środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 17

         Niall poprosił Harry'ego, aby pojechał z nim do Tesco na zakupy, więc mogłam wreszcie zrobić coś co od wczoraj chodziło mi po głowie. Wyłączyłam telewizor i szybkim ruchem udałam się na górę. Stanęłam przed jego drzwiami i.. zawahałam się. Nie wiedziałam czy zechce ze mną porozmawiać po tym jak go ciągle raniłam. W końcu odważyłam się zapukać. Otworzył mi drzwi z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Zaprosił mnie do środka. Pomieszczenie wypełniał zapach jego perfum zmieszany z zapachem papierosów. Uwielbiałam to połączenie, choć nie lubiłam tego, że pali. Usiadłam na jego łóżku, a on po chwili zajął miejsce obok mnie.
- Zayn, ja .. Nie mogę już tak dłużej. - zaczęłam. - Nie chcę mijać się z tobą jak z obcym człowiekiem. Jesteś dla mnie bardzo ważny, nie chcę się kłócić.
- Widzę, że myślimy podobnie. - odpowiedział.
- Nie powinnam się wtedy obrażać. Masz przecież prawo być z Perrie, to nie moja sprawa.
- Grace, ale chodzi o to, że ja nie jestem z Perrie. Mówiłem ci, że to przyjaciółka. A wtedy, to ona mnie pocałowała, nie ja ją. Nie czuję do niej tego co do ciebie. Mówiłem ci, że cię kocham i to się nie zmieni. - wyrzucił z siebie. Patrzyłam na niego z rozdziawionymi ustami. Zaskoczył mnie. Właściwie mogłam to przewidzieć, Perrie była o mnie zazdrosna. Schowałam twarz w swoich dłoniach pochylając się w dół.
- Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś ? - spytałam urażona.
- Nie chciałaś mnie słuchać. - kolejny błąd. Mogłam pozwolić mu wyjaśnić całą tą sytuację. Ale moja duma na to nie pozwoliła. - A to by coś zmieniło ? - dodał.
- Ale co ?
- Gdybym powiedział ci wcześniej, zmieniło by to coś ? - zapytał wprowadzając mnie w zakłopotanie.  Sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie, więc co miałam mu powiedzieć? Wstałam i skierowałam się po prostu w stronę dębowych, ciemnych drzwi, jednak Zayn zatrzymał mnie, chwytając za rękę. Odwrócił mnie do siebie i spojrzał czule w moje zagubione oczy.
 - Zmieniłoby to coś? - ponowił pytanie.Przez chwilę zastanawiałam się nad tym. Chciałam już mu odpowiedzieć, lecz przeszkodził mi, szybko zamykając moje usta pocałunkiem.
Zaskoczona, z całej siły próbowałam go odepchnąć, kiedy ten na siłę okładał moje ściśnięte, w geście sprzeciwu wargi, namiętnym pocałunkiem. Wbijanie paznokci w jego muskularne ramiona nic nie dawało, więc się w końcu poddałam.Przestałam go bić, jednak nadal nie oddawałam czułych pocałunków mulata. Dopiero po chwili doszedł do mnie w końcu żar jego płomiennego uczucia. Nie miałam zamiaru pozostać jemu obojętna. W jednej chwili łapczywie złapałam go za smukły, ostry podbródek w moje dłonie i porywczym gestem z zadziwiającym pożądaniem rozwarłam usta, by móc rozkoszować się wzajemnym naciskaniem na siebie naszych zachłannych języków, które w tej chwili toczyły między sobą niewyobrażalnie ciężką bitwę. Nagle, pod działaniem silnych emocji, pchnął mnie niespodziewanie do ściany, tym samym bardziej na mnie napierając, by z brutalnością na nowo zacząć gnieść moje żarliwe wargi. Czułam przyspieszone bicie jego serca, które idealnie komponowało się z moim własnym. W tym momencie tworzyliśmy jedność. Przestrzeń między nami wypełniały niewypowiedziane słowa i skrywana od dawna chęć działania na przekór wszystkiemu.
Całując jego słodkie, gładkie usta, molestowałam Zayn’a milionem nieprzyzwoitych myśli i domagałam się coraz większego zaangażowania z jego strony, które -  choć nadal ogniste -  gasło z każdą nie ubłagalnie krótką sekundą. Po chwili, odrywając się znienacka ode mnie, przerwał całkowicie naszą osobliwie namiętną wymianę śliny.
-Słyszałaś coś? – zapytał zaniepokojony. W odpowiedzi kiwnęłam jedynie zdziwiona na „nie” głową. Zayn automatycznie powrócił do wcześniej przerwanego zajęcia. Na nowo wpił się w moje mokre wargi, które co jakiś czas przygryzał, powodując u mnie ciche, pełne ekscytacji westchnienia. Ponownie oplotłam rękoma jego kark, z zapałem przyciągając go do siebie, na co bez żadnego oporu przystał od razu. Swoim językiem błądził po mojej całej jamie ustnej, wywołując błogie dreszcze na całej mej delikatnej skórze, które powodowały szybsze bicie mojego serca. Lekko, acz stanowczo uciskał raz po raz moją talię, jakby chciał się upewnić, że jestem prawdziwa, a nie wyobrażona.
         Nagle ktoś zapukał do drzwi. Oboje odruchowo zamarliśmy, a jeszcze szybciej od siebie odskoczyliśmy. Raptem doszło do mnie to, czego obawiałam się najbardziej – zdrady Harry’ego. Poczułam się okropnie, bardzo okropnie. Jak w ogóle mogło do tego dojść? Brzydziłam się sobą. Echo uderzenia pięścią w drzwi rozchodziło się głucho w mojej czaszce, powodując nagły ból głowy. Mechanicznie się za nią złapałam. Spojrzałam na Zayn’a – jak zwykle zagryzał dolną, pełną wargę, którą przed chwilą zawzięcie muskałam. Nie mogłam na nią dłużej patrzeć. Pospiesznie przeniosłam wzrok na drzwi, a raczej na klamkę, na którą z drugiej strony ktoś napierał dłonią. Być może tą samą, która jeszcze rano głaskała delikatnie moje policzki? Dwie sekundy później do pomieszczenia wszedł Harry, czego obawiałam się najbardziej.
-Stary, słuchaj potrzebuję… - nie skończył. Zauważył mnie i zastygł w miejscu. Nie takiego widoku się spodziewał. Perrie? Dobrze, nie ma sprawy. Ale mnie?
-Co ty tu robisz? – spytał.
Z jego głosu nie potrafiłam wyczytać żadnego uczucia, czy emocji. Kompletnie niczego. Nie mógł się dowiedzieć. Po prostu nie mógł. Nie chciałby mnie potem znać, czego bym na pewno nie zniosła. Wymusiłam ciepły uśmiech i udałam, że przerwał nam rozmowę.
-Cześć, skarbie – podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek – właśnie omawiałam z Zayn’em nowy kolor włosów Perrie. Nie przypadł nam do gustu. ..
-No właśnie, bardziej podobała mi się w blond, ale cóż… przecież nie powiem jej tego – powiedział, po czym zaśmiał się promiennie, już całkowicie rozładowując napiętą atmosferę.
Dzięki czemu znikła u Harry’ego podejrzliwość.
-Tak, mi też się ten róż nie podoba – skwitował Harry, obejmując mnie ramieniem.
To była dobra okazja na ulotnienie się z pokoju, nie wzbudzając nawet najmniejszej podejrzliwości, która mogłaby się na nowo narodzić w umyśle lokowanego.
-No nic, idę, bo umówiłam się z Lily. Nie będę wam przerywać – uśmiechnęłam się i niepostrzeżenie szybko przekroczyłam próg Zayn’a drzwi.
           Oparłam swoje ciało o ścianę,
Wzięłam głęboki oddech i wypuściłam wolno powietrze z płuc. Wciąż czułam na swoich ustach zaciekłe pocałunki Zayn'a, co sprawiało, że w środku mnie rozlewało się niesamowite ciepło. Jednak zaraz potem dotarło do mnie, że zdradziłam Harry'ego. Moje rozmyślania przerwał głośny tupot dochodzący ze schodów, więc skierowałam się w ich stronę jak gdyby nigdy nic. Po chwili ukazała mi się smukła postać blondynki, z którą jestem umówiona.
- Właśnie do ciebie szłam. Jesteś gotowa ?
- Tak, tak. Chodźmy.
          Nawet chodzenie po sklepach z przyjaciółką nie pomaga mi zapomnieć o Zaynie. O jego pocałunku i jego słowach zapewniających o miłości do mnie. Jego brązowych tęczówkach pełnych iskierek nadziei, że w końcu będę jego.
- Grace ! - odezwała się Lily widząc moje zamyślenie. Kiwnęłam pytająco głową nie wiedząc co do mnie mówi. - Pytałam czy wziąć niebieską czy czarną ? - pokazała mi dwie sukienki.
- Niebieska, zdecydowanie. - odpowiedziałam.
- Wszystko w porządku ? Jesteś jakaś cicha, a to do ciebie nie pasuje.
- Mam mętlik w głowie.
- Zapłacę za sukienkę i idziemy do kawiarni, gdzie wszystko mi opowiesz. - odparła stanowczo i powędrowała do kasy. Kiedy wróciła z torbą, chwyciła mnie za rękę i poprowadziła do Sturbucks'a. Zajęłyśmy stolik i po chwili podszedł do nas kelner.
- Co dla pań ? - zapytał z szelmowskim uśmiechem.
- Dwa razy Brownie z orzechami i dwie mrożone Caramel Macchiato. - odpowiedziała mu blondynka odwzajemniając gest. Młody mężczyzna zapisał zamówienie i zostawił nas same.
- No, to mów co cię trapi. - zwróciła się do mnie i oparła głowę na swoich delikatnych dłoniach. Opowiedziałam jej wszystko co zaszło w pokoju Zayn'a i akurat gdy skończyłam, kelner przyniósł zamówienie.
- O, czyli Malik powraca do gry ?
- Chyba tak, ale problem w tym, że gra już zakończona.
- To może mała dogrywka. - zaśmiała się.
- Lily, nie zrobię tego Hazzie.
- Rób tak, abyś to ty była szczęśliwa.
- Jestem.
- Ale ?
- Zayn tak cudownie całuje. - wzdychnęłam na co obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Zjadłyśmy swoje ciasta przy dalszej rozmowie i opuściłyśmy kawiarnie. Wróciłyśmy do domu, a gdy weszłyśmy do środka, zastaliśmy gości i małą imprezę. Czyżby mój tata znów gdzieś wyjechał, a chłopaki podczas jego nieobecności postanawiają balować ?


