi. Już miałam złapać za klamkę od drzwi, kiedy usłyszałam głos Josha.
- Hej, a może chcesz bym oprowadził cię po mieście ? - na jego twarzy zobaczyłam zakłopotanie i niepewność, tak jakby się bał, że mu odmówię.
- Jasne, byłoby świetnie ! - uśmiechnęłam się promiennie. - Tylko się przebiorę. Wejdź do środka. - weszliśmy do środka i poprosiłam go, aby chwilę na mnie poczekał. Miałam nadzieję, że Harry w tym czasie nie wróci do domu.. Szybko pobiegłam do góry i przebrałam się w TO. Zerknęłam jeszcze w lustro i gdy stwierdziłam, że wyglądam dobrze zeszłam na dół. Moje obawy niestety się spełniły, bo usłyszałam głos Hazzy. Usiadłam na chwilę na schody, starając się być cicho, żeby usłyszeć ich rozmowę.
- A co ty tu robisz? - zdziwił się Harry.
- Czekam na Grace.
- Na Grace ? A po co niby ?
- Idziemy na spacer, coś w tym złego ?
- Żebyś wiedział !
- A co , już sobie ją 'zarezerwowałeś' ? - zakpił z niego Josh.
- Z tą sprawą to nie problem, ona nie poleci na takiego jak ty.
- Uważaj, bo na ciebie poleci.
- Uważaj, bo dostaniesz w mordę. - zagroził mu.
- Uważaj, bo się ciebie boję Styles. - chłopak się podniósł wypinając przed nim swoje mięśnie. Nie chcąc doprowadzić do bójki, zerwałam się ze schodów i podbiegłam do nich.
- Dosyć ! Harry odpieprz się wreszcie ode mnie, a tym bardziej od Josha ! - krzyknęłam i pociągnęłam chłopaka za rękę w stronę wyjścia.
- Przepraszam cię, czuję się winna tego zamieszania.
- To nie twoja wina. Nigdy się z nim nie dogadywałem.
- Dlaczego ? Jesteście w jednym zespole.
- Raz Harry podkręcał do mojej dziewczyny, no i ona oczywiście rzuciła mnie dla niego. Bo w końcu to Harry Styles, no nie ? Od tamtego czasu wywyższa się we wszystkim. Sądzi, że może mieć wszystko
- Przykro mi. - zrobiło mi się go żal.
- Eh, bynajmniej przekonałem się, że to nie dziewczyna dla mnie. Widocznie była ze mną tylko dla tego, aby zbliżyć się do chłopaków.
- Nie rozumiem tych wszystkich dziewczyn. Lecą tylko na sławę i pieniądze.
- Dobrze, że ty taka nie jesteś. Jak widzę nie dajesz zwieść się Hazzie.
- Ten prostak mnie nie kręci. - zaśmiałam się. Josh zaczął opowiadać mi o śmiesznych wpadkach Styles'a, przez co bardzo mnie rozbawił. Oprowadzał mnie po najlepszych zakątkach Londynu, przy czym miło spędzałam czas. Potem zadzwonił do niego przyjaciel i zaprosił go na domówkę. Chłopak nie chciał mnie zostawiać, ale zdołałam go przekonać. Warunkiem było, że pójdę tam z nim. Nie miałam nic przeciwko. Nie chciałam wracać do domu, gdzie byłabym sama z Harrym i tatą, którego pewnie i tak jak zwykle nie ma, czyli byłabym sama z Harrym. Po paru godzinach dobrej zabawy, Josh zamówił nam taksówkę i wróciliśmy do domów. Kiedy weszłam do swojej willi, zobaczyłam palące się światło w salonie. Pomyślałam, że to tata, więc weszłam tam. Niestety pomyliłam się. Na kanapie siedział rozwalony loczek i gdy tylko mnie zauważył, zmierzył mnie wzrokiem. Nie chcąc wdawać się z nim w jakiekolwiek rozmowy, od razu wyszłam i udałam się do swojego pokoju. Wzięłam orzeźwiający prysznic i położyłam się spać.

// no to mamy szóstkę.
proszę ładnie komentować i dodawać się do obserwatorów
chcę znać opinię i wiedzieć ile was tu jest : >
dziękuję . ♥