sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 31

       Miałam mieszane uczucia stojąc w zatrzymanej windzie, tuż przed Harrym. Nie chciałam patrzeć w jego hipnotyzujące oczy, w których pewnie znów bym utonęła, dlatego wbiłam wzrok w swoje buty bez palców, których jako jedynych z moich ubrań zostawiłam nieprzebranych. Zastanawiałam się czemu nie wysiadłam z tej windy. Czemu…jak tylko go zobaczyłam stanęłam w miejscu, jak kołek?
       Na usta cisnęły mi się pytania, na które nie znałam prawidłowej odpowiedzi. Dodatkowo cisza w windzie strasznie mnie peszyła. Nie wytrzymałabym w niej dłużej, dlatego też postanowiłam się odezwać.
- Czemu to zrobiłeś? – spytałam cicho, doskonale wiedząc, że usłyszy. Czułam na sobie jego natarczywe spojrzenie, które jak nigdy dziwnie mnie krępowało.
- Musimy pogadać – odparł stanowczo i zupełnie poważnie bez jakiejkolwiek nutki zawahania czy zwątpienia.Wiedziałam, że ma rację, jednak nie chciałam tej rozmowy. Bałam się wrócić do tych wszystkich bolesnych tematów i wspomnień. Mogłabym już psychicznie nie wytrzymać. Chociaż z drugiej strony kochałam go nad życie i mimo, że mnie zranił najchętniej rzuciłabym mu się w ramiona. Lecz pod żadnym pozorem nie mogłam tego po sobie pokazać. I chociaż cholernie mnie kusiło – nie pozwalało na to moja pieprzona duma.
- A mamy o czym? Myślałam, że już sobie wszystko wyjaśniliśmy – powiedziałam chłodno i zdobywając się na niemałą odwagę z mojej strony, odkleiłam wzrok z butów i spojrzałam w końcu w jego kocie oczy, których wzrok mnie zawsze gubił. Nawet teraz. Od razu było widać, że nie spodobało mu się to, co usłyszał. Jego zielone oczy momentalnie stały się przygaszone. Dostrzegłam w nich żarliwie uczucie ale i również…niechęć? Chłopak zmarszczył brwi i głęboko odetchnął. Zrobił to najpewniej dla uspokojenia się. Czy naprawdę, aż tak bardzo zdenerwowały go moje słowa?
- Dobra, wiesz co?! Już możesz przestać, bo doskonale rozumiem w czym rzecz! – krzyknął, uderzając pięścią o ścianę windy, bardzo blisko miejsca, w którym stałam. – Teraz ty będziesz prowadzić jakieś chore gierki? – warknął, a mnie zatkało. – Chcesz się odegrać, tak? – wysyczał ostro ostatnie słowa i wyczekująco na mnie spojrzał. Stałam jak osłupiała. Harry ze złości zaciskał ręce w pięści. Miał ściśniętą szczękę, a ja gardło. Nie potrafiłam z siebie nic wydusić. Żadnego słowa, czy nawet odkaszlnięcia.
     Ostatni raz widziałam go takiego podczas naszego zerwania, kiedy niesłusznie oskarżyłam go o romans z tamtą podstarzałą kobietą. Nie spodobały mi się jego słowa. Jak on śmiał, po tym wszystkim, co mi zrobił? Automatycznie się we mnie zagotowało. Zmrużyłam ze złości oczy, a wściekła czerwień opanowała moje policzki, które od razu niemiłosiernie zapiekły.
- No właśnie, Harry, w końcu pojąłeś, że te twoje idiotyczne gierki były chore? – wrzasnęłam. – Jakim prawem śmiesz mnie pouczać, skoro sam lepszy nie byłeś?! Od czasu naszego zerwania zachowywałeś się jak ostatni gówniarz, wiesz?! Zresztą samo zerwanie nie było lepsze – zakpiłam i ponownie spojrzałam w jego oczy. Nie wyrażały żadnych uczuć, czy emocji. Po prostu słuchał, dalej wpatrującym się we mnie nieprzyjemnym wzrokiem. – Nie rozumiem, jak mogłeś tak nagle mnie przekreślić… - ściszyłam ton i przełknęłam pojawiającą się w moim gardle gulę powstałą w wyniku rozpaczy. – W tej jednej, pierdolonej chwili zawalił się mój