wtorek, 25 września 2012

Rozdział 20

rok później.

         To niewiarygodne jak czas szybko leci. Nim się obejrzałam minął ponad rok od mojej przeprowadzki z Sheffield. Przyzwyczaiłam się do życia w Londynie, nowych ludzi i nie potrafiłabym teraz zostawić tego wszystkiego.
         W ciągu tego roku dużo się zmieniło. Może to zadziwiające zważając na początki, ale zaprzyjaźniłam się z Perrie. Odkąd przekonałam ją, że nie ciągnie mnie do Zayn'a przestałyśmy się kłócić.. Zayn pogodził się z tym, że nie będę jego dziewczyną i pomogła mu w tym blondynka, z którą bardzo się zbliżył. Lily przeprowadziła się do Londynu i zamieszkała z nami w willi, bo związek na odległość z Niall'em w ich przypadku był niemożliwy. Za bardzo za sobą tęsknili.. U mnie i Harry'ego po staremu. Chłopak naprawdę się stara. Los zaczął nam sprzyjać, czy jednak na długo ?

         Siedziałam z Lily i Perrie przed telewizorem oglądając wywiad chłopaków. Ponownie zaprosili ich do talk-show gdzie prowadzącą jest Caroline Flack. No cóż, teraz kiedy chłopaki pracują nad nową płytą, wszyscy próbują wyciągnąć z nich jak najwięcej informacji. Kiedy kobieta skończyła już zadawać im monotonne pytania i wnikać w prywatne życie chłopaków, zespół zaśpiewał ich nowy hit - Live While We're Young. Ucieszyłyśmy się kiedy w końcu pożegnali się z widownią i opuścili studio. Byłam jeszcze w piżamie, a że mieli do nas wpaść Sandy, Jon, Josh i Dan, pobiegłam na górę i wzięłam prysznic, po czym umalowałam się, zaczesałam włosy w kok i ubrałam TEN strój. Kiedy zeszłam na dół to domu akurat wchodzili chłopaki. Powitałam każdego uściskiem i wtedy zorientowałam się, że brakuje mojego chłopaka.
- A gdzie Harry ? - spytałam zdziwiona jego nieobecnością.
- Nie wracał z nami, bo miał coś ważnego do załatwienia na mieście. - odpowiedział Louis, który już wychodził do Eleanor. - Wychodzę, cześć wam ! - krzyknął i zniknął za drzwiami.
- Mówił chociaż kiedy wróci ? - dopytałam zawiedziona.
- Coś tam mamrotał, że pewnie późno. - odparł Niall, który tulił się czule do Lily. Świetnie. Zapomniał. Z iskierką nadziei wyciągnęłam telefon i odeszłam od paczki do kuchni gdzie było cicho. Wybrałam numer chłopaka i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Po paru sygnałach włączyła się automatyczna sekretarka. ' Może nie słyszał ' - pomyślałam i ponownie zadzwoniłam. Jednak chłopak wciąż nie odbierał.
- Co tak sama tu stoisz ? - wyrwał mnie z zamyślenia głos Josh'a. Odwróciłam się do niego i wzruszyłam ramionami. - Co się stało ? - spytał widząc smutek malujący się na mojej twarzy.
- Byłam umówiona z Harrym po tym wywiadzie, a on tak po prostu mnie olał. - powiedziałam z trudem.
- A może naprawdę wyskoczyło mu coś ważnego. Wiesz jak to jest w tej branży. - bronił go brunet.
- Nie wiem Josh. Nawet nie odbiera telefonu i to już nie pierwszy raz.
- Oh. Wiesz, to może ja zabiorę cię na spacer ? Dawno nigdzie razem nie byliśmy, musimy nadrobić. - zaśmiał się zarażając przy tym mnie.
- Zgoda. - uśmiechnęłam się przyjaźnie i już po chwili opuściliśmy dom. Skierowaliśmy się w kierunku parku, bo w dzisiejszego dnia chyba tylko tam można było schronić się przed mocno grzejącym słońcem. Usiedliśmy na ławce i przez chwilę nie odzywaliśmy się do siebie słowem.
- Jak ci się układa ? - zapytałam w końcu.
- Nie narzekam. - uśmiechnął się promiennie. Znałam go dosyć dobrze, aby rozpoznać ten uśmiech, który zdobiły dwa rumieńce na polikach chłopaka.
- Poznałeś kogoś ? - spytałam poruszając śmiesznie brwiami.
- Tak. Kogoś wyjątkowego, bynajmniej tak mi się wydaje. - odpowiedział.
- To świetnie. Jaka ona jest ?
- Żywa, zabawna, szczera i to do bólu, ale właśnie to w niej lubię. I przede wszystkim mam pewność, że lubi mnie za to jaki jestem. I nawet ani razu nie spytała o zespół. - mówił z entuzjazmem.
- Cieszę się. Tylko nie zawal tego ! - zagroziłam mu zabawnie.
- Tylko właśnie czego ? Ja nie wiem czy ona czuje do mnie to co ja do niej.
- Powiedz jej o tym.