// dziękuję Aga za pomoc ; *
czytasz - > komentujesz : >

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 16

          Gdy obudziłam się rano, czułam jak dłonią delikatnie dotyka moją twarz. Słodki oddech z jego ust, krążył przed moją twarzą. Jego miękkie wargi lądowały na moich ustach. Tak pięknie otulał swoimi pocałunkami moje ciało. Zapach jego perfum roznosił się po całym pokoju. Kocham Go. Kocham ten stan. Choć wczoraj miałam co do tego wątpliwości, teraz jestem pewna tego co czuję. Uchyliłam leniwie oczy i napotkałam nad sobą rozpromienioną twarz mojego chłopaka. Od razu uśmiechnęłam się na ten widok i zagryzłam dolną wargę.
- Dzień dobry kochanie. - mruknął mi do ucha i musnął moją szyję.
- Długo nie śpisz ?- spytałam domyślając się, że już dłuższy czas mi się tak przygląda.
- Wystarczająco by zobaczyć jak słodko wyglądasz gdy śpisz. - zaśmiał się uroczo. Poczułam jak krew napłynęła mi do policzków. Uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę w stronę okna, przez które wpadały słoneczne promienie. Stwierdziłam, że szkoda czasu na leżenie w łóżku, kiedy na dworze jest taka piękna i bardzo rzadko spotykana w Londynie pogoda. Już miałam wstawać, kiedy nagle silne dłonie Harry'ego spoczęły na moim pasie i z powrotem przyciągnęły mnie na łóżko.
- Nigdzie nie idziesz. - zaśmiał się przygryzając lekko płatek mojego ucha.
- No to patrz. - rzuciłam uciekając mu z objęcia i kierując się do drzwi. Chłopak od razu poderwał się próbując mnie złapać, ale zdążyłam już wybiec. Z głośnym śmiechem biegaliśmy po korytarzu aż do salonu, gdzie nagle z kimś się zderzyłam. Huk tłuczonego szkła zwrócił moją uwagę w dół i zobaczyłam rozbitą filiżankę z rozlaną kawą. Spojrzałam w górę i napotkałam wściekłą blondynkę oblaną gorącym napojem. Zmierzyłam ją wzrokiem. Potargane włosy, rozmazana, czerwona szminka, ulubiona koszulka Zayna. Czy to nie było jednoznaczne ? A to znamię na jej szyi ? Malinka. Jednak miałam rację co do niego.
- Co robisz idiotko ? Ślepa jesteś ? - jej głośny krzyk wyrwał mnie z rozmyślenia i przywrócił do tego co przed chwilą się stało.
- Ja ? Skądże. Ale o ciebie się martwię. Spod tapety już nic nie widzisz ? - zakpiłam z niej i zauważyłam, że nawet Malik siedzący na kanapie śmiał się pod nosem. Jednak, gdy tylko Perrie na niego spojrzała, od razu spoważniał.
- Uważaj z kim pogrywasz ! - wzburzyła się i popchnęła mnie do tyłu, tak że wpadłam w ramiona Harry'ego. Już miałam się na nią rzucić, jednak ręce chłopaka uniemożliwiły mi jakikolwiek ruch w jej kierunku. Dziewczyna prychnęła i zwróciła się do Zayn'a, którego ta cała sytuacja bawiła, jednak nie okazywał tego przy niej. Pociągnęła go za rękę i poprowadziła na górę.
- Ale ją wkurzyłaś. - zaśmiał się Niall, który przed telewizorem zajadał się popcornem.
- Co się stało ? - do salonu weszła zdezorientowana Lily.
- Grace wpadła na Perrie i oblała ją kawą. Byś widziała jak się wkurzyła, hah. - odpowiedział entuzjastycznie blondyn i zaczął się głupkowato śmiać.
- Wyobrażam to sobie. - zawtórowała mu i zajęła miejsce obok niego przy okazji częstując się jego słonym przysmakiem. Razem z Harrym poszłam do kuchni, jako że była nasza kolej przyrządzania śniadania.
- Widzisz to ? - chłopak zadał pytanie przerywając moje skupienie na jedzeniu. Spojrzałam na niego pytająco, a ten wskazał ręką siedzącą na kanapie parę. No tak. Lily zakochana w Niallerze. Cieszyłam się, że się dogadują. Wiem ile to znaczy dla tej dziewczyny. - Myślisz, że między nimi coś iskrzy ?
- No nie wiem. - odparłam zakłopotana. Nie mogłam wydać, że moja przyjaciółka leci na Horana, bo wtedy on powiedziałby mu to.
- Oj no weź. Lily na pewno ci mówi o takich sprawach. Niall gada o niej non stop. Chyba się zakochał. - zaśmiał się. Spojrzałam na nich jeszcze raz, po czym przeniosłam wzrok na krojącego warzywa Harry'ego.
- A ty o mnie tak nawijałeś ? - spytałam rozbawiona.
- Non stop. - powtórzył swoje słowa po czym nachylił się i musnął moje wargi.

Rozsiedliśmy się wszyscy w salonie, aby wspólnie obejrzeć jakiś film. Z powodu obecności Perrie, która była już nieodłączną częścią Zayn'a , nie sprawiało mi to takiej przyjemności jak dawniej. Atmosfera była trochę napięta, co chyba każdy wyczuł. Gdy seans się zakończył, Harry wziął mnie za rękę i wstał z kanapy. Wszyscy spojrzeli na nas zdziwieni.
- Chcieliśmy wam coś powiedzieć. - wyszczerzył się. - Ja i Grace jesteśmy parą.
- No przecież wiemy. - rzucił Louis.
- Ehh.. chodzi nam o to, że jesteśmy razem tak na prawdę. Oficjalnie. - wytłumaczyłam. Po chwili zdezorientowania usłyszeliśmy gwizdy i oklaski. Lily poderwała się z kanapy i przytuliła mnie.
- Szczęścia. - szepnęła mi na ucho, po czym odsunęła się. Spojrzałam na Zayn'a. Swoje czekoladowe tęczówki kierował w stronę okna. Brakowało mi w nich tych iskierek, które widziałam na początku naszej znajomości. Zastąpił je ból i gniew. Kolejny raz poczułam wyrzuty sumienia. Swoim szczęściem nieświadomie go raniłam.
- Coś się stało ? - do moich uszu doszedł dobrze znany mi głos. Głos mojego chłopaka. Mojego Harry'ego. Mojego, tak.
- Skądże. Wszystko jest w porządku. - uśmiechnęłam się i wtuliłam w jego ciało.  Chwilę potem usłyszałam ciężkie kroki stawiane w kierunku wyjścia. Trzask drzwi. Cisza.