cały świat, rozumiesz? Świat, który ty stanowiłeś – powiedziałam chłodno, uderzając go opuszkiem wskazującego palca w miejsce nad łokciem. Nie ruszył się. – A potem już totalnie zniszczyłeś nasze uczucie, przyprowadzając ta dziwkę na moje urodziny. Miały być moim najpiękniejszym dniem. Miałam je spędzać z ukochanymi osobami, nie licząc ciebie, a ty go tak po prostu spieprzyłeś, wiesz?! – ponownie warknęłam. Moje oczy wylewały coraz więcej łez, ale nie zwracałam na to nawet najmniejszej uwagi. Miałam to gdzieś. – Następnie na miesiąc przykułeś mnie to łóżka szpitalnego, bo nie będę ukrywać, że…
- Myślisz, że tego chciałem? – warknął równie wściekły, jak ja, wchodząc mi w słowo. W jego oczach dostrzegłam potworny smutek i żal. Raniłam go tymi słowami i doskonale zdawałam sobie z tego sprawę. Mimo to, nie przerwałam mojego nagłego słowotoku.
- Teraz ja mówię! A kiedy mówię – ty milczysz, jasne?! – wydarłam się na niego, porządnie wyprowadzona z równowagi i otarłszy słone łzy z mojej twarzy kontynuowałam, nie zważając na zawistne spojrzenie chłopaka. – Potem przyjechałeś do mnie, specjalnie zrobić mi nadzieję, aby niespełna kilka tygodni później znów mi je odebrać! Wiesz, jak ja się czułam? Jak pierdolona, kurwa, zabawka, rozumiesz?! Najpierw przepraszałeś, prosiłeś o wybaczenie, dając tym samym spore nadzieje dla naszej wspólnej przyszłości, a potem dowiaduję się, że z jakąś Taylor latasz! I mało tego! W ostatnim czasie robiłeś wszystko, aby jak najbardziej wyprowadzić mnie z równowagi! Całowałeś ją, przytulałeś na moich oczach, a ja wmawiałam sobie, że to nic dla mnie nie znaczyło, że było dla mnie obojętne...Ale nie było – stwierdziłam, mówiąc bardziej do siebie, niż do niego. Nie miałam odwagi na niego spojrzeć. Nie wiedziałam, czy na mnie spoglądał, czy tez nie. Po prostu milczał, jak ja a ciszę w pomieszczeniu raz po raz przerywały nasze zupełnie różne oddechy. – Cholernie mnie raniłeś, Harry, zresztą Taylor również – podsumowałam na koniec i osunęłam się na podłogę, dając upust wszystkim wzbierających się we mnie emocjom. Nie zwracałam uwagi już na to, czy brudziłam dopiero co ubraną nową sukienkę. I tak była już cała mokra od łez, które nieustannie na nią spadały, a które rzewnie wylewały moje opuchnięte od płaczu oczy. Otuliłam rękoma kolana, podkurczając je i położyłam na nich głowę, która zaczęła mnie nagle potwornie boleć.
       Mój spazmatyczny szloch zdążył przemienić się w ciche popłakiwanie, kiedy Harry nawet nie drgnął. Znów się zirytowałam, co w ostatnim czasie zdarzało mi się nadzwyczaj często.
- I nic nie powiesz? – zapytałam zbulwersowana. – Przecież tak koniecznie chciałeś rozmawiać – zakpiłam i podniosłam zapłakany wzrok na chłopaka, który beznamiętnie wpatrywał się w lustro przed sobą. – A więc rozumiem, że tylko na tyle cię stać? – ponownie zakpiłam, nie słysząc żadnej odpowiedzi. Jednak tym razem Styles zareagował. Usiadł naprzeciwko mnie i również podkurczył swoje nogi, otulając je rękoma. Po chwili głębszego namysłu utkwił swój magnetyczny wzrok na moich tęczówkach. Jedyne, co zauważyłam w jego przenikliwych oczach, to ból i nic poza tym. Zrobiło mi się niewiarygodnie głupio. Przesadziłam. Stanowczo przesadziłam.
- Harry, ja… - jęknęłam, widząc jego stan. Miałam olbrzymią ochotę do niego podbiec i z całych sił przytulić, ale bałam się, że mógłby mnie odrzucić po tym wyznaniu.