- Jak niby ? Nie mam pewności czy ona chce czegoś więcej. Jeśli nie, ośmieszę się i zniszczę naszą przyjaźń.
- Mam pomysł ! Pójdziemy na podwójną randkę. Ja i Harry, ty i ona. Będę obserwować jej zachowanie i.. - nie mogłam dokończyć, gdyż chłopak mi przerwał.
- Nie, nie, nie.
- Dlaczego ?
- Nie trawię Harry'ego, ani on mnie. Zresztą podwójne randki nie są w jej stylu.
- No chyba, że tak... - mruknęłam. - Ej no weź ! Jesteś Josh, zajebisty, porywczy perkusista. I ty się boisz wyznać miłość dziewczynie ? - stuknęłam go w ramię.
- Nie nabijaj się. To nie takie proste.
- Ehee. - zaczęłam się śmiać, na co on zaczął mnie łaskotać. Wiedział, że to mój słaby punkt, dlatego zaczęłam uciekać przed nim. Przebiegliśmy jakiś kawałek, kiedy w końcu uznaliśmy, że to bez sensu i nam się już nie chce. Josh odprowadził mnie do domu późnym wieczorem. Zakończyliśmy nasze pełne rozmów spotkanie przyjacielskim uściskiem. Kiedy wchodziłam do domu miałam nadzieję, że zastanę już Harry'ego. Niestety rozczarowałam się widząc jego pusty pokój. Zamknęłam się w swoim azylu i leżąc na łóżku wpatrywałam się w galaktykę na moim suficie. Myślałam, co ważniejszego jest ode mnie i dlaczego zabiera mu to aż tyle czasu. Wyjęłam swoją komórkę i znów próbowałam się do niego dodzwonić jednak bez skutku. Czy miałam zacząć się martwić ? Nie wiedziałam czy po prostu wystawił mnie czy może coś mu się stało.. Starałam się o tym nie myśleć i próbowałam zasnąć, kiedy do mojego pokoju ktoś wszedł. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na sylwetkę chłopaka zbliżającego się do mojego łóżka. Usiadł obok mnie i cmoknął mój polik w geście przywitania.
- Gdzie byłeś ? - spytałam od razu.
- Na mieście. Miałem dużo spraw do załatwienia. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic i odgarnął kosmyk moich włosów za ucho.
- Aż tyle, żeby wracać o tej godzinie ? - zdziwiłam się.
- Zdarza się. - mruknął.
- Tak, oczywiście. Szkoda tylko, że zapomniałeś o tym, że byliśmy umówieni.
- Oj kochanie, widzimy się codziennie, a tych spraw nie mogłem odpuścić.
- Szkoda też, że nie raczyłeś mnie o niczym powiadomić, ani odebrać telefonu. - wzdychnęłam.
- Czego ty się czepiasz ? - uniósł ton. - Wiesz dobrze jaką mam pracę, nie mogę być na każde twoje zawołanie. Ale ty jak zawsze musisz wszczynać kłótnie. - oburzył się.
- Tak wiem jaką masz pracę, ale dziwne, że jako jedyny z zespołu zawsze musisz coś załatwiać. Dlaczego Zayn ma zawsze czas dla Perrie ? Liam dla Dannie, Louis dla El czy Niall dla Lily, a tobie zawsze coś wypada ?! To trochę dziwne nie sądzisz ?!
- O co ty mnie oskarżasz ? Nie wierzysz mi ?! Zawsze masz jakiś problem !
- Ty jesteś moim problemem !
- Co powiedziałaś ? - spojrzał na mnie groźnie. Poczułam jak z oczy wypływają mi łzy. To nasza pierwsza taka kłótnia. Harry nigdy nie podniósł na mnie głosu. - No powtórz ! - nie odpowiedziałam nic. Nie wiem czy mówiłam dosłownie, czy pod wpływem emocji. 
- Wyjdź. - powiedziałam przecierając dłonią twarz od łez. Przymknęłam powieki i zagryzłam dolną wargę ze zdenerwowania, a po chwili usłyszałam już tylko trzask drzwi. Stałam roztrzęsiona wpatrując się w jeden punkt i wybuchając płaczem dałam upust emocjom. Po głowie chodziły mi różne myśli. Dlaczego nie powiedział mi co dokładnie musiał załatwić ? Gdyby powiedział mi prawdę uniknęlibyśmy tej kłótni.. Dlaczego nie odpowiedział mi na pytanie tylko zmienił temat na to, że się czepiam. Unikał odpowiedzi, woląc abyśmy się pokłócili. Czy on coś przede mną ukrywał ? Czy może wpadam w jakąś paranoję ?
Tej nocy ciężko było mi usnąć. Przyzwyczaiłam się do tego, że co noc zasypiałam obok Harry'ego. Opierałam głowę o jego klatkę piersiową i wsłuchiwałam się w rytm bicia jego serca. Wpatrywał się we mnie swoimi kocimi oczami i mówił, że jestem najpiękniejsza mimo, że wyglądałam okropnie. Co noc, to samo. A teraz ? Leżę sama na zmoczonej przez łzy poduszce i brakuje mi jego ciepła. Co się z nami stało ?
         