Słońce przygrzewało, leniwie skłaniając się ku zachodowi. Siedziałam na łóżku z laptopem i przeszukiwałam oferty pracy. Kiedy już miałam wyłączyć stronę, na której nie mogłam znaleźć nic ciekawego, w końcu coś przykuło moją uwagę. Do jednego ze słynnych programów telewizyjnych typu talk-show, w którym prezenterką była Caroline Flack potrzebują personelu pomocniczego. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o tej pracy, jednak przeszkodził mi w tym Harry, który wszedł właśnie do mojego pokoju.
- Chciałbym cię gdzieś zabrać. - oznajmił siadając obok mnie.
- A gdzie ? - spytałam z ciekawością.
- Niespodzianka. - poruszał zabawnie brwiami.
- No to chodźmy. - poprawiłam przed lustrem swoją fryzurę i razem z chłopakiem wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do Range Rovera i jechaliśmy w nieznanym mi kierunku. Harry zatrzymał się przed dużym, drewnianym budynkiem. Trochę mnie to zdziwiło, bo w okolicy były tylko duże, puste pola. Wysiedliśmy z samochodu, chłopak chwycił mnie za rękę i pokierował bliżej budynku. Po chwili zrozumiałam, że zabrał mnie do stadniny koni. Przytuliłam go mocno i pocałowałam jego słodkie usta. Uwielbiałam jazdę konną. Nie wiem skąd on o tym wiedział, ale udało mu się z niespodzianką. W naszym kierunku wyszedł starszy mężczyzna, który na nasz widok szeroko się uśmiechnął. Ben- bo tak się nazywał, przywitał nas serdecznie i zaczął rozmawiać z moim chłopakiem, z którym widocznie się znał. Poszliśmy z nim do stajni, aby wybrać konie. Oboje skupiliśmy uwagę na koniach fryzyjski, do których miałam słabość. Ich kare umaszczenie przyciągało wzrok. Wyprowadziliśmy Angie i Rokiego ze stajni i wyszliśmy na pole. Wsiadłam na konia i przypomniałam sobie treningi w Sheffield. Brakowało mi tego w Londynie, dlatego byłam wdzięczna Harry'emu za to, że mnie tu zabrał. Poklepałam swojego konia po łbie i zaczęłam się powoli oddalać. Styles dorównał mi tempa i był już obok mnie.
- Dziękuję. Tego potrzebowałam. - spojrzałam na niego i zobaczyłam szczery uśmiech malujący się w kącikach jego ust. Jeździliśmy kłusem po polu spędzając miło czas. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy i świetnie się dogadywaliśmy. Wieczorem odprowadziliśmy konie do stajni i podziękowaliśmy Ben'owi za wypożyczenie. Wróciliśmy do domu i kiedy wyszłam z samochodu Harry zatrzymał mnie stając na przeciw.
- Wiesz. Nie obiecuję być bezbłędny, idealny, najlepszy. Ale obiecuję być zawsze. - oznajmił wlepiając we mnie swoje zielone tęczówki.
- Kocham cię. - odpowiedziałam czując zbierające się w moich oczach łzy. Po chwili jedna słona kropelka spływała po moim policzku,a on widząc to starł ją delikatnie.
- Ja ciebie bardziej. - przybliżył mnie do siebie najbardziej jak było to możliwe i wpił się namiętnie w moje usta. 