- W porządku, Grace – rzekł nad wyraz spokojnie i się nawet blado uśmiechnął. Jednak tylko na chwilę, bo po sekundzie znowu przybrał strapiony wyraz twarzy.
- Co miałem ci powiedzieć? – spytał nagle z dręczącej go bezradności. – Że to co powiedziałaś,
to tylko i wyłącznie prawda?
       Słuchałam go w milczeniu. Co prawda Harry mnie bardzo zranił, ale nie mogłam na niego patrzeć. Nie w tym stanie.
     Jego widokiem sama sobie sprawiałam ból. Tak bardzo chciałam mu wszystko wykrzyczeć w twarz, żeby wiedział, jak bardzo mnie zranił… Ale jakim kosztem, skoro teraz nie mogłam znieść myśli o cierpieniu Harry’ego? Moim wyznaniem skrzywdziłam go tak bardzo, jak go kochałam. Ale przecież czy nie o to mi chodziło? Nie, zdecydowanie nie. A jednak to zrobiłam. Poczułam się bardzo podle. Żałowałam swoich słów.
- Przepraszam cię, nie powinnam – odezwałam się bardzo cicho, jakby mówiąc sama do siebie.
- To ja ciebie powinienem przeprosić – odparł i znów głośno odetchnął. – Dopiero teraz zrozumiałem, ile się przeze mnie wycierpiałaś…jak bardzo cię skrzywdziłem. Jaki byłem głupi i lekkomyślny. Boże, Grace…nie wybaczyłbym sobie, gdybyś wtedy zginęła. Nigdy – powiedział łamiącym się głosem i najzwyczajniej w świecie zaczął płakać. Inaczej niż ja, ale jednak.
      Zakrył twarz rękoma i zaczął się trząść. Nie mogłam dłużej znieść tego widoku. Było mi potwornie wstyd. Jak ja mogłam mu to w ogóle wypomnieć? Co ze mnie za człowiek? Co ze mnie za „kochająca” dziewczyna? Nawet nie wiedziałam, że potrafiłabym zranić tak bardzo drugą osobę, szczególnie Harry’ego – który nadal był całym moim światem.
      Pospiesznie otarłam moje piekące policzki i się do niego zbliżyłam. Powoli się koło niego ułożyłam, kładąc głowę na jego lewym barku. Nie odepchnął mnie, tylko przeciwnie – pozwolił mi się w siebie wtulić, obejmując mnie mocno swoimi muskularnymi ramionami. W moje nozdrza uderzyła bardzo przyjemna woń jego perfum. Słyszałam umiarkowane już bicie jego serca i czułam na karku miłe dreszcze, kiedy spowijał moją skórę ciepłym oddechem. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo za nim tęskniłam; jak bardzo mi go brakowało…jak bardzo go kochałam. Aż do tego momentu.
Miłość do niego sprawiła, że byłam w stanie wybaczyć mu wszystkie jego wcześniejsze, bolesne wybryki. W tej chwili jedynie liczyło się teraz, a nie kiedyś.
- Nie kłamałem, kiedy mówiłem, że jesteś moim szczęściem – wyznał, a ja nadal przysłuchiwałam się cichemu biciu jego serca, kiedy moje po usłyszeniu tych słów zaczęło po prostu szalenie dudnić.
Harry już opanował łzy, jedynie czasem lekko nosem pociągnął. W przeciwieństwie do mnie, bo ja nadal nie potrafiłam uporać się ze łzami cisnącymi mi się do oczu.
- Jedynie żałuję, że dopiero dzisiaj tak naprawdę to sobie uświadomiłem – dopowiedział, składając na moim odkrytym karku delikatne pocałunki. Po raz kolejny moje ciało przeszyły przyjemne, pełne ekscytacji dreszcze. Uwielbiałam to uczucie. Uwielbiałam jego usta na swojej skórze. A jeszcze bardziej jego usta na swoich.