// takie coś.
+ chyba jednak usuwam Summer Paradise
brak weny + brak czasu, chyba wraz z końcem lata
skończył mi się pomysł na to opowiadanie. ; x

niedziela, 16 września 2012

Rozdział 19

Lily.

         Przez ten niedługi czas jaki spędziłam u Grace dużo się u mnie zmieniło. Chodzi mi oczywiście o uczucia. Kiedyś zależało mi na Tonym, ale odkąd poznałam Niall'a mój świat kompletnie zawirował. Zrozumiałam, że nie mogę być z kimś kogo znam praktycznie od dzieciństwa. Tony był moim przyjacielem, a związek z nim tylko zniszczył by naszą więź. Po za tym nie było to to co poczułam do Irlandczyka. Myślałam, że i on coś do mnie czuje, wciąż mam taką nadzieję, jednak widzę to jak trzyma dystans między nami. Tak jakby chciał być tylko przyjacielem, co mi nie wystarczało. 
          Na wczorajszej imprezie pozwoliłam sobie trochę wypić. Oczywiście był to błąd, bo nie bardzo pamiętam co się działo. Pamiętam tylko tyle, że cały czas Niall biegał ze mną pomagając mi utrzymać równowagę. Kiedy dziś otworzyłam oczy zaraz po przebudzeniu, zobaczyłam, że nie znajduję się w pokoju, w którym Grace mnie gościła. Od razu poderwałam się do góry i rozpoznałam pokój Niall'a. Ten leżał na kanapie po drugiej stronie. Nie spał. Wtapiał swój wzrok w sufit, głęboko o czymś myśląc. Nawet nie zauważył, że się obudziłam.
- Niall. - zawołałam cicho, sprawiając, że chłopak odwrócił się w moją stronę. - Co ja tu robię ? - spytałam zakłopotana.
- Trochę wypiłaś na imprezie, więc cię tu przyniosłem. - odpowiedział i podszedł do łóżka, po chwili zajmując miejsce obok mnie.
- A dlaczego po prostu nie zaniosłeś mnie do mojego pokoju ?
- Zakluczyłaś drzwi, aby żaden z gości tam nie wszedł.
- Rozumiem. - mruknęłam.- Mogłeś położyć się obok mnie, a nie się na kanapie gniotłeś. - zaśmiałam się.
- Wolałbym nie. - odpowiedział sucho. Jego słowa w pewien sposób mnie zabolały. Czułam odtrącenie z jego strony.
-  Niall, czy ty tak bardzo mnie nie lubisz ? - rzuciłam wstając z łóżka i kierując się do drzwi. Nim jednak zdążyłam do nich dość, chłopak zatrzymał mnie obracając w swoją stronę.
- Dlaczego tak sądzisz ? - zapytał zdziwiony.
- Na początku spędzaliśmy razem sporo czasu, a ostatnio unikasz mnie i zbywasz krótkimi słowami. Dlaczego Niall ? Co ci zrobiłam ? - z oczu zaczęły spływać mi łzy, dlatego szybko przetarłam twarz ręką nie chcąc, aby on to zobaczył. Spojrzałam na niego. Spuścił wzrok w dół jakby czuł się winny.
- Przepraszam. To nie twoja wina, to ja.
- Ty co ?
- Ja.. ja.. - jąkał się. - Kocham cię ale wiem, że ty kręcisz z jakimś Tonym, więc postanowiłem się nie mieszać i usunąć na bok. - wyrzucił na jednym tchu. Czy on wyznał mi właśnie miłość ?
- Ko..kochasz mnie ? - dopytałam zdziwiona.
- Tak, Lily. Kocham cię. - odpowiedział pewnie, sprawiając, że kąciki moich ust uniosły się w górę.
- Niall, ja ciebie też kocham. - powiedziałam zagryzając dolną wargę. Jego niebieskie oczy rozbłysły. - A Tony to tylko przyjaciel. Nie kręcę z nim. - wytłumaczyłam mu to co również mnie zastanawiało. O Tonym mógł wiedzieć tylko od Grace. Ale czemu ona mu o nim powiedziała skoro wie, że jestem zakochana w Niall'u ?
- Skoro tak mówisz. - odparł i ostrożnie się do mnie zbliżył, aby po chwili złączyć nasze usta w namiętny pocałunek.To była najbardziej wyczekana chwila w moim życiu. Co prawda nie był to mój pierwszy pocałunek, ale z nikim jeszcze nie czułam się tak dobrze jak z Niall'em.

Grace.

         Razem z Harrym wybraliśmy się na zakupy, bo lodówka była już pusta. Pojechaliśmy do Tesco, a tam ciągle ktoś nam robił zdjęcia. Denerwowało mnie to, że nawet w supermarkecie nie dają nam spokoju. Spakowaliśmy do wózka produkty i przeszliśmy na dział ze słodyczami. Nie wiedzieliśmy na co się zdecydować, więc Harry zaczął wrzucać do wózka wszystko po kolei. Natomiast ja zaraz po nim zaczęłam odstawiać niepotrzebne rzeczy na półki. Udaliśmy się w stronę kasy, kiedy nagle coś głośno zapiszczało tuż przy moim uchu. Z wrażenia podskoczyłam wpadając przy tym na regał, a gdy się odwróciłam zobaczyłam śmiejącego się ze mnie chłopaka trzymającego w ręku zabawkę dla psa. Zmrużyłam gniewnie oczy i zaczęłam go gonić. Ten uwiesił się na wózku i odepchnął się od ziemi. Odwrócił głowę w moją stronę wytykając mi język i nawet nie zauważył wielkiego stosu puszek z karmą dla psa, w które po chwili wjechał. Huk spadających i obijających się o ziemię puszek był tak głośny, że zwrócił na Harry'ego uwagę ludzi. Obejrzałam się dookoła napotykając ludzi robiących zdjęcia, ludzi śmiejących się i ochronę zmierzającą w kierunku chłopaka. Podbiegłam do niego, aby pomóc mu wstać. Ten zaczął śmiać się z tego co właśnie zrobił. Jednak gdy ochroniarz do nas podszedł, od razu spoważniał.
- No proszę, Harry. Jak często tu bywasz, tak zawsze coś zbroisz. - rzekł mężczyzna w granatowym uniformie.
- To był wypadek. - bronił się lokaty.
- Dobra, dobra. Zawsze tak mówisz. Poukładaj te puszki tak jak były. - odparł i odszedł podśmiewając się. Pomogłam mu i ustawiliśmy z puszek taki stos jaki był zanim Harry w nie wjechał. Poszliśmy w końcu do kasy, zapłaciliśmy za zakupy i spakowaliśmy je do samochodu. Przez całą drogę nabijałam się z chłopaka, na co ten się wkurzał.
- Uwielbiam jak się złościsz. - oznajmiłam szczerząc się do ukochanego.
- Wariatko. - mruknął pod nosem.
- Ty jesteś wariat, hah. - zaśmiałam się i wysiadłam z samochodu już w naszym garażu. Wzięliśmy z bagażnika torby i zanieśliśmy do kuchni. Rozpakowywaniem zajęli się Liam z Louisem, więc mogliśmy iść odpocząć na kanapę.