// przepraszam za zaniedbanie ;x

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 15

         Ubrana w TEN zestaw, stałam przed lustrem i przyglądałam się sobie. Dawno nie widziałam siebie takiej odstrojonej, bo nie było to w moim stylu. Dzisiejszą okazją była premiera filmu, na którą zostali zaproszenia chłopaki wraz ze swoimi towarzyszkami. Oczywiście musiałam iść z Harrym, wciąż jako tylko potencjalna dziewczyna. Tak. Jeszcze mu nic nie odpowiedziałam.
          Ktoś zapukał do moich drzwi, a po chwili wszedł do środka. Była to Lily, która przyjechała dwa dni temu i została zaproszona na przyjęcie przez Niall'a, co niesamowicie ją uszczęśliwiło. Miała na sobie TEN zestaw i wyglądała przecudownie.
- Powiedz mu to dzisiaj. - powiedziała cicho patrząc z troską na moje odbicie w lustrze.
- Chyba tak zrobię. - uśmiechnęłam się do niej. - Chodź, bo się spóźnimy. - wzięłam ją za rękę i pociągnęłam na korytarz. Akurat z pokoju obok wychodził Zayn z Perrie. Dziewczyna spojrzała na mnie z pogardą, a chłopak udając, że mnie nie widzi pokierował się tuż za nią na dół. Nie przejęłam się zbytnio ich uwagą, więc razem z przyjaciółką poszłyśmy za nimi.
- Wyglądasz pięknie. - szepnął mi do ucha Harry, gdy tylko do niego podeszłam. Zaśmiałam się nieśmiało i pocałowałam go w policzek.
- Dalej ludzie, zbieramy się. Nie wypada się spóźnić. - poganiał nas tata. Weszliśmy do czarnej, luksusowej limuzyny i odjechaliśmy.
         Nagle czarna, ekskluzywna limuzyna zwolniła z początku, by chwilę potem zatrzymać się równo eleganckimi drzwiczkami przy czerwonym, połyskującym w błysku fleszy, dywanu. Na samą myśl, że za moment miałabym na nim przejść ścisnęło mi kurczowo żołądek. A co, jeśli wyjdę z samochodu i przewrócę się na dzień dobry? Już widzę pierwsze nagłówki londyńskich gazet: „Córka menadżera znanego zespołu One Direction i jej bliskie spotkanie z czerwonym dywanem”. Przełknęłam  nerwowo pojawiającą się w moim gardle gulę, a Harry, widząc moje zdenerwowanie puścił mi dyskretnie oczko. Odpowiedziałam mu jedynie bladym uśmiechem.
-Gotowa? – szepnął Liam do Danielle i pocałował ją w czubek głowy. Kiwnęła głową. Po chwili dziewczyna pewnie wyszła z nim z limuzyny. Tłum fotoreporterów i dziennikarzy dosłownie rzucił się na nich z aparatami, kamerami czy mikrofonami. Jednak Dani, równie zdenerwowana, jak ja, zachowała zimną krew. Przechodząc przez dywan uśmiechała się pogodnie do wszystkich gapiów. Postanowiłam, że postąpię identycznie. Kolejnymi osobami wysiadającymi z samochodu był Niall z Lily, następnie Louis z Eleanor oraz Zayn z Perrie. Ja z Harrym byliśmy zmuszeni do wyjścia, jako ostatnia para.
-Hej! To tylko dziesięć metrów – zagaił.
-Aż dziesięć – wyjąkałam, spoglądając nerwowo na wychodzącą Perrie.
-Złap mnie za rękę i o tym nie myśl. To nie takie straszne, jak się wydaje – zapewnił mnie.
Zrobiłam, to co kazał i podziałało. Ciepło jego dłoni ukoiło moje zdenerwowanie i dodało mi odrobiny otuchy. Byłam mu naprawdę wdzięczna, zważając na to, jak go ostatnio traktowałam.
-Dzięki – szepnęłam. Uśmiechnął się tylko i pchnął mnie delikatnie w kierunku wyjścia. Ścisnęłam  nerwowo mocniej jego rękę i ruszyłam z wygodnego siedzenia w stronę drzwiczek.
             Wysiadłam jedną nogą z limuzyny i już drugą chciałam postawić na czerwonym dywanie, kiedy od nadmiaru fleszy pociemniało mi momentalnie przed oczyma, zachwiałam się i zaczęłam pochylać się do przodu. W jednej chwili poczułam na biodrach mocny uścisk, dzięki któremu skutecznie zostałam w pozycji pionowej. Mój wybawca wyszedł tuż za mną z limuzyny, obrócił mnie z niespotykaną dotąd u niego czułością w swoją stronę i złożył na moich rozwartych od szoku ustach najsłodszy pocałunek na świecie. Potem nachylił się do mojego ucha i przygryzł niezauważalnie jego płatek.
-Masz u mnie dług – zachichotał, widocznie rozbawiony moim zdezorientowaniem. Następnie pocałował mnie w czoło, mocno zaciągając się zapachem mojej skóry, a mi ponownie zakręciło się w głowie. Tym razem od nadmiaru wrażeń. Pomyślałam, że skoro udajemy parę, jest to idealna okazja, aby go teraz spłacić.Spojrzałam na jego roześmianą twarz i odruchowo wspięłam się na palcach, aby zaraz po delikatnym ujęciu jego rozgrzanych policzków, wpić się namiętnie w jego ciepłe wargi. Chłopak, zaskoczony moim zachowaniem, złapał mnie jedną dłonią za kark, a drugą objął mnie w talii, przyparł mnie mocniej do siebie i z widocznym utęsknieniem oddawał moje gorące pocałunki. Wodził językiem po moich zębach, podniebieniu, a ja czułam w brzuchu tysiące przemierzających przez niego motylków i szybkie, nierówne bicie mojego serca. Teraz liczył się tylko on. Tylko Harry i nasz pocałunek, którego zdecydowanie nie udawaliśmy. W tym momencie oboje byliśmy tak bardzo nim pochłonięci, że o mały włos zapomnielibyśmy o całej premierze i wszystkich reporterach nie spuszczających z nas oczu. W końcu, ku uciesze moich antyfanów, oderwaliśmy się niechętnie od siebie i po raz ostatni przejechałam koniuszkiem języka po jego rozpalonych wargach.
-Mówiłeś coś o jakimś długu? – wydyszałam cicho, aby tylko on mógł usłyszeć, ignorując moje dudniące serce, które najwyraźniej miało zamiar wyskoczyć mi z klatki piersiowej.
-Nie wiem, o czym mówisz – odparł i z szerokim uśmiechem i oblizał usta.
Następnie złapał mnie za dłoń i splótł ze sobą nasze palce. Wzniósł je na wysokość swoich oczu, spojrzał na nie czule i musnął je swoimi ustami.
-Chodźmy – zakomunikował i w końcu ruszyliśmy.
Szłam przez dywan uśmiechając się do obiektywów kamer i aparatów. Mój strach wyparował. Cieszyłam się, że Harry szybko zareagował i nie pozwolił, bym upadła na oczach tych wszystkich ludzi nie potrafiących ustać w jednym miejscu od nadmiaru emocji i wrażeń spowodowanych widokiem przechadzających się po dywanie celebrytów.
          Doszliśmy na hol i niemal od razu zostaliśmy otoczeni przez resztę przyjaciół. Wpatrywali się w nas ze zdumieniem. Jedynie Zayn z Perrie odeszli w ustronne miejsce, by najwyraźniej nacieszyć się sobą. Blondyna szeptała mu do ucha jakieś słowa, natomiast Zayn podśmiewał się pod nosem, raz po raz rzucając mi przelotne spojrzenia.
-Stary, co to było?! – krzyknął zaskoczony Louis, przeszywając mnie znaczącym spojrzeniem.
-Improwizacja – rzucił zadowolony Harry, zerkając na mnie kątem oka.
-W takim razie wiedz, że lepszej nie widziałem – powiedział z uznaniem i poklepał mojego lubego przyjacielsko po ramieniu. Pozostali wymienili między sobą wymowne spojrzenia. Nawet Lily patrzyła na mnie jakoś inaczej. Cóż, sądząc po ich zaskoczonych minach, nie spodziewali się takiego wejścia Harry’ego Styles’a i jego dziewczyny – Grace Wesley.
Ciekawiło mnie jedynie to, czy Zayn był świadkiem naszego pocałunku. Czy się przejął, zainteresował czy cokolwiek w nim on coś poruszył.
-Chodźmy wreszcie – rzucił Zayn, zaszczycając nas swoją obecnością, po czym ponownie na mnie spojrzał.