- Grace, ja… - zaczął, ale mu sprytnie przeszkodziłam. Podniosłam się z jego klatki piersiowej, rękoma opierając się o barki chłopaka i cmoknęłam czule go w policzek, zaciągając się przy tym zapachem jego wciąż wilgotnej skóry. Następnie ze smakiem oblizałam usta. Harry cały czas bacznie mnie obserwował, unosząc jedną brew ku górze. Był zdziwiony, ale i mile zaskoczony. Uśmiechnął się, tym samym uwydatniając swoje słodkie dołeczki w policzkach, a mi zaparło dech w piersi. Po chwili zaczął się do mnie przybliżać, na co odpowiedziałam mu również zadziornym uśmieszkiem. Niemal dokładnie w momencie muśnięcia naszych warg wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji. Chłopak nie zareagował, widocznie ponownie się zdziwił. Tym razem mniej milej. Nie zrozumiał.
      Znów musiałam się podnieść. Ukryłam swoje niezadowolenie i uważnie na niego spojrzałam. Miał nieodgadniony wyraz twarzy, a jego oczy tajemniczo się świeciły.
- Nie przestawaj – odparłam uwodzicielskim głosem i kusząco zagryzłam dolną wargę, nadal głęboko wpatrując się w jego hipnotyzujące oczy. Chłopak cicho jęknął. – Tak cudownie to robisz – szepnęłam, pochylając się nad jego uchem, lekko zagryzając jego płatek. Ponownie wygodnie ułożyłam się na jego klatce piersiowej, mocno wtulając się w jego śnieżnobiałą koszulę, gdzieniegdzie ubrudzoną moim tuszem do rzęs i zamknęłam oczy. Harry nie kazał mi długo czekać – widocznie się domyślił. Już po paru sekundach poczułam na karku pierwsze, czułe pocałunki. Z początku były niewinne, lecz z czasem przybierały na namiętności.
     Harry dobrze to rozplanował. Najpierw dążył do wywołania u mnie niedosytu, a potem próbował doprowadzić do mojego szaleństwa. W pewnym momencie przestał skupiać się tylko na karku. Setką subtelnych pocałunków zaczął molestować również moją szyję, ramiona, czy plecy. Byłam w niebie, a chłopak osiągnął swój cel.
      Miałam ochotę się na niego rzucić i uprawiać z nim dziki sex. Wiedział o moim słabym punkcie. Ba! Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak na mnie działał. Na moje własne życzenie doprowadził mnie do takiego stanu. Do obłędu. Bardzo, ale to bardzo podobał mi się sposób, w jaki mnie uwodził. Kochałam ten stan. Kochałam jego. Po paru minutach rozkoszy postanowiłam przejść do sedna sprawy. Podniosłam się i usiadłam okrakiem mu na nogach. Przysunęłam się bliżej jego twarzy i oboje utkwiliśmy wzrok w swoich oczach.
-Na zgodę? – spytałam zadziornie. Nie doczekałam się słownej odpowiedzi, lecz fizycznej.
Harry niemal od razu namiętnie wpił się w moje wargi i z niemałą brutalnością zaczął przyciągać mnie do siebie. Widać, że nie tylko jemu tego brakowało. Z całych sił otoczyłam go biodrami, równie mocno go do siebie przyciągając. Chłopak jedną ręką trzymał mnie za kark, a drugą podtrzymywał moją pupę, na której od czasu do czasu przyjemnie zaciskał dłoń. Zawsze, kiedy to robił zaczynałam się uśmiechać. Wtedy on również otwierał oczy a następnie pogłębiał pocałunek. Po tak dużej przerwie nie czułam przy nim zażenowania. Śmiało błądziłam rękoma po jego całym ciele, nie zważając na to, że miał na sobie ubranie.
      W pewnej chwili chłopak mnie przewrócił i na moment nasze wargi się rozłączyły. Następnie pochylił się nade mną i posłał mi swój najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałam. Potem przyparł mnie bardziej do podłogi, uprzednio kładąc ręce pod moją głową i na nowo zaczęliśmy nawzajem wykradać sobie pocałunki, raz po raz zagryzając swoje wargi.
Chwilę później zaatakował mój dekolt, zostawiając na nim czerwone ślady w postaci malinek. Dobrał się do przedniego zamka mojej czarnej sukienki i zagryzając go zębami, zaczął go powoli odpinać. Ja w tym czasie cicho wzdychałam, rozkoszując się jego pocałunkami i miłym oddechem, który czułam na swojej skórze. Przyjemne dreszcze błądziły po moim całym ciele, a z mojej twarzy nie schodziło zadowolenie.