Zayn.

          Kiedy się obudziłem poczułem silny ból głowy. Pokój wypełniała woń alkoholu i papierosów. Na podłodze leżała opróżniona butelka wódki i puszki po piwach. Moją uwagę przykuła jednak dziewczyna siedząca na fotelu i przyglądająca mi się z wyrzutem.
- Zadowolony jesteś z siebie ? - zapytała blondynka. Nie odpowiedziałem nic. Oczywiście, że nie byłem. Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę czuł się tak, gdy dziewczyna da mi kosza. Właściwie nigdy nie sądziłem, że jakaś dziewczyna da mi kosza. - Zayn, co się z tobą dzieje ? Nie możesz tak skończyć. Pogódź się z tym, że ona nie jest dla ciebie.
- Wiem, Perrie. Wiem to. - burknąłem. - Po co tu przyszłaś ? - spytałem ozięble. Nie wiem czemu miałem do niej taki stosunek. Myślała, że paroma słowami sprawi, że zapomnę o Grace ?
- Bo mi na tobie zależy idioto! - krzyknęła i gwałtownie wstała z fotela udając się w kierunki drzwi. Poczułem się głupio. Jak ostatni drań. Nie mogłem stracić jedynej osoby, której na mnie zależało, więc szybko chwyciłem jej rękę by ją zatrzymać.
- Przepraszam. - szepnąłem jej do ucha tuląc się w jej ciało.
- Obiecaj, że to się nie powtórzy. - poprosiła, oplatając mnie swoimi drobnymi rączkami.
- Obiecuję. - odpowiedziałem. Musiałem to zrobić. Nie mogłem się przecież nad sobą użalać. Tego kwiatu jest pół światu, co nie ? Jednak być może nie potrzebna była mi aż połowa światu, aby znaleźć tą jedyną. Może ona była bliżej niż sądziłem ? Na wyciągnięcie ręki ?

Grace.

         Siedziałam w swoim pokoju, czytając książkę, gdy nagle mój spokój zakłóciła Lily wpadająca do pomieszczenia bez pukania. Jej mogłam to wybaczyć. Jej twarz wykrzywiona była w grymasie, co bardzo mnie dziwiło. Musiało być coś na rzeczy.
- Co jest ? - spytałam zdziwiona.
- Dlaczego powiedziałaś Niall'owi, że kręcę z Tonym ? Dobrze wiesz, że zakończyłam z nim wszystko gdy tylko poznałam Niall'a. Dobrze wiesz, że jestem w nim zakochana, więc po co mu powiedziałaś takie coś ? To przez to mnie unikał. Przez ciebie. - wyrzuciła z siebie podnosząc ton.
- Co ? Nie powiedziałam mu nic takiego. - byłam jeszcze bardziej zaskoczona.
- To skąd by o nim wiedział ? - spytała. Zastanowiłam się nad tym bo sama byłam ciekawa. W końcu przypomniało mi się.
- Pamiętasz jak byłaś tu pierwszy raz ? Kazałam ci pozdrowić Tony'ego. Niall zaraz po twoim wyjeździe spytał kto to, a ja powiedziałam, że to prawie twój chłopak. No ale wtedy to była prawda, bo wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że kochasz Niall''a no i spotykałaś się z Tonym. - wyjaśniłam. Blondynka nieco się uspokoiła.
- Mhm. Czyli to tak. No dobra, już nie ważne. - mruknęła.- A tak w ogóle to ja i Niall jesteśmy parą. - krzyknęła entuzjastycznie.
- Awww ! - przytuliłam ją. Przerwał nam jednak dzwoniący telefon. Podeszłam do biurka i chwyciłam komórkę, na której wyświetlaczu widniał napis ' mama ' . Niechętnie odebrałam połączenie.
- Tak ? - odezwałam się pierwsza.
- Grace, to ja mama. - odpowiedziała radośnie.
- Wiem. Stało się coś, że dzwonisz ? - owszem, byłam zaskoczona jej telefonem, bo odkąd wyjechałam z domu nie odezwała się ani raz.
- Tęsknię za tobą, więc postanowiłam, że przyjedziesz do Sheffield. Jutro w południe przyjadę po ciebie. - te dwa zdania kompletnie mnie zaskoczyły. Miałam wrócić do domu ? Że jak to ?

Perrie.


         Po rozmowie z Grace, nabrałam pewności, że nie przystawia się do Zayn'a. Może źle ją oceniłam ? Może nie powinnam być względem niej taka arogancka ? Może to przeze mnie nie jest z Zayn'em parą, ale z tego co widzę ona i Harry tryskają szczęściem. Wiedziałam, że Zayn cierpi. Nawet Grace to wiedziała. Poprosiła mnie, żebym się nim zajęła. Oddała mi go. Zrozumiałam, że nie bierzemy udziału w żadnej grze. Nie ma żadnej rywalizacji. Musiałam po prostu zbliżyć się do Mulata i pomóc mu zapomnieć o uczuciu, którym darzył córkę ich menadżera. To co zobaczyłam w pokoju zaskoczyło mnie. Picie nie było w jego stylu. Byłam na niego zła, jednak nie mogłam go zostawić. Całą noc spędziłam na fotelu zastanawiając się czy butelka wódki to jedyne co tego wieczoru spożył. Gdy się obudził odetchnęłam z ulgą. Stoczyliśmy krótką rozmowę, która znacznie polepszyła mój humor. Zayn obiecał mi żyć normalnie. Nie przejmując się tym co go spotkało. W te parę minut zbliżyliśmy się do siebie, znacznie.

Grace.

         Spotkanie się z mamą, Carlem i jego jakże uroczą córeczką Sophie kompletnie zniszczyło mój dobry nastrój. Nie miałam ochoty się z nimi widzieć. Przecież ona nie mogła od tak decydować o tym co zrobię. Nie chcę tam jechać. Muszę porozmawiać z tatą. Poszłam do jego biura, w którym przesiadywał prawie całe dnie i usiadłam na przeciwko niego z grymasem na twarzy.
- Co się stało Grace ? - spytał zauważając, że coś jest nie tak.
- Mama dzwoniła. - odparłam krótko.
- Tak, do mnie też.
- Mówiła ci, że mnie jutro zabiera ?
- Tak.
- I co z tym zrobisz ?
- A co mam zrobić. Pojedziesz tam i tyle.
- Co?! Tato nie mam ochoty tam jechać ! Nie chce jej widzieć, wyrzuciła mnie z domu, bo nie zaakceptowałam tego jej Carla i teraz nagle zatęskniła ?! 
- Uspokój się. Spędzisz tam tylko dzień i wrócisz tutaj. 
- Nie jadę nigdzie ! 
- Jedziesz.
- Nie chcesz mnie tutaj co ? - to pytanie zupełnie go zaskoczyło.
- Nie mów tak. Kocham cię i cieszę się, że mieszkasz ze mną. Ale musisz tam jechać, bo inaczej mama odbierze mi prawa do ciebie, rozumiesz ?
- Jak to ?
- Sam nie chciałem się zgodzić na to spotkanie, przecież wiem jak cię zraniła. Ale ona zagroziła, że jeśli nie przyjedziesz to przejmie nad tobą pełne prawa rodzicielskie. A ma na to duże szanse. Sama wiesz ile mam pracy i się prawie nie widujemy.
- Dobra. Pojadę tam. Ale nie pozwól jej na to.
- Możesz jechać z Harrym, on cię wesprze.
- Nie chcę go tam ciągnąć.
- Już z nim rozmawiałem, to nie jest dla niego problem.
- Dziękuję tato. - przytuliłam się do niego, a on mocno mnie objął. No nic. Wyjazd do Sheffield był obowiązkowy. Opuściłam gabinet taty i udałam się do pokoju Harry'ego. Zapukałam do drzwi, po czym weszłam do środka. Od razu poderwał się z łóżka i podszedł przywitać mnie czułym buziakiem, co sprawiło uśmiech na mojej twarzy.
- Nie musisz jechać ze mną do Sheffield. - oznajmiłam, bo wciąż czułam, że robi to tylko na prośbę taty.
- Muszę. Chcę cię wspierać Grace. Jesteś moją dziewczyną, kocham cię. I wreszcie poznam resztę twojej rodziny. - uśmiechnął się do mnie ciepło.
- Jak chcesz. 
- Nie przejmuj się niczym. To tylko jedno spotkanie i wracamy do domu. 
- Masz rację. Jedziemy twoim samochodem czy mama ma przyjechać po nas.
- Moim.
- No to idę zadzwonić, żeby nie przyjeżdżała. - dałam mu całusa w usta i poszłam do siebie. Zadzwoniłam do mamy i wytłumaczyłam jej, że przyjeżdżam z chłopakiem. O dziwo ją to ucieszyło.
          Od samego rana przejmowałam się tym wyjazdem. Może trochę przesadzałam ale po takim czasie spotkać się z mamą, nie było dla mnie czymś przyjemnym. Nie była dla mnie prawdziwą matką, ważniejsze były dla niej pieniądze Carla, dlatego wyrzuciła mnie abym nie zburzyła jej związku. Harry ciągle dodawał mi otuchy i rozbawiał mnie swoimi żartami. Byliśmy już w drodze do mojego rodzinnego miasta, a ja czułam coraz większą niechęć. W końcu dojechaliśmy pod dom. Wysiedliśmy z samochodu, a chłopak objął mnie ramieniem. Weszliśmy do środka.
- Jesteśmy. - krzyknęłam. Mama wybiegła z salonu i mocno mnie uścisnęła, czego ja nie odwzajemniłam.
- Grace, tak mocno tęskniłam. - rzekła co w ogóle mnie nie ruszyło.
- Mamo, to mój chłopak Harry. Harry to moja mama.
- Miło mi panią poznać. - chłopak uśmiechnął się i ucałował jej dłoń jak prawdziwy dżentelmen co bardzo mnie rozbawiło.
- Mi również. Ładnie razem wyglądacie. - uśmiechnęła się mama. - Chodźcie , zrobiłam obiad, na pewno jesteście głodni. - zaprowadziła nas do salonu, gdzie przy stole siedział Carl ze swoją córką Sophie. Wstał z krzesła i podszedł do mnie aby mnie przytulić.
- Cześć Grace.
- Witaj Carl. Emm, to jest Harry, mój chłopak. A to Carl, chło..yy.. mąż mojej mamy.
- Cześć . - podali sobie dłonie na przywitanie.
- A mnie to już nie przedstawisz ? - podeszła do nas Sophie i wtrąciła się ze swoim irytującym głosem.
- Ah tak, zapomniałam o tobie. Harry to jest Sophie, Sophie to Harry.
- Heej. - uśmiechnęła się do niego zadziornie, za co chętnie bym ją zabiła.
- Cześć. - odparł odwzajemniając jej uśmiech. Usiedliśmy do stołu i oczywiście mama zaczęła wypytywać nas o różne rzeczy. Nagle zainteresowała się moim życiem, jakże uroczo.Po zjedzeniu obiadu mama zaproponowała, abyśmy poszli z Sophie do pokoju i pogadali sobie o naszych 'młodzieńczych' sprawach. No tak nawet nie wie, że nienawidzę tej dziewczyny. Poszliśmy za blondynką na górę, do mojego dawnego pokoju, ale okazało się, że zrobili już z niego biuro dla Carla. Cudownie, bynajmniej wiem, że nie mam gdzie tutaj wrócić. Przeszliśmy więc do pokoju dziewczyny i usiedliśmy na kanapie. Trochę pogadaliśmy i to nawet w miłej atmosferze, ale to jak dziewczyna przystawiała się do Harry'ego irytowało mnie. Przeprosiłam ich na chwilę i wyszłam z pokoju. Poszłam na dół, aby porozmawiać z mamą w cztery oczy.