            Nie potrafiłam odgadnąć jego miny, a w jego oczach dostrzegłam smutek. A więc widział. Momentalnie zrobiło mi się go żal – niedawno wyznał mi miłość, a ja, zamiast powiedzieć mu, że czuję to samo – całowałam się z jego najlepszym przyjacielem na jego oczach. Ale to nie była moja wina, że zakochałam się w ich dwóch. To uczucie było silniejsze ode mnie, nie mogłam i nie potrafiłam nad nim zapanować. Zayn na pewno domyślił się, że to nie było udawane - całowałam Harry’ego z niewyobrażalna pasją, która w jednej chwili rozprzestrzeniła się po moim całym, drżącym ciele. Znów poczułam ten błogi stan, który mnie ogarnął, w trakcie oddawania jego pocałunków. Nagle myślami znów powróciłam do Zayna, przypominając sobie widok paznokci Perrie na jego umięśnionym torsie. Nie mogłam wyzbyć się tego nieprzyjemnego obrazu, więc zacisnęłam mocno powieki, mając nadzieję, że wyrzucę go w końcu z głowy. Złapałam Harry’ego za rękę, którą od razu ścisnął i podążyłam u jego boku do sali, w której miał odbywać się seans. Po krótkim marszu doszliśmy wreszcie na salę kinową. Trafiło mi się miejsce między Zaynem, a Harrym. Jak na złość, w dodatku, że film miał być komedią romantyczną.
-Chcesz coś do picia? – zapytał Harry, gdy się wygodnie rozsiadłam.
-Napiłabym się Pepsi, jeśli możesz…
-Oczywiście, zaraz przyniosę – przerwał mi i pospiesznie udał się do kinowego baru.
Poczułam się jak w restauracji, gdzie Harry mógłby uchodzić za kelnera. Zaśmiałam się. Harry kelnerem? Niemożliwe, zważając na jego wrodzoną nieporadność.
Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu w poszukiwaniu Lily. Jakiś czas potem wyłapałam ją wzrokiem, naturalnie siedziała obok Niall’a. Kiedy wygięła szyję w moją stronę, pomachałam jej energicznie, szybko wymachując ręką. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, jak komicznie musiało to wyglądać. Zawstydzona opuściłam rękę i wbiłam się w siedzenie, wyczekując powrotu Harry’ego. Poczułam znienacka od lewej strony czyjeś natarczywe spojrzenie. Próbowałam z początku je ignorować, bo wiedziałam, kto mi się przygląda. Ponieważ nie miałam ochoty stanąć twarzą w twarz z Zaynem, przez cały czas odwracałam głowę, udając, że go nie dostrzegam. Jednak moje próby okazały się bezskuteczne – chłopak okazał się być nieugiętym wobec mojej obojętności. Po chwili postanowił się odezwać.
-Grace, wiem, jak to wyglądało… - zaczął niepewnie.
-Więc daj mi spokój! – warknęłam, wyraźnie zezłoszczona.
Nie chciałam z nim odbywać żadnej konwersacji, tym bardziej, jeśli miała dotyczyć tej wrednej blond włosej suki.
-Nie rozumiesz, że to ona mnie pocałowała? – szepnął, tak, by nie usłyszała.
-Jakoś się jej nie opierałeś – stwierdziłam oschle. Spojrzałam w jego mocno czekoladowe tęczówki pierwszy raz od tej rozmowy i coś we mnie pękło. Miał oczy przepełnione bólem, wymieszanym z nadzieją. Nie potrafiłam tego nazwać, ale nagle zapragnęłam mu wybaczyć wszystkie jego przewinienia. Te mniejsze i te większe. Wszystkie. Nawet te dla mnie bolesne. Jednak chwila ta trwała zaledwie ułamek sekundy i została brutalnie przerwana przez ohydny głos Perrie, który przyprawiał mnie o ból głowy.  Mulat westchnął, ostatni raz spojrzał w moje oczy i odwrócił się w kierunku dziewczyny.
-Proszę – powiedział ni stąd ni zowąd Harry, wręczając mi kubek z zimnym, gazowanym napojem, na którego powierzchni zbierały się kropelki wody.
Chłopak pojawił się tak szybko i niespodziewanie, że aż podskoczyłam, usłyszawszy jego dobrze mi znany, zachrypnięty głos. Zaśmiał się, spostrzegając moje rozszerzone tęczówki.
-Nie chciałem cię wystraszyć. - Usiadł na fotelu obok i przysunął się jak najbliżej mnie. Nie poznawałam go dzisiaj. Ostatnio tylko wypytywał mnie o moje uczucia względem niego i nalegał, abym w końcu podjęła decyzję dotyczącą tego, z kim się zwiążę. Czy z nim, czy z Zaynem. Szczerze powiedziawszy decyzję już podjęłam i byłam jej raczej pewna, A wnioskując po zachowaniu Harry’ego – stwierdziłam, że dobrze zrobiłam, wybierając jego, a nie mulata, z którym w sumie również przeżyłam wiele cudownych, jak i namiętnych chwil.
-Dziękuję, że nie pozwoliłeś, abym narobiła sobie wstydu dziś.
-Przyjemność po mojej stronie – odparł, zalotnie poruszając brwiami. – I wiesz co? Bardzo mi się to podobało – wyszeptał kuszącym głosem prosto do mojego ucha, na co moje serce załomotało.
Automatycznie się zarumieniłam. W mgnieniu oka krwista czerwień opanowała moje policzki, a pamięć poszła wstecz, rozpamiętując ten cudowny pocałunek z Harrym. Między nami musiała działać jakaś silna chemia. Nie było innego wytłumaczenia na to, dlaczego wtedy tak go pożądałam. I w sumie nadal miałam straszna ochotę na jego miękkie wargi. Spojrzał na mnie, kiedy zaczęłam delektować się słodkim smakiem napoju i się uśmiechnął. Odpowiedziałam mu po raz kolejny tym samym, lustrując dokładnie jego twarz, a szczególnie dołeczki. Po krótkiej  chwili zatopiłam wzrok na jego kształtnych ustach, które wygięte były w uśmiechu przeznaczonym dla mnie. Tylko dla mnie. Niewiele myśląc, zaczęłam znów rozpamiętywać nasz ostatni pocałunek i niezidentyfikowane ciepło, począwszy od serca, zaczęło rozlewać się w wolnym tempie po moim całym ciele, powodując przyjemne dreszcze na moim karku. Ku mojemu zdziwieniu chłopak zaczął się nagle do mnie przybliżać. Niebezpiecznie szybko zmniejszał odległość między naszymi twarzami, aż w końcu jego wargi dotknęły moich, rozpalając na nowo we mnie pożądanie. Gotowa oddać jego pieszczotę, zdziwiłam się, gdy nagle się odsunął. Jednak potem, ku mojej uciesze,  ponownie się  przybliżył, przejechał językiem po moim prawym kąciku ust i zassał go zmysłowo ustami.  Czekałam na więcej, lecz potem odsunął się na dobre i zaczął spoglądać w moje oczy z zagadkowym wyrazem twarzy. Nie potrafiłam go rozgryźć, ale miałam wrażenie, że próbuje zapamiętać każdy detal moich ust, oczu, nosa czy zarumienionych policzków.
-Miałaś tam Pepsi – rzekł w końcu – a ja lubię Pepsi – wyszczerzył się, powodując szybki napływ krwi na moją twarz. Nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć, bo szczerze mnie zaskoczył, więc tylko pokiwałam głową. Cholernie mnie zawstydził i najpewniej bardzo dobrze zdawał sobie z tego sprawę, bo uśmiech mu z ust nie schodził. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię i już nigdy mu się nie pokazać.
Coś po chwili poruszyło się niespokojnie po mojej lewej stronie i ujrzałam Zayna, jak wychodził szybkim krokiem z sali. Na ten widok ukłuło mnie w sercu, widział. Znów widział. Znów go zraniłam. Poczułam się okropnie. Byłam okropna. Z jednej strony robiłam coś, co dawało mi szczęście, a z drugiej moim szczęściem raniłam Zayna.
          Seans nareszcie się rozpoczął i zauważyłam, jak Zayn na nowo zajmuje swoje miejsce. Przez pierwszą godzinę filmu bardzo się rozluźniłam i po prostu  dobrze bawiłam, dzięki wartkiej akcji i śmiesznym dialogom. Niestety parę minut później pożałowałam, że  między nimi siedziałam.
Otóż, film, choć bardzo fajny, okazał się zdradzieckim wyciskaczem łez.  Oglądałam go, od czasu, do czasu szlochając cicho. Kiedy moi towarzysze zauważyli, że płaczę, postanowili to jak najlepiej wykorzystać – Harry, biorąc pod uwagę jego tytuł, objął mnie ramieniem i w moje nozdrza uderzyła miła woń jego wody kolońskiej. Natomiast Zayn obrał sobie trochę inną taktykę. Uchodząc za mojego przyjaciela, położył swoją otwartą dłoń zwróconą w moją stronę na oparciu fotela, zachęcając, bym za nią złapała. Miałam niepohamowaną ochotę to zrobić, ale nadal przed oczyma miałam wizję ich razem, co natychmiast ostudziło mój zapał. Krótko mówiąc – wybrałam sobie idealne miejsce. Na domiar złego, film, miał łudząco podobną fabułę do tej, która rozgrywała się w moim życiu. Opowiadał o trzech osobach: kobiecie i dwóch mężczyznach, którzy rywalizowali o jej względy. Zupełnie jakbym na ekranie widziała siebie, Zayna i Haryy’ego. Po prostu koszmar.

-I jak ci się film widzi? – zapytał mnie Liam, obejmując śmiejącą się Danielle, kiedy wszyscy znaleźliśmy się w holu. Dziewczyna naprawdę była szczęściarą- Liam to bardzo, ale to bardzo dobry kandydat na chłopaka. Był opiekuńczy, troskliwy i kochający. Byłam jedynie jego przyjaciółką, a poświęcał mi wiele czasu i uwagi, a co dopiero, gdybym była jego dziewczyną!
-Był… ciekawy – odparłam nieco skrępowana, czując obecność Harry’ego i Zayna. Ten pierwszy się zaśmiał. – A teraz mam ochotę na gorącą kąpiel i ciepłe łóżko – powiedziałam, odczuwając z lekka zmęczenie. Wszyscy spojrzeli na mnie, jak na idiotkę.
-Ależ, słoneczko… - podszedł do mnie Louis i objął ramieniem, śmiejąc się pod nosem – teraz czas na after party – powiedział spokojnie, rozbawiony moim wyznaniem. Teraz ja spojrzałam na nich, jak na idiotów.
- Dostaliśmy zaproszenie do klubu Groucho – odrzekł Zayn znudzonym głosem, wyjaśniając mi niezrozumiałą dla mnie sytuację.
- Chyba, że chcesz wracać do domu – rzuciła obojętnie Perrie, chociaż wiedziałam, że w duchu o tym marzyła.
Miałam ochotę się na nią rzucić, tym bardziej, że gdy na nią zerkałam, miałam obraz ich pocałunku.
- Nie – powiedziałam stanowczo, wpatrując się przenikliwie w jej soczyście niebieskie oczy – idziemy na imprezę.
- I to rozumiem – rzekł Louis, poklepując mnie po ramieniu.
          Limuzyna zajechała pod nieznany mi, ekskluzywny klub, rażąco oświetlony przez kolorowe światła tworzące napis „Groucho”. Liam oznajmił entuzjastycznie, że dojechaliśmy i możemy wysiadać. Po chwili wszyscy staliśmy przed budynkiem.
-No to się zabawimy! – krzyknął Harry, odgarniając z czoła nieznośne loczki. Zastanawiałam się, dlaczego natura była taka niesprawiedliwa i mnie obdarowała prostymi włosami, kiedy Harry miał piękne, miękkie loki. I ja się pytam, po co chłopakowi takie włosy? Cholernie mu ich zazdrościłam.
Chociaż, poniekąd, mimo mojej zazdrości, uwielbiałam go w nich. Wyglądał niesamowicie seksownie i zarazem bardzo słodko. Kusił. Kusił mnie.
-Pani pozwoli – zażartował i wziął mnie pod pachę – tędy  – oświadczył i udaliśmy się w stronę zarezerwowanego dla naszej grupy stolika w bardziej zacisznym miejscu, gdzie mieliśmy więcej prywatności – z dala od wścibskich osób.
Louis otworzył butelkę wódki, po czym zaczął rozlewać ją do wcześniej ustawionych w rządek kieliszków. Skończył i Niall wygłosił toast.
-Za nas, za jedzenie i za dno, panie i panowie!
-Przyznam, że dosyć nietypowy toast – mruknął Liam, a po chwili każdy łapczywie rzucił się na trunki.
Wypiliśmy wspólnie jeszcze parę kolejek, a potem każdy porozchodził się w swoje strony i stolik opustoszał. Został jedynie Zayn z Perrie, która ciskała we mnie gromami i ja z Harrym. Czułam się niekomfortowo.
Oddałabym wszystko, aby Perrie nigdy się nie pojawiła. Ale może to dobrze, że jednak jest i przy byle okazji, niestety,  obrzydliwie lepi się do Zayna? Przecież to po części dzięki niej pokochałam  Harry’ego. Nastała niezręczna cisza, którą postanowiła przerwać dziewczyna. Irytowała mnie coraz bardziej.
-Chodź, misiaczku, na parkiet – zaszczebiotała do wstawionego Zayna, który zaszczycając mnie ponętnym spojrzeniem, wstał i odszedł bez słowa z blondyną.
-Naprawdę mi się podobało – rzucił Harry prosto z mostu, a ja poczułam, że się strasznie czerwienię.
Jeszcze bardziej poczerwieniałam, kiedy przypomniałam sobie, zresztą dziś już po raz kolejny, jego kuszące wargi, które cały dzień, począwszy od premiery, mnie nękały. Nie sposób było o nich zapomnieć.
-Czy ty… wybrałaś już? – spytał z wahaniem, wpatrując się tępo w blat stolika.
Nastała długo wyczekiwana chwila prawdy. Miałam dwie możliwości: mogłam się zgodzić, co było rzeczą oczywistą, albo nadal trzymać go w niepewności. Nie było cienia szansy, abym oznajmiła mu, raniąc go przy tym, że nie jego wybrałam. Przeniósł swój wzrok na mnie i wbił go prosto w moje oczy. Odwzajemniłam spojrzenie, a kiedy nasze tęczówki intensywnie się w siebie wpatrywały, uświadomiłam sobie, że Harry jest dla mnie bardzo ważną osobą. Jednak, czy chciałam, aby został moim oficjalnie oficjalnym chłopakiem? Bez żadnej ściemy? Wydawało mi się, że tak. Nie, cofnij. Chciałam tego. Bardziej niż cokolwiek innego.
-Tak – odparłam po dłuższej chwili, nie spuszczając z niego wzroku. Nagle, ku mojemu zdziwieniu, zaszkliły mi się oczy i chwilę potem jedna z łez spływała po mojej twarzy. Harry, widząc to, niemal od razu otarł ją delikatnie opuszkiem swojego długiego palca i przytulił mnie do torsu, całując we włosy.
Emocje wzięły górę i miałam ochotę się rozpłakać, ale szczerze nie wiedziałam czemu. Może dlatego, że to  była ważna dla mnie chwila, którą zawsze odkładałam na później, a która w końcu nastała? A może po prostu alkohol tak na mnie zadziałał?
-Dziwne – mruknął Harry, a potem się cicho zaśmiał.
-Czemu?
-Bo nie sądziłem, że kiedykolwiek będę pocieszał dziewczynę, która dała mi kosza – wytłumaczył mi spokojnie, lekko zgaszonym głosem.
Z początku nie zrozumiałam tego, co właśnie powiedział. Jednak po odtworzeniu tego jeszcze raz, w myślach, zgłupiałam. Jednak nie dziwiłam mu się, że tak to odebrał. Przecież praktycznie nie odpowiedziałam na jego pytanie. Dla niego nie było też żadnej niepewności. Po prostu stwierdził, że chcę być z Zaynem, a nie z nim, skoro rozpłakałam się przy nim, kiedy mnie o to pytał.
Oderwałam się momentalnie od niego i spojrzałam na niego tajemniczym wzrokiem. Pochwycił moje spojrzenie, a ja po sekundzie byłam czerwona jak rak.
-Jesteś urocza, kiedy się tak rumienisz – rzekł lekko speszony.
-A ty słodki, kiedy się mylisz. Ale pomogę ci rozwiać twoje obawy, głuptasie.
W tej samej chwili, kiedy chciał się odezwać, spragniona jego ust, zamknęłam mu je czułym, acz zarazem szatańsko namiętnym pocałunkiem. Tak bardzo potrzebowałam dotyku jego rozpalonych warg na swoich, że prawie mu je miażdżyłam, lecz sądząc po cichym pomrukiwaniu Harry’ego, nie miał nic przeciwko temu. Przeciwnie – domagał się jeszcze więcej. Nasze języki toczyły istną wojnę, mocno na siebie napierając. Czułam przez pocałunek, jak się uśmiecha. Jaką radość i ekscytację przeżywa; w diabelski sposób zasycając moje rozgrzane wargi. Dzikim ruchem dłoni gładził moje plecy, sprawiając tym samym, że miłe, pełne ekscytacji mrowienie rozchodziło się  błyskawicznie po moim całym, drobnym ciałku. Co chwilę przyciskał mnie bardziej do siebie, napawając się bliskością naszych ciał.
Jedną ręką błądziłam zmysłowo po jego karku i włosach, a drugą, poprzez zaciskanie w pięści jego białej koszuli, przyciągałam go do siebie, jak najmocniej potrafiłam. Odchyliłam głowę do tyłu, a Harry, korzystając z okazji, położył mnie na kanapie, napierając na mnie całym swoim ciężarem i niczym wampir wpił się łapczywie w moją szyję z niezwykłą zachłannością. Cicho pojękiwałam, kiedy zostawiał na mojej szyi pełno prezentów w postaci malinek. Potem ponownie zaczęliśmy się całować, a nasze serca zaczęły bić niepokojąco szybko, kiedy nawzajem skradaliśmy sobie czułe, gorące pocałunki.
         Harry nagle podniósł mnie do pozycji siedzącej, wciąż błogo całując i posadził sobie mnie na kolanach. Oplotłam ręce wokół jego szyi i zaczęłam obładowywać łapczywie delikatnymi pocałunkami całą jego twarz. W końcu zwolniliśmy i ujmując nawzajem swoje twarze w nasze chciwe dłonie, zastygliśmy w naszym najdłuższym, najbardziej namiętnym i czułym pocałunku. Dopiero po bardzo długiej chwili byliśmy w stanie się od siebie oderwać. Strasznie dysząc, mój oficjalny chłopak, objął mnie najczulej jak tylko potrafił ramieniem i oboje nagle wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem.
-Uwielbiam ciebie i twoje zmysłowe wargi – powiedział, palcem przejeżdżając po moich ustach, zaśmiałam się. – Więc to znaczy, że…
-Tak, ciebie wybrałam – zapewniłam go, szeroko się uśmiechając. – I wiesz co? Mi też się to bardzo podobało. Bardzo – dałam mu całusa w usta – bardzo – dostał ode mnie kolejnego całusa – i bardzo – łapczywie zassałam się w jego ciepłe wargi.
-Cz… czekaj – powiedział nagle, przerywając pocałunek.
-No?
-Pamiętasz, jak ostatnio całowaliśmy się po alkoholu?
-Nie – odparłam zawstydzona.
-No właśnie. Mam nadzieję, że tego pocałunku nie zapomnisz – westchnął – bo ja nie, będę go pamiętać.
-Zawsze – zapewniłam go drugi raz i spojrzałam głęboko w jego zielone, kocie oczy, w których wprost utonęłam.
Kocham je. Kocham go.


// No i jest piętnastka, jednak nie pisana przeze mnie.
Ten genialny rozdział zawdzięczacie Adze, która pisała go całą noc i cały dzisiejszy dzień : D
więc follow dla niej : @kochamzayyna 
Komentujcie jak wam się podoba ? ♥

+ wybaczcie ale powiadamianie o nowych rozdziałach na twitterze jest trochę męczące, bo muszę kopiować nazwę i wklejać wiadomość i tak każdemu z was, więc jeśli to nie problem to po prostu sprawdzajcie mojego twittera czy facebooka . Tam zawsze informuję o nowych rozdziałach. Albo po prostu zostawcie numer gadu gadu. : )

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 14

          Miałam mętlik w głowie. Nie musiałam zbytnio unikać chłopaków, bo całymi dniami siedzieli w studiu i pracowali nad drugim albumem. Oczywiście jako potencjalna dziewczyna Harrego musiałam wychodzić z nim na jakieś spacery, które zwykle kończyły się sprzeczkami na temat tego, kogo kocham. Pozwoliłam się też zaprosić Zayn'owi do wesołego miasteczka. To był naprawdę dobrze spędzony czas. Nie naciskał i nie wspomniał nic o tym czy już się zdecydowałam. Po prostu pozwolił mi dobrze się bawić w jego towarzystwie. Codziennie dręczyło mnie sumienie, że ranię ich obydwu. Musiałam się w końcu zdecydować i nie trzymać ich w niepewności.
          Kiedy już wszyscy wieczorem wrócili, w domu zapanował drażniący mnie hałas. Ubrałam się w czarne rurki i czerwoną bluzę Cool Story Bro, po czym zeszłam na dół. Wciągając na nogi moje czerwone Vansy, zostałam spytana przez tatę gdzie się wybieram. Momentalnie oczy wszystkich skupiły się na mnie.
- Idę się przewietrzyć. - odpowiedziałam wszystkim zainteresowanym. Zauważyłam tylko nieobecność Mulata co mnie zdziwiło.
- Może pójdę z tobą ? - zawołał Harry i już podnosił się z kanapy, lecz zdążyłam zaprotestować. Z grymasem na twarzy ponownie usiadł, a ja otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz.
          Szłam ulicami Londynu otulona przez chłodne powietrze, które o dziwo mi nie przeszkadzało. Nie wiedząc dlaczego, nogi zaprowadziły mnie do azylu Zayn'a, którym on podzielił się ze mną już na początku naszej znajomości. Zaufał mi. Tak po prostu. Miałam mieszane uczucia, gdy zauważyłam zapalone światło w jednym z małych okienek. Nie wiedziałam czy mam tam wejść, czy może się wycofać. Właściwie, to miałam ochotę na rozmowę z nim. Zawsze potrafił polepszyć mój nastrój. I nawet, gdy czekał na tak ważną dla niego odpowiedź ode mnie, potrafił zachować się normalnie, jak gdyby nigdy nic.
          Podeszłam wolnym krokiem do drzwi i delikatnie nacisnęłam na klamkę. Uchyliłam je lekko i po cichu weszłam do środka. Zobaczyłam go. Nie był sam. Poczułam się zdradzona. Jej czerwone paznokcie wbijała w jego umięśnione ciało, jej blond włosy muskały jego szyję, a on zawzięcie wpijał się w jej usta. Nie było to udawane, tak jak jakiś czas temu na plaży. Byli sami. Ukryci przed światem. I tylko ja mogłam zasięgnąć tego widoku, który wytworzył w moim wnętrzu silny ból. Chciałam wycofać się niezauważona, jednak jak na złość musiałam wpaść na puszkę farby, postawionej obok drzwi. Momentalnie ci oderwali się od siebie i spojrzeli na mnie, próbującą utrzymać równowagę ze łzami w oczach. Spojrzałam na niego wzrokiem przepełnionym bólem i żalem, po czym wybiegłam z pomieszczenia.
- Grace ! Zaczekaj ! - usłyszałam za sobą jego głos, a po chwili poczułam jak jego dłoń łapię moje ramię, w celu zatrzymania.
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam ściągając jego rękę ze swojego ciała. - Tak bardzo mnie kochasz, że się miziasz z nią ? Obiecałeś czekać, Zayn ! Oszukałeś mnie ! Mówiłeś, że tylko ja wiem o tym miejscu ! - wykrzyczałam mu w twarz.
- Pozwól mi wytłumaczyć. - powiedział błagalnie.
- Nie. Odpieprz się ode mnie ! - spojrzałam jeszcze na opartą o framugę drzwi Perrie, która była dumna siebie, że do tego doprowadziła. - Szczęścia wam. - mruknęłam cicho uspokajając się trochę i odeszłam zostawiając za sobą zmieszanego chłopaka. 
          Jego kryjówka przed szarą rzeczywistością może i była błahostką, a wokalistka Little Mix mogła o niej wiedzieć tuż przede mną, bo jest jego . Przyjaciółką ? Dziewczyną ? Zabolało mnie jednak jego kłamstwo. Mówił, że nikt oprócz mnie o tym nie wie i nazwał to nawet NASZYM miejscem. Zwróciłam głowę ku górze i poczułam jak kropelki londyńskiego deszczu uderzają o moją twarz mieszając się przy tym ze słonymi łzami spływającymi po niej.
          Teraz wiem, kto tak naprawdę mnie kochał. Harry może i z początku był arogancki, ale postarał się, aby na nowo zdobyć moje zaufanie. Tylko czy to jest sprawiedliwe wobec niego ? Wybrać go, bo Zayn już odpadł z tej gry ? Zależy mi na nim. Jest osobą przy, której czuję się bezpiecznie, potrafi o mnie zadbać i naprawdę lubię spędzać z nim czas. Jego pocałunki sprawiają przyjemne dreszcze na moim ciele. Każdy jest inny, taki wyjątkowy i wydaje się, że trwa całe wieki. Nic innego po za nami się wtedy nie liczy. To chyba można nazwać miłością, prawda ? Sądzę, że powinnam dać mu szansę.
         Stanęłam przed drzwiami naszego domu i weszłam do środka. Zostawiłam zmoczone buty na wycieraczce i po cichu poszłam na górę. Udałam się do łazienki i od razu zdjęłam z siebie mokre ubranie, po czym weszłam pod prysznic. Gdy już się umyłam wyszłam nogami na zimne płytki i osuszyłam miękkim ręcznikiem swoje ciało. Założyłam na siebie szlafrok i podsuszyłam swoje brązowe włosy. Przeszłam do pokoju i wyjęłam z komody bieliznę i piżamę, po czym założyłam je na siebie. Spojrzałam na zegarek. Było dosyć wcześnie, bo dopiero 22. Usiadłam na łóżko i wzięłam na kolana laptop. Zaraz po uruchomieniu go, weszłam na Skype i połączyłam się z Lily.
- Czeeść ! - pomachała do kamerki blondynka i uśmiechnęła się szeroko.
- No cześć blondii ! - zaśmiałam się. - Co tam w Sheffield ?
- Nic ciekawego jak zwykle. Żadnych nowych plotek, związków i w ogóle.
- Bardziej chodziło mi o to co u ciebie ale dzięki za relacje z miasta hah.
- Haha ok. U mnie ? Dosyć dobrze. - jej twarz spoważniała lekko a dołeczki od uśmiechu zniknęły, co sprawiło, że zmartwiłam się.
- Na pewno wszystko okej ?
- Ughh. Nie ! Cholernie tęsknię wiesz ? I bez urazy ale nie tylko za tobą, ale za Niall'em ! - wyrzuciła z siebie i odwróciła głowę w bok, tak bym nie zauważyła łez spływających po jej policzkach.
- Hmm. Wiedziałam, że między wami coś iskrzy. Powiem ci, że on też musi tęsknić, bo ciągle pyta co u ciebie.
- Naprawdę ? - jej źrenice się powiększyły, a kąciki malinowych ust wzniosły ku górze.
- Naprawdę. - potwierdziłam.
- Bosze Grace ja się chyba zakochałam. - powiedziała płaczliwie.
- Jeny Lily to nie tragedia. Przyjedź jeszcze raz i się z nim spotkaj.
- Tak, tak. To dobry pomysł. Może w następny weekend ?
- Wpadaj kiedy chcesz siostro. - uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła gest.
- Jesteś najlepsza !
- A co z Tony'm ? - spytałam zaciekawiona.
- Powiedziałam mu, że to nie to i może liczyć tylko na przyjaźń.
- I co on na to ?
- Zrozumiał. Jest naprawdę spoko. A powiedz mi jak sprawa z Zaynem i Harrym ? - po jej pytaniu poczułam uścisk w gardle. Ta sprawa nie była dla mnie taka prosta.
- Uhhm. Przyłapałam dziś Zayna jak całował się z Perrie w jego studiu, o którym wiedziałam niby tylko ja. - powiedziałam na jednym wydechu.
- Że co ?! A tak mu niby zależało..
- Tak.. Ale teraz bynajmniej wiem, że to z Harrym chcę być.
- Ale jesteś pewna ?
- Chyba tak. Warto spróbować.
- No tak. Dobra siostra. Ja muszę kończyć, bo idę z Tonym i Jade na imprezkę. Trzymaj się tam !
- No ok. Też się tam trzymaj siorkoo. I miłej zabawy !
- Dzięki hah. Kocham, paa !
- Pap !
Nie zdążyłam wyłączyć laptopa, a usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam je otworzyć i zobaczyłam przed sobą Malika. Spojrzał na mnie czule i zagryzł dolną wargę co było jego zwyczajem.
- Czego chcesz ? - spytałam oschle.
- Wyjaśnić.
- Tu nie ma czego wyjaśniać. Rób co sobie chcesz z tą twoją Perrie. Ale nie wciągaj w to mnie, bo ja nie mam siły na takie gierki.
- Ale to nie tak. To ona..
- Daruj sobie. Widziałam wszystko. Dobranoc Zayn. - zamknęłam drzwi po czym oparłam się o nie i zsunęłam się na dół. Odgarnęłam ręką włosy do tyłu, wydmuchnęłam powietrze i wstałam. Postanowiłam zakończyć ten nieciekawy dzień i poszłam spać.

// przepraszam, że coraz rzadziej, ale są wakacje
i mało czasu spędzam w domu. xx
poproszę o opinie w komentarzach ♥

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 13

          Od samego rana chodziłam po domu wesoła jak nigdy co wszystkich dziwiło. Oczywiście powodem była Lily, która miała przyjechać późnym wieczorem. Nie mogłam się już doczekać, bo tak bardzo za nią tęskniłam. Dzisiaj także chłopaki mieli wywiad i po ich namowie zgodziłam się jechać z nimi i wspierać ich zza kulis.
          Pojechaliśmy do studia, a tam od razu poprowadzono zespół do garderoby. Jako dziewczyna Hazzy i córka menadżera mogłam wejść tam z nimi, więc nie nudziłam się na korytarzu, gdzie byłabym potrącona przez stażystów, którzy biegali w tę i z powrotem. Usiadłam na fotelu i przyglądałam się chłopakom. Lou kazała im się przebierać, a zamiast to Harry bawił się z Lux. To był przesłodki widok. Potem swój wzrok skierowałam na Zayna, który zmieniał koszulkę. Nie mogłam oderwać wzroku od jego umięśnionego torsu, a on musiał to zauważyć, bo zaśmiał się do mnie cicho, na co ja spaliłam buraka i odwróciłam się w drugą stronę. W końcu gotowi weszli do studia i zostali przywitani przez prezenterkę Caroline Flack. Kobieta zadawała im podstawowe pytania, na które oni odpowiedzi znali już na pamięć, a potem zaczęła przechodzić do spraw prywatnych. Oczywiście najciekawszym dla niej wątkiem był mój związek z Harrym. Chłopak dobierał przemyślane zdania, które nie wniosą niczego nowego i nie wywołają skandalu. Kiedy wywiad się skończył wszyscy wrócili do domu, oprócz mnie i zielonookiego bruneta w loczkach, który zaprosił mnie na spacer.
         Udaliśmy się do parku i przechadzaliśmy się alejkami, stale trzymając się za ręce. Spotykaliśmy fanki, które chciały zrobić sobie z nami zdjęcie, ale były też takie, które chciałyby mnie zabić wzrokiem. Starałam się nie brać tego do siebie, ale strasznie mnie to irytowało. Dla mnie Harry to zwyczajny chłopak i mam prawo z nim być. Chociaż w sumie to nie jestem z nim..
         Usiedliśmy na ławce i w końcu otaczała nas tylko cisza. To dziwne, że chłopak nic nie mówił, bo do tej pory to on rozwijał rozmowę i rozbawiał mnie na każdym kroku. Spojrzałam na niego i zobaczyłam jak przygryza wargę. Denerwował się czymś, byłam tego pewna.
- Wszystko w porządku ? - spytałam zmartwiona.
- Grace, jest coś o czym musisz wiedzieć. - powiedział wprowadzając mnie przy tym w zdenerwowanie. Nie wiedziałam o co mu chodzi, co się stało. Złapał mnie za rękę i odwrócił się do mnie. - Wiem, że nie chcesz być w tym udawanym związku. Nie znosisz kłamstwa, wiem to. Dzięki, że dałaś mi szansę i pozwoliłaś naprawić to co ja w tak krótkim czasie zdążyłem zburzyć. Teraz jest lepiej, o wiele lepiej. Nie wiem co ty czujesz, ale ja się w tobie zakochałem. Tak naprawdę. Nie chcę udawać, chcę by to wszystko było prawdziwe, odwzajemnione.Kocham cię. Zostaniesz moją prawdziwą dziewczyną ? - wydusił z siebie. Przestraszyłam się. Bałam się tego co właśnie mi powiedział.Bałam się tego co do mnie czuje i tego co ja do niego czuję. Nie dopuszczałam do siebie tego, że to wszystko mogłoby być prawdziwe. Fakt, ten chłopak strasznie mnie pociągał, ale czy to jest miłość ? Do tej pory uważałam, że tylko Zayna mogę obdarować tym uczuciem. Pogubiłam się. Nie wiedziałam co mam zrobić, co mu powiedzieć. Nie chcę go zranić, tak samo nie chcę zranić Zayna. Obydwoje darzą mnie tym samym uczuciem, ale kogo darzę tym uczuciem ja ?
- Powiedz coś. - mruknął, kiedy ja rozmyślałam nad tym co właśnie się stało.
- Proszę, daj mi trochę czasu. - odpowiedziałam mu cicho, sprawiając, że na jego twarzy pojawił się smutek.
- Przepraszam, nie powinienem był..
- Nie. - przerwałam mu. - Jest w porządku. Ja tylko muszę przemyśleć parę spraw. - to przykre. Spodziewał się odpowiedzi tak lub nie, a ja trzymałam go w niepewności. A taka niepewność boli.
           Od spaceru w parku nie zamieniłam z Harrym żadnego słowa. Mój dzisiejszy entuzjazm zgasł jednak nie dawałam tego po sobie poznać. Nie chciałam siedzieć w domu, więc poprosiłam Niall'a, aby wyszedł ze mną na spacer, a potem na przystanek autobusowy po Lily , a on od razu się zgodził. Ten chłopak potrafił poprawić mi humor w każdej sytuacji. Kupiliśmy sobie lody i śmieliśmy się z naszych upaćkanych twarzy. Poszliśmy na miasto i wchodziliśmy do różnych sklepów, aby przymierzać różne śmieszne rzeczy, a potem robić sobie zdjęcia. To niewiarygodne, że można spędzać tak czas z chłopakiem. Tak. Niall naprawdę był wspaniały. W końcu pojechaliśmy taksówką na przystanek. Poczekaliśmy trochę i wreszcie mogłam zobaczyć moją przyjaciółkę. Nic się nie zmieniła od tych paru tygodni, przez które się nie widziałyśmy. Być może jej blond włosy były odrobinę dłuższe, jednak wciąż przyozdobione opaską hippie. Wyszła z autobusu ubrana była w luźną białą bluzkę, włożoną w środek spodenek Levis'a, a do tego dobrała swoje ulubione bordowe Vansy. Na jej twarzy gościł szeroki uśmiech, którym zawsze oczarowywała chłopaków. Gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła biec w moją stronę, aby po chwili rzucić mi się w ramiona.
- Jejuuu ale się stęskniłam ! - powiedziała dusząc mnie swoim objęciem.
- Ja też. A tak w ogóle to poznajcie się. To jest Lily, a to jest Niall. - oznajmiłam, a oni podali sobie ręce posyłając sobie uśmiechy. Z powrotem wsiedliśmy do taksówki, wcześniej ładując walizkę dziewczyny do bagażnika. Dojechaliśmy do domu i weszliśmy do środka. Chłopaki od razu zebrali się przy nas aby poznać moją przyjaciółkę. Gdy już się wszyscy z nią poznali, zabrałam ją do pokoju gościnnego i pomogłam jej się rozpakować. Potem usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać. Powiedziałam jej o wyznaniach Zayn'a i Harry'ego, a ona podsumowała to tak samo jak ja. Poczułam się senna, więc zostawiłam Lily samą i wróciłam do swojego pokoju, gdzie po szybkim prysznicu położyłam się spać.
          Kiedy obudziłam się rano, przez okno wpadało słońce i rozświetlało mój pokój. Spojrzałam z uśmiechem na galaktykę na moim suficie i nie odrywałam od niej wzroku przez jakiś czas. Postanowiłam przez weekend nie myśleć ani o Zayn'ie, ani o Harrym tylko poświęcić te chwile dla Lily. Wstałam z łóżka i zeszłam do kuchni, skąd dochodził zapach gofrów. Gdy tam weszłam, zobaczyłam blondynkę, zabawiającą się z Niall'em i Louisem w kucharza. Cali upaćkani byli w bitej śmietanie, co wywołało u mnie napad śmiechu. Od razu mnie zauważyli i zaczęli mnie ściskać i spryskiwać białą pianką przez co wyglądałam tak jak oni. Chwilę potem chłopaki wzięli nas na ręce i pobiegli z nami do ogrodu, aby potem wskoczyć do basenu. Wynurzyliśmy się z wody i zaczęliśmy się chlapać. Później poszliśmy się przebrać i wyciągnęłam Lily na miasto. Nie obyłoby się bez dużych zakupów i wypadu do Milk Shake City. Dawno nie spędziłam tak miło dnia. Brakuje mi takich wypadów z przyjaciółmi.
          Wróciłyśmy do domu i wykończone kilkugodzinnym chodzeniem opadłyśmy na kanapę. Chwilę potem zlecieli się do nas chłopaki i włączyliśmy sobie komedię. Po filmie wyszłam z Lily do ogrodu i położyłyśmy się na leżaki. Po chwili dołączył do nas Niall ze swoją gitarą, czym zaimponował blondynce, która miała słabość do tego instrumentu. Od razu mu ją przechwyciła i zaczęła przygrywać, a ja zostawiłam ich samych udając się do kuchni po sok. Wyjęłam karton z lodówki, a gdy się odwróciłam przede mną stał Harry. Przestraszyłam się i zrobiłam krok w tył.
- Unikasz mnie. - stwierdził zaciskając przy tym pięści.
- Harry, nie chce na razie o tym myśleć. Lily jest u mnie tylko na weekend i chcę spędzić z nią czas, a nie na tym, że ty i Zayn mnie kochacie. - powiedziałam, po czym ugryzłam się w język.
- Że co ? Zayn ? - spytał z niedowierzaniem. Zagryzłam wargę ze zdenerwowania. Wygadałam się. Przed nim.
- Tak ! Zayn ! Obydwoje powiedzieliście mi to w tym samym dniu. To znaczy ty dzień później. - nie wytrzymałam i wydarłam się.
- Grace. - ściszył głos. - Kocham cię, naprawdę. A Zayn ? Ciągle się mizia z Perrie. Zastanów się czy chcesz na to patrzeć będąc jego dziewczyną. - powiedział i wyminął mnie idąc do wyjścia. Trzasnął drzwiami i zniknął mi z pola widzenia. Miał rację. Zayn musi pokazywać się z wokalistką Little Mix. Ale to tak samo jak ze mną i z Harrym, czyli on też musi się z tym liczyć.
          W niedzielę spędziłam całe popołudnie z Lily i Niall'em w wesołym miasteczku, a potem pojechaliśmy odwieźć ją na autobus. Rozpłakałam się kiedy się żegnałyśmy tak jak i ona. Gdy odkleiła się ode mnie, wpadła w ramiona chłopaka. Jemu też było smutno z powodu jej wyjazdu. Oboje bardzo się polubili przez ten krótki czas i szybko znaleźli wspólny język.
- Pozdrów Tony'ego i w ogóle wszystkich. - uścisnęłam ją ostatni raz, gdy podjechał autobus.
- Dzięki. Do zobaczenia kiedyś. - uśmiechnęła się blado.
- Mamy jeszcze Skype. - zaśmiałam się. - Trzymaj się.
- Kocham, Pap !
- Tak, ja też, trzymaj się, pa ! - dziewczyna weszła do środka pojazdu i po chwili usiadła przy oknie. Zdążyliśmy sobie pomachać i odjechała.
- Kim jest Tony ? - spytał Niall.
- Prawie jej chłopak. - odpowiedziałam wsiadając do taksówki, a on tylko mruknął ciche ' mhm ' w odpowiedzi.
         Gdy byliśmy już w domu, posiedziałam trochę z chłopakami w salonie spędzając czas na grach. Harry wciąż patrzył albo na mnie albo wrogim wzrokiem na Zayn'a, który o niczym nie wiedział. Nie mogąc wytrzymać takiego napięcia między nami, wstałam z kanapy i poszłam na górę. Miałam już wchodzić do pokoju, kiedy zatrzymał mnie Mulat, łapiąc za rękę.
- Kocham cię. - powiedział cicho. - Daj mi szansę. - zbliżył się do mnie i złożył na moich ustach delikatny pocałunek przypierając mnie przy tym do drzwi. Jego miękkie wargi idealnie współgrały z moimi. Poczułam się naprawdę niesamowicie, jednak dręczyło mnie sumienie. On sądził, że nie chcę z nim być tylko ze względu na udawany związek z Harrym, ale tu chodziło o coś więcej. O odwzajemnione uczucie do dwóch osób. Oszukiwałam go. Czułam jak po moim policzku powoli spływają łzy.
- Daj mi trochę czasu. - odparłam stłumionym głosem.
- Dobrze. Poczekam. - odpowiedział i znów mnie pocałował. Odwróciłam się i weszłam do siebie, zamykając za sobą drzwi. Rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam się dając upust swoim emocjom.

// w końcu napisane. : D
proszę opinie w komentarzach : *