         W pewnym momencie mój wzrok przykuł pewien czarny punkt w rogu windy. Miałam już się odwrócić, kiedy ten nagle mignął czerwonym światełkiem.
Nagle serce podeszło mi pod gardło i szybko podniosłam się do pozycji siedzącej, wyrywając Harry’emu z rąk zamek, z który świetnie sobie poradził.
Zdezorientowany posłał mi pytające spojrzenie.
-Tu jest kamera – pisnęłam i szybko zapięłam sukienkę.
Chłopak momentalnie zamarł, a kiedy spojrzał w jej kierunku wybuchł głośnym, niepohamowanym śmiechem. Nie rozumiałam jego reakcji. Przecież wielu ludzi mogło śledzić każdy nasz ruch w windzie – najpierw kłótnię, potem płacz a teraz naszą namiętność.
- Tak cię to śmieszy? – warknęłam, doprowadzając się przy lustrze do ostatecznego porządku.
- Daj spokój, Grace… do niczego nie doszło – Harry zamruczał mi do ucha, stając za mną.
- Ale było blisko – odparłam nadal zażenowana.
Ten tylko złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie, całując mnie w szyję. Jednak świadomość tego, że wciąż mogliśmy być obserwowani przez pracowników hotelu odebrała mi całkowitą chęć na tego typu pieszczoty. Pospiesznie się od niego odsunęłam.
- Jestem pewny, że kiedyś będziemy się z tego śmiać – rzucił i na nowo, wedle mojego życzenia,  uruchomił windę.
    Odpowiedziałam mu pogodnym uśmiechem.
    Minutę później byliśmy na górze. Gdy tylko otworzyły się drzwi, Harry łapczywie dossał się do moich warg. Ponownie zaczęliśmy się namiętnie całować, próbując wyjść jako tako z windy. Będąc już na korytarzu, chłopak, znów przyparł mnie mocno do ściany, atakując moją szyję swoimi ustami.
Nie byłam w stanie doliczyć się tego, ile razy ją zagryzł, czy zassał. Wymiękłam po kilkunastu próbach zapamiętania. Nie mogłam się na niczym skupić, czując jego ciepłe wargi na swojej skórze, którą nieziemsko całował.
Po chwili znów mogłam zasmakować jego subtelnych warg. Harry wrócił do delikatnego pieszczenia moich ust, a ja po raz kolejny  błogo się poczułam.Złapałam go za szczupły podbródek i narzuciłam nieco wolniejsze tempo, by móc bardziej rozkoszować się jego bliskością, której od tak bardzo dawna mi brakowało.
Na krótką chwilę  otworzyłam oczy, by móc skontrolować sytuację. Nie chciałam podobnej takiej z kamerą. Jednak to, co zobaczyłam było od niej jeszcze gorsze. Odruchowo zamarłam, widząc przyglądających się nam przyjaciół i ich zdezorientowane twarze. Odskoczyłam od niego w ten sam sposób, jak w windzie. Chłopak ponownie cicho westchnął, nadal się nie odwracając.
- Mam rozumieć, że kolejna kamera nas obserwuje? – spytał zrezygnowany i niechętnie się odwrócił.
-Teraz już chociaż wiemy, czemu winda nie działała – parsknął Louis, a po nim cała reszta.
Było mi cholernie wstyd. Zresztą nie tylko mi. Harry’emu również krwista czerwień przyozdobiła chude policzki. Przynajmniej ten jeden raz nie było mi głupio samej. Chłopak złapał mnie za rękę, pokazując tym samym, że się zeszliśmy i zaczął kroczyć w ich kierunku, ciągnąc mnie ze sobą. Zdezorientowanie na ich twarzach z początku zamieniło się w szok, potem w zadowolenie i na końcu w satysfakcję.  Zrobiło mi się bardzo miło.
- Grace, to wspaniała wiadomość – zaszczebiotała Lily i mnie uścisnęła, podbiegając.
- Cieszę się, że znów jesteście razem – stwierdził Liam i pogratulował Harry’emu.