- Mamo, czy to prawda, że chcesz odebrać tacie prawa rodzicielskie ?
- Tak, to prawda. - odpowiedziała pewnie z uśmiechem.
- I co, chcesz żebym tu wróciła ? Nagle sobie o mnie przypomniałaś ? Zatęskniłaś ?
- Ale ja nawet nie chciałam, żebyś wyjeżdżała, to było pod wpływem emocji.
- To nie ważne. Stało się, a ja teraz nie chce wracać. Tam jest moja rodzina, moi przyjaciele i przede wszystkim Harry. Nie wrócę tutaj.
- Grace..
- Nie mamo. Zostaw moje życie w spokoju. Chcę mieszkać z tatą w Londynie. Tam jest teraz mój dom. - rzuciłam i opuściłam kuchnię, w której toczyła się ta rozmowa. Pobiegłam schodami na górę, aby zabrać Harry'ego i opuścić ten dom. Jednak to co zobaczyłam w pokoju, było dla mnie największym zaskoczeniem tego dnia. Mogłam się tego spodziewać. Sophie całowała się z Harrym.
- Nie wierzę. - poczułam jak do oczu cisną mi się łzy. Oderwali się od siebie i spojrzeli na mnie. Sophie z ironicznym uśmiechem, a Harry z przerażeniem. Wybiegłam z pokoju na dół i opuściłam ten popieprzony dom. Nie mogłam uwierzyć, że Harry zdradził mnie z tą pieprzoną córką Carla.
- Grace stój ! To nie tak ! - słyszałam za sobą krzyki chłopaka, ale zupełnie mnie teraz nie obchodziły. Chciałam znaleźć się jak najszybciej na przystanku i autobusem wrócić do domu. Jednak chłopak był na tyle szybki, że zdołał do mnie dobiec i zatrzymać mnie.
- Zatrzymaj się ! - uniósł głos i odwrócił mnie w swoją stronę.
- Pieprz się ! Nienawidzę cię ! - krzyknęłam płaczliwie.
- Uspokój się. To ona mnie pocałowała. Widziałaś jak się do mnie przystawiała i jak tylko usłyszała twoje kroki na schodach to na mnie napadła.
- Ta jasne.
- Grace przecież wiesz, że cię kocham. Nie mógłbym cię skrzywdzić. Proszę uwierz mi. - spojrzałam mu w oczy. Były zaszklone przez łzy. Mówił szczerze.
- Przepraszam. - odparłam i wtuliłam się w jego ciało. Objął mnie mocno i pocałował we włosy.
- Wracajmy już. - powiedział i poprowadził mnie do samochodu. Wróciliśmy do Londynu. Opowiedziałam o spotkaniu tacie na co ten się zdenerwował. Obiecał mi, że już więcej nie pozwoli na takie spotkanie. Poszłam do swojego pokoju i położyła się na łóżku. Ten incydent Sophie uświadomił mi jak bardzo kochałam Harry'ego. Byłam zazdrosna o każdy gest skierowany w jej stronę.
          Rozmyślania przerwał mi chłopak, który wszedł do pokoju. Przekluczył zamek w drzwiach i położył się obok mnie.
- Kocham cię. - szepnął mi do ucha po czym delikatnie je przygryzł, wywołując dreszcze na moim ciele. Zaczął składać na mojej szyi wiele pocałunków i wreszcie doszedł do moich ust wpijając się w nie zachłannie. Usiadł na mnie okrakiem nie przerywając pocałunku. Powędrowałam rękoma pod jego koszulkę i zdjęłam ją z niego. Jednak kiedy on zrobił to samo, wystraszyłam się i podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Jeśli nie chcesz, powiedz. Poczekam.
- Chcę.Tylko.. nigdy tego nie robiłam. - oznajmiłam. Czułam jak czerwienię się na twarzy.
- Chcesz, żebym był pierwszym ? - spytał zagryzając wargę. 
- I ostatnim. - odparłam, na co on szeroko się uśmiechnął i powrócił do pocałunku. Byłam już pewna tego, że Harry jest tym jedynym. Ponownie jego ręce zaczęły ściągać ze mnie bluzkę i tym razem nie zaprotestowałam. Jeździłam palcami po jego nagim, umięśnionym torsie i zjechałam do jego spodni. Odpięłam zamek, a on zdjął je z siebie, po czym zabrał się za moje. Leżeliśmy na samej bieliźnie . Harry zjechał z pocałunkami na moją szyję, piersi i brzuch. Chwilę potem ściągnęliśmy z siebie ostatnie części garderoby, tak że nim się obejrzałam byliśmy już nadzy. Po krótkiej grze wstępnej, Harry wszedł we mnie powoli. Z każdym kolejnym posunięciem przyśpieszał. Nasze ciała złączyły się w jedność. Jego język wędrował po mojej jamie ustnej tocząc bitwę z moim językiem. Spletliśmy ręce na wysokości głowy i gdy nadeszła ta chwila szczytowania zacisnęłam mocno palce.
- Jesteś cudowna. - szepnął mi chłopak do ucha i opadł na mnie.
- Kocham cię. - szepnęłam wtulając się w jego ciało. Nasze oddechy zaczęły się normować, a bicie serca zwalniało. Przykryliśmy się kołdrą i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

// dno. kompletne dno. i już. .; /
przepraszam za tak długą nieobecność.
nie miałam zbytnio czasu na napisanie rozdziału
czasem brakło mi weny na pisanie.
mam już zaplanowane kolejne rozdziały, mam nadzieję
że uda mi się je szybko napisać.
+ nie mam pojęcia kiedy pojawi się jedynka na Summer Paradise. ;x

środa, 5 września 2012

Rozdział 18

          W salonie było pełno ludzi, których nigdy nie widziałam na oczy. Muzyka głośno grała, więc nie miałam możliwości zawołania chłopaków. Gdy już zdecydowałam się przebić przez tłum, ktoś objął mnie mocno w pasie i przyciągnął do siebie, aby składać na mojej szyi wiele pocałunków. Obróciłam się i zobaczyłam mojego chłopaka. Od razu się rozpromieniłam i zapomniałam o tym co chciałam i powiedzieć. No właśnie. Zaczęłam wypytywać chłopaka, jednak ten nic nie słyszał, więc wyszliśmy na zewnątrz.
- Możesz mi powiedzieć co oznacza ta impreza ? - spytałam poddenerwowana, zakładając ręce na piersi.
- Noo co. Greg, to znaczy twój tata, musiał wyjechać do jutra, więc skorzystaliśmy z okazji, żeby zaprosić znajomych. - wytłumaczył się.
- Mogliście spytać czy nie mam nic przeciwko, też tutaj mieszkam i na dodatek mam gościa.
- Oj, przepraszam skarbie. - podszedł bliżej mnie i ujął moją twarz w swoje dłonie, by po chwili delikatnie złączyć nasze usta. Zrobił tak niewinną minę, że jak spojrzałam w jego zielone oczy, to cały gniew przeszedł. No cóż, może i ja powinnam skorzystać i się trochę zabawić.
- Chodź zatańczyć. - chwyciłam go za dłoń i posłałam mu uśmiech. Wróciliśmy do środka i przebiliśmy się do salonu. Widziałam, że Lily zajął się Niall, więc mogłam po prostu zająć się samą sobą, no i oczywiście Harrym. Tańczyliśmy w rytm muzyki i naprawdę dobrze się bawiliśmy. Pijani goście wpadali na siebie i pchali się na nas. Harry po paru piosenkach zmęczony poszedł usiąść na kanapę.Ja postanowiłam poszukać przyjaciółkę. Zamiast tego jednak wpadłam na kogo innego. Zatopiłam się w jego czekoladowych tęczówkach, w których tańczyły iskierki. Obdarzył mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem i poprosił o taniec. Nie mogłam mu odmówić. Akurat Louis zapuścił swój ulubiony kawałek ' Look after you ', za co chętnie bym go zbiła. Zayn objął nie w talii, tym samym przyciągając mnie do siebie, a ja zawiesiłam ręce na jego szyi. Wciąż przeszywał mnie wzrokiem. Ja nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Bałam się tego. Bałam się tej bliskości między nami. Po jego pocałunku, jakikolwiek jego dotyk sprawia, że po moim ciele przechodzą dreszcze. O tym, że mnie kocha mówił z takim uczuciem, że...ale, stop ! Nie, nie. Muszę przestać o nim myśleć. Jestem z Harrym i bardzo go kocham. Nie mogę go zranić, pod żadnym względem. Kołysząc się z chłopakiem, czekałam na koniec piosenki, jednak nim nadszedł, podszedł do nas Harry.
- Wybacz, ale odbiję ci moją dziewczynę. - oznajmił dumnie i przepchnął się do mnie. Wtuliłam się w jego ciało i ukradkiem zobaczyłam jak Zayn biorąc ze sobą butelkę wódki idzie na górę. Zacisnęłam powieki pozwalając, aby po mojej twarzy spłynęła jedna słona kropelka.
- Chodź ze mną. - szepnął mi do ucha Harry odrywając mnie od myśli. Nie wiedząc dokąd, szłam za chłopakiem trzymając go za rękę. Wyszliśmy na zewnątrz, chłodny wiatr rozwiał moje włosy na wszystkie strony. Chłopak objął mnie ręką i poprowadził do samochodu.
- Nie piłem nic. - zaśmiał się widząc moją minę, uprzedzając mnie też przed zadaniem pytanie. Wsiadłam więc do Range Rover'a i obserwowałam drogę, oświetlaną przez światła samochodu. Harry nie chciał mi powiedzieć dokąd jedziemy i w jakim celu, więc pozostawało mi tylko niecierpliwie czekać aż dojedziemy. Po parunastu minutach zatrzymał samochód na parkingu przy plaży. Chciałam już wysiąść jednak chłopak kazał mi zostać w samochodzie. Zdziwiona patrzyłam jak sam wysiada. Przeszedł na moją stronę i otworzył mi drzwiczki. Wyciągnął rękę w moim kierunku i pomógł mi wysiąść. Chwyciliśmy się za dłonie i krótką ścieżką otoczoną z obu stron przez drzewa przeszliśmy na plażę. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek zobaczyć Harry zabronił mi patrzeć i przewiązał mi na oczy chustkę. Zaufałam mu i zaczął mnie gdzieś kierować. W końcu zatrzymaliśmy się. Odwiązał mi opaskę i w końcu mogłam zobaczyć niespodziankę chłopaka. Na piasku rozłożony był duży koc, na którym leżało wino i dwie lampki do niego oraz laptop. Na około porozstawiane były pochodnie oświetlające plażę.
- To jest cudowne Hazz.. - mruknęłam cicho. - Kocham cię. - dodałam patrząc w jego zielone tęczówki.
- Ja też cię kocham. - odpowiedział i złożył na moich ustach czuły pocałunek.
Usiedliśmy na kocu. Harry nalał nam wina i wzniósł toast za nasz związek. Po wypiciu alkoholu, włączył na laptopie film ' 3 metry nad niebem'. Wtuliłam się w jego ciało, od którego biło kojące ciepło. Otulił mnie swoimi rękami i ciągle całował moje włosy. Film był bardzo wzruszający. Ciągle na nim płakałam, a wtedy Hazz ocierał moje łzy i mocno mnie przytulał. Po filmie, zaczął się ze mnie podśmiewać i muskał moje mokre policzki. Myślałam, że to już koniec niespodzianki, jednak chłopak podszedł do laptopa i włączył na nim piosenkę. Z głośnika wydobyła się melodia Ron Pope - A drop in the ocean. Styles ujął moją dłoń i przyciągnął mnie do siebie. Tańczyliśmy na miękkim piasku wtuleni w siebie.
- 'Cause you are my heaven. You are my heaven. - zakończył piosenkę Harry i złączył nasze wargi w namiętny pocałunek. Uwielbiałam kiedy lekko przygryzał moje usta. Wpijałam się w jego słodkie wargi z utęsknieniem. Każdy jego pocałunek sprawiał, że stawałam się szczęśliwsza. Każdy jego dotyk, jego słowo. To była magia. Serce biło coraz szybciej i mocniej, a potem przerwał pozostawiając niedosyt. Włożył rękę do kieszeni i wyjął z niej podłużne, czarne pudełeczko.
- Proszę, to prezent dla ciebie. - wręczył mi je, a ja spojrzałam zdziwiona na niego. Otworzyłam wieczko ozdobione czerwoną wstążeczką i zobaczyłam srebrny naszyjnik z serduszkiem. - Żebyś zawsze o mnie pamiętała. Kiedy będę w trasie czy gdziekolwiek bez ciebie. - dodał.
- To niepotrzebne. Nigdy cię nie zapomnę, bo cię kocham. - odpowiedziałam. Jednak chłopak wyjął naszyjnik i zawiesił go na mojej szyi.
- Zrobiłem coś nie tak ? - spytał zmartwiony spoglądając na moją twarz, po które teraz spływały łzy i otarł je koniuszkiem palca. Pokręciłam głową zaprzeczając.
- To ze szczęścia Harry. - niezaprzeczalnie. Byłam przy nim najszczęśliwsza. Stał się częścią mojego życia, najważniejszą częścią. Posłałam mu uśmiech, który był przeznaczony tylko dla niego. Otulił mnie ramieniem i poszliśmy do samochodu. Znów otworzył przede mną drzwiczki i gdy tylko wsiadłam, zamknął je za mną. Po chwili usiadł koło mnie i odpalił silnik. Wróciliśmy do domu. Impreza wciąż trwała, więc znowu poszliśmy tańczyć. Tym razem dołączyła do nas Lily i reszta zespołu, jednak bez Zayn'a. Odłączyłam się od grupy i poszłam na górę. Zapukałam do jego drzwi i weszłam do środka pokoju. Leżał na łóżku, jego ręka zwisała w dół, a pusta już butelka po wódce leżała na podłodze. Podeszłam do niego i usiadłam na brzegu łóżka. Było mi go naprawdę szkoda. Nieodwzajemniona miłość boli. A jeszcze bardziej kiedy twoja miłość jest w rękach twojego przyjaciela. Nie zaprzeczam. Pomiędzy mną a Zayn'em jest szczególne uczucie. Jednak dla mnie to tylko przyjaźń, a nie miłość, która łączy mnie i Harry'ego. Zayn musi to zrozumieć. Zmierzwiłam delikatnie jego włosy. Był pogrążony w głębokim śnie. Opuściłam jego pokój. Zamknęłam drzwi i zwróciłam się w stronę schodów. W moją stronę zmierzała właśnie Perrie. Gdy tylko mnie dostrzegła, na jej twarzy pojawił się grymas.
- Harry ci nie wystarcza ? - spytała stając przede mną.
- Odpuść, okej ? I proszę, pomóż mu odkochać się we mnie. - spojrzała na mnie zdziwiona. Pewnie myślała, że będzie musiała ze mną rywalizować, jednak ja nie uczestniczę w tej grze.
- Grace. Przepraszam za moje zachowanie. - oznajmiła i zwiesiła głowę w dół. - Bałam się, że mi go odbierzesz, a ja naprawdę go kocham.
- Mhm, rozumiem. Zaopiekuj się nim. - uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła gest. Zeszłam do salonu i dołączyłam do paczki. Niedługo potem impreza się skończyła. Goście powychodzili a my rozeszliśmy się do pokoi. Chciałam już wejść do mojej sypialni, jednak zatrzymał mnie przed nią Harry.
- Nie zostawiaj mnie. - wtulił się we mnie i musnął moją szyję. Otworzyłam drzwi i pociągnęłam za sobą chłopaka. Położyliśmy się na łóżku i wtuleni w siebie zasnęliśmy.

// krótki mi wyszedł, ale bynajmniej coś jest. : D
Jak szkoła ? ^ ^