- Może oblejemy jakoś ten nowy „stary związek”?
    Harry migiem posłał mi pytające spojrzenie. Chwilę się wahałam, jednak ostatecznie kiwnęłam głową na „tak”. Nie chciałam robić im zawodu, tym bardziej, że ucieszyła ich wiadomość o naszym zejściu się. Jedynie Zayn i Perrie odmówili, wykręcając się nagłymi bólami głowy. Nikt tego nie skomentował – każdy wiedział, że Perrie wyjeżdża w trasę i chcą jak najwięcej czasu pobyć sami. Uśmiechnęłam się znacząco do blondynki i ruszyłam za resztą, ściskając ciepłą dłoń, w końcu mojego chłopaka.
    Wspólnie zeszliśmy do holu, razem się śmiejąc i wygłupiając. Jednak osoba, którą zauważyłam przy recepcji  całkowicie zepsuła mój wyśmienity humor i jakąkolwiek chęć wyjścia. Taylor zaczęła iść w naszą stronę od razu, kiedy wyłapała wzrokiem Harry’ego. Mój chłopak trochę się zmieszał – najwidoczniej nie spodziewał się jej tu.
- Załatwcie, to co należy i widzimy się w samochodzie – odparł Liam i pogłaskał moje ramię.
    Odpowiedziałam mu ciepłym uśmiechem.
    Chwilę potem opuścili hotel.
- Wpadłam oddać ci tylko twoją własność, Harry – powiedziała i wręczyła mu niebieską szczoteczkę do zębów, nie obdarzając mnie nawet jednym spojrzeniem. Zagotowałam się. Jak ona śmiała? Oddając mu rzecz, świadczącą o jego pobycie u niej,  przy mojej obecności?! Miała tupet, suka. Harry nie wiedział co zrobić - czy wziąć ją od niej, czy nie. Postanowiłam go wyręczyć.
- Dla twojej informacji, Harry, już jej nie potrzebuje. W moim – powiedziałam, akcentując ostatnie słowo – pokoju są ich aż trzy – odrzekłam, patrząc się centralnie w jej błękitne oczy.
Pierwszy raz od momentu wejścia do hotelu, ta zołza raczyła się na mnie spojrzeć. Kiedy już to zrobiła, miałam ochotę wydrapać jej te piękne oczy, widząc jej pogardliwą minę. Musiałam się porządnie kontrolować, aby nie zrobić czegoś pod wpływem wzbierających się we mnie  negatywnych emocji, czego później mogłabym żałować.
- Niepotrzebnie się fatygowałam – odparła, udając obojętną, lecz po kolorze jej twarzy widziałam, że równie mocno się powstrzymywała, co ja. – Jednak myślałam, że Harry, się ucieszy, skoro niebieski to jego ulubiony kolor – rzuciła, a Harry widząc moje podenerwowanie ścisnął bardziej moją dłoń.
    Byłam mu za to wdzięczna.
- Dzięki, Tay – odrzekł i wziął swoją własność, chowając ją do wewnętrznej kieszeni marynarki.
- A co to? – spytała, spoglądając na jego koszulę.
- Wypadek przy pracy – odparłam zgryźliwie, a Harry momentalnie się zaśmiał.
- Coś o tym wiem – odpyskowała i posłała mu jednoznaczną minę.
      Nie wytrzymałam. Wyrwałam się chłopakowi i udałam się w stronę schodów. Ne miałam zamiaru więcej pokazywać się w tej windzie. Nie obchodziły mnie jego wołanie, które i  tak ignorowałam. Jednak po chwili mnie dogonił. Chciałam mu się wyrwać, ale nie dałam rady. Usiadłam na schodach i wpatrywałam się we wszystko, tylko nie w niego.
- Spójrz na mnie – odezwał się.
- Nie mam takiego zamiaru – warknęłam.
- Nie spałem z nią, jeśli o to ci chodzi – zastrzegł, a ja poczułam wielką ulgę. Wtuliłam się do niego, wycierając pojedyncze krople łez, w szybkim tempie spływające po mojej twarzy.
- Przepraszam, zachowałam się jak gówniarz.
- No to witaj w klubie. - zaśmiał się i czule musnął mój policzek.
Nie mając już na drodze przeszkód ruszyliśmy do wyjścia, gdzie w samochodzie czekali na nas przyjaciele.



// tyryry. no nie jeszcze nie epilog. bo zamierzam zrobić jeszcze z 2 rozdziały.
a cały ten cuuuudowwnyy rozdział nie pisałam ja tylko Aga, za co bardzo jej dziękuję ♥

http://ask.fm/holyshiits

51 komentarzy:

  1. O tak zdecydowanie jest cudowny *__* I całe szczęście, że postanowiłaś zrobić jeszcze kilka rozdziałów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję rozdziału! <3 tyleeee emocji! :)
    świetne *_________*

    OdpowiedzUsuń
  3. boski,awww szkoda ze kończysz kocham twojego bloga <33 czekam na te 2 rozdziały , a i ciesze sie ze się zeszli, wiedziałam ze tak bedzie <3333

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest takie przewidywalne, ze az nudne. Nie moglaby chociaz byc z Zaynem? Lub z kims innym? Oraz czemu wszystkie twoje blogi sa o Harrym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. nikt nie każe ci czytać skoro cię to nudzi
      2. widocznie nie mogłaby być z Zaynem , ani kimś innym
      3. wszystkie moje blogi są o Harrym.. to już moja sprawa, może po prostu dobrze mi się o nim pisze i tyle

      Usuń
    2. zgadzam się z anonimową koleżanką. Ona tak pasuje do Zayna... Tego Harrego to już wszędzie naprawdę za dużo ( ale i tak go kocham :) )ale to Twój blog i Twój wybór, my tu nie mamy prawa głosu. Szanuje to. - Agata

      Usuń
  5. Ten rozdział jest boski! *-* Szkoda, że kończysz :c

    Zapraszam do mnie http://walk-away-and-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. hest boski!!!!!!!! *.* zajebisty!!! po prostu ahhhh <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O MÓJ BOŻE, TO JEST GENIALNE, OBŁĘDNE, FANTASTYCZNE, PIĘKNE, ROMANTYCZNE, ZABAWNE, Z CHARAKTEREM, ZARAZ NIE WYTRZYMAM! Błagam, skoro Ty chcesz zakończyć to opowiadanie... - nie rób tego, bo jest świetne... Daj je poprowadzić Agnieszce, bo jak widać, ona ma na nie genialny pomysł. Rozwaliłyście mnie totalnie! Jeden z najlepszych rozdziałów tego opowiadania! NAPRAWDĘ! Przemyśl to co napisałam, bo nie warto żeby kończyć takie opowiadanie, naprawdę! PROSZĘ! Trzymajcie się ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opowiadanie jest jakie jest, ale nie może trwać w nieskończoność, bo stanie się nudne, o ile już takie nie jest.. a to czy Aga ma genialny pomysł na nie to nie wiem, bo w głównej mierze to ja powiedziałam jak mniej więcej ma się toczyć ten rozdział

      Usuń
    2. Nie jest nudne. Tu tak naprawdę, brakuje czegoś takiego jak ten rozdział. Zaczęłaś je genialnie, potem się trochę porobiło pomiędzy bohaterami. Miłość Grace z Zaynem. To było piękne. Teraz dajesz nam się przyzwyczaić, do nowej sytuacji po raz kolejny. Chcesz zakończyć coś, co jest świetne i powinno się dopiero rozwinąć... just sayin. zrobisz jak będziesz uważać, ale zauważ że wiele osób komentujących, prosi byś nie zakańczała opowiadania. Pogadaj w takim razie z Agnieszką. Szkoda że odpuszczasz. Może stworzysz takie opowiadanie. Z tym samym początkiem. Jak je czytałam byłam po prostu zakochana. Jak Zayn ją zabrał do studia. Jak namalował ich splecione dłonie. Ta galaktyka. To wszystko było piękne... i urocze. no nic, nie zawsze mamy to co chcemy postąpisz jak bd uważać :) Trzymaj się ♥

      Usuń
    3. może i masz rację, ale nigdy nie oddałabym komuś swojego opowiadania, nawet Adze, która jest moją przyjaciółką. po za tym ona i tak by nie chciała, bo od jakiegoś roku skupia się na swoim ;p
      a ja nie mam pomysłu na dalszy rozwój tego opowiadania. sama chciałam aby była z Zayn'em ale jakoś sprawy tak się potoczyły, że jest z Harrym.

      Usuń
    4. podasz mi proszę link do bloga Agi? :)

      Usuń
    5. nie ma bloga, od roku napisała 3 rozdziały xd

      Usuń
    6. NIEPRAWDA! minęło 10 miesięcy xd a co do rozdziału - Justa mi wszystko powiedziała, co i jak mam napisać:) aa blogu bym nie przejęła, bo się do tego po prostu nie nadaję;d zresztą znając ją - wątpię, żeby chciała go komukolwiek oddać:D ale dzięęki, dzięęki xd

      @kochamzayyna

      Usuń
  8. Po prostu IDEALNY! ♥ Skąd wy macie taki talent? Szkoda, że to koniec, będę niezmiernie tęsknić!
    Zapraszam do mnie http://opowiadaniemyworlsmyeyes.blogspot.com/ ! : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się ze wszystkimi komentarzami wyżej! *.*
    TO JEST OBŁĘDNE! <3
    +Zapraszam do mnie :) fate-is-always-connected.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. uuuu *_*
    tak bardzo się cieszę, że Grace i Hazza się zeszli ;>
    Taylor mnie wkurzyła, mooocno wkurzyła...
    w każdym bądź razie, rozdział jest jak zwykle boski i nie mogę doczekać się kolejnych.
    szkoda, że zbliża się już końcówka, no ale cóż poradzić.
    pisz szybko kolejną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. kurczę, przez cały czas jak to czytałam to właśnie zauważyłam, że jest pisane w trochę innym stylu niż Twój dotychczasowy ;p ale Aga ma naprawdę talent! dziękuuuuujemy <3

    cieszę się, że są razem :-) nie mogło być inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieziemski rozdział ;p Ta cała Tylor ma tupet... no ale cóż :D Rozdział rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. aaaaaaaaaaaaaaa! BOSKI ROZDZIAŁ! ;3 czytałam i cały czas sie zastanawiałam co będzie dalej akcja z Taylor i końcówka niesamowita! czekam na następny ;) POLA

    OdpowiedzUsuń
  14. Boskie, uwielbiam twoje historię. Jestem strasznie ciekawa co się stanie :) :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Boski,romantyczny,fantastyczny,wspaniały,niesamowity....jeju mogłabym tak wymieniać w nieskończoność ja cię po prostu kocham ♥ Zazwyczaj nie czytam całych opowiadań. Tylko twoje od początku do końca. Jesteś genialna ! Uzależniasz mnie .:)

    OdpowiedzUsuń
  16. MEEEEGa się cieszę, z takiego obrotu spraw! Harry& Grace - idealna para:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Supeer rozdział. Taki z pazurem. Naprawdę jestem pod mega wrażenia. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. aopishujgdvcbhnj *_______*
    cuuudowny, już nie mogę się doczekać następnego! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. BOSKO BOSKO BOSKO !!! W końcu jest wszystko OK! ;-)
    Czekałam z utęsknieniem na kolejny rozdział. Cieszę się,że Harry i Grace w końcu są razem i mam nadzieję,że wszystko się ułoży. A ta Taylor to wstrętna idiotka!.


    Pozdrawiam i czekam na kolejny świetny rozdział ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach, cudowny rozdział ! ;)
    Fajnie, że Hazza i Grace są parą :]

    OdpowiedzUsuń
  21. Woooooooooooow!!!
    Nie mogłam się doczekać,wieesz?:D
    Cudowny rozdział.;)
    Noo i wreszcie się zeszliiii!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  22. B. dobreee !
    Zapraszam na :
    http://behind-of-the-scene.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział boski. Jak ja się ciesze, że są znowu razem ♥ no i cieszę się że to jeszcze nie koniec bo kocham twoje opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma to jak HARRY! Mistrz przepraszania. xd
    Ale wiesz... Mogło do czegoś dojść. ;p

    OdpowiedzUsuń
  25. Awwwww < 3 Grace & Harry ! KOCHAM TO ! ♥
    Uwielbiam to opowiadanie :D
    Szkoda, że już je kończysz..:C
    No, ale będę odwiedzać nowe, z pewnością! :)
    czekam na 32 ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Awwww cudowny rozdział <33 Ciesze sie się Grace i Harry się zeszli. Z niecierpliwością czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  27. OMG OMG OMG !!!
    Cuudoownyy !!

    Ariel .

    OdpowiedzUsuń
  28. Jedna akcja a rozpisana na tyle stron ,przeczytasz to i nie pamiętasz o co chodziło o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam, ale inaczej nie umiem

      @kochamzayyna

      Usuń
    2. i ja to lubię Aga ! haha < 3

      Usuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ooo wow zajebisty blog.
    Kochammmmmmm !! <3<3

    OdpowiedzUsuń
  31. jak zawsze boskie :> zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  32. nigdy w życiu nie czytałam takiego opowiadania jak to, mówiłam ci to już w wiele razy ale powtórze po raz kolejny KOCHAM CIE <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Ahhh...
    Normalnie uwielbiam ten rozdział :D
    Szkoda, że już niedługo koniec opowiadania :c

    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału !!

    http://i-can-be-your-shelter.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. OMG ! Jestem nowa ale przeczytałam wszystkie rozdziały i stwierdzam zgon ! (mój xD) Blog to arcydzieło ! Kochaaaam Go i czekam na następny odc co prawda przedostatni, ale jeszcze będzie :D Zapraszam do siebie bez-zludzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny nie mogę się doczekać następnego ... <3
    Nysia

    OdpowiedzUsuń
  36. super!! bardzo fajnie napisane. :)) zapraszam do siebie
    in-the-shadow-of-memories